Kiedyś nie zdążą

    Kiedyś nie zdążą

    Eliza Głowicka

    Aktualizacja:

    Wrocławskie pogotowie jeździ nawet do grypy. A gdy zdarzy się wypadek, brakuje karetki.
    Wrocławskie pogotowie coraz częściej jeździ do banalnych przypadków. Ratownicy i dyspozytorzy oceniają, że ponad 80 proc. ze 140 tys. wyjazdów rocznie to pomoc przy bolesnych miesiączkach, drobnych urazach, stłuczeniach, bólach nogi, kacu czy zawrotach głowy. Efekt?

    Gdy w mieście i na terenie powiatu dochodzi do wypadku, albo kilku naraz okazuje się, że nie ma wolnej karetki (na każdym dyżurze są 24), bo większość zespołów jest zajętych błahymi interwencjami. Dyspozytorzy tłumaczą, że nie mogą odmówić dzwoniącym w banalnej sprawie, bo takie mają wytyczne z dyrekcji.

    W ostatni wtorek ok. godz. 15 ciężarówka potrąciła 50-letniego mężczyznę na ul. św. Wincentego. W tym czasie jedna z karetek ze stacji pogotowia w Śródmieściu była w Krzyżanowicach u młodego pacjenta, bo wymiotował. Druga - na Osobowicach u dziecka z kaszlem. A jedyna wolna erka była na Psim Polu, aż na ul. Bierutowskiej. Zanim dojechała, ratownicy wracający z innego wypadku stwierdzili śmierć ofiary.

    Trzy miesiące temu przed południem na ul. Hubskiej zawaliło się rusztowanie. Dwie osoby zostały ranne.
    - Pamiętam, że wszystkie zespoły z Krzyków były wtedy zajęte bzdurnymi interwencjami, więc pojechała karetka ze Śródmieścia, z ul. Ukrytej - opowiada ratownik. Nie chce się przedstawić, bo boi się o pracę. - Opatrywaliśmy rannego w karetce, gdy nagle dostaliśmy wezwanie do wypadku na drodze w Borowej pod Oleśnicą. I znów nie było karetki. Musieliśmy przełożyć rannego do erki, gdzie leżał drugi ranny, czego w zasadzie się nie robi i jechać z dwoma chorymi - wspomina ratownik.
    - Zamieniamy się w taksówki wożące ludzi do szpitali i przychodnie na kółkach - denerwują się ratownicy zespołu ze Śródmieścia.

    Wincenty Mazurec, dyrektor wrocławskiego pogotowia, potwierdza, że wyjazdów do błahych przypadków jest coraz więcej. W pogotowiu nie odmawiają nikomu.
    - Nie chcę, by doszło do sytuacji, że dyspozytor odmówił wysłania karetki, a potem pacjent zmarł - tłumaczy. - Ludzie są teraz nastawieni roszczeniowo. Piszą skargi z byle powodu, ślą zawiadomienia do prokuratury.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (6)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      umowa z NFZ nie obejmuje usług POZ

      KAS (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 24

      Pan dyrektor zarabia kasę bo podpisał umowę na nocną i świąteczną opiekę, stąd dyspozytorzy nie mają prawa odmawiać wyjazdów. Mało kto się zajmuje sprawą, nawet NFZ lubi trwonić pieniądze nie tylko...rozwiń całość

      Pan dyrektor zarabia kasę bo podpisał umowę na nocną i świąteczną opiekę, stąd dyspozytorzy nie mają prawa odmawiać wyjazdów. Mało kto się zajmuje sprawą, nawet NFZ lubi trwonić pieniądze nie tylko na marmury swych budynków ale pozwala oficjalnie na stwarzanie zagrożenia życia. Dlaczego? Ambulanse dyżurujące nie mają prawa świadczyć usług transportowych (szpitale płacą czyt. działalność komercyjna PR) ani usług podstawowej opieki. Za permanentne narażanie poszkodowanych i pacjentów w stanie zagrożenia życia pan dyrektor powinien dostać wyrok. Zdarzenia są udokumentowane bo transporty są realizowane codziennie przez ambulanse dyżurujące (umowa z NFZ) a nie jak powinno być dodatkowy komercyjny zespół transportowy.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kiedyś nie zdążą

      kiler (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 16

      Wreszcie jakiś pożądny artykuł o pracy pogotowia ratunkowego we Wrocławiu, przeraszam to nawet nie jest pogotowie ratunkowe ale jeżdżący POZ i taksówka na kółkach!!!!!!!!! Może Panie dyrektorze...rozwiń całość

      Wreszcie jakiś pożądny artykuł o pracy pogotowia ratunkowego we Wrocławiu, przeraszam to nawet nie jest pogotowie ratunkowe ale jeżdżący POZ i taksówka na kółkach!!!!!!!!! Może Panie dyrektorze czas odejść ( inech pan zabierze ze sobą panią O. i swojego zastępce!!!!). Dyrektorem to Pan może był dobrym w głębokiej komunie a nie w XXI wieku!!!!!!!!!!!!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kiedyś nie zdążą

      opat (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 21 / 20

      Gdzie nasze znaczne podwyżki Panie Dyrektorze za naszą ciężką pracę!!???? WSTYD!!!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kiedyś nie zdążą

      zumi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 23

      Dyrekcja nigdy w tej firmie nie stała za swoimi pracownikami tylko za tymi którzy ich obwiniali, oskarżali!!! Co to za firma, co za dyrektor????Raczej tchórz!!!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kiedyś nie zdążą

      medic (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 18

      Dyrektor, który boji się wszystkiego i nie ma bladego pojęcia o Ratownictwie Medycznym, jego zastępca, z-ca dyr., zahukany lekarzyna, nie podjął żadnej wartościowej decyzji, główny menadżer nie ma...rozwiń całość

      Dyrektor, który boji się wszystkiego i nie ma bladego pojęcia o Ratownictwie Medycznym, jego zastępca, z-ca dyr., zahukany lekarzyna, nie podjął żadnej wartościowej decyzji, główny menadżer nie ma pojęcia co, jak i gdzie... a załoga pracuje jak woły, zarabia grosze, co lepsi to odchodzą, zero perspektyw na rozwój w tej firmie. Zamiast człowiek uczyć się i pogłebiać wiedzę odnośnie stanów zagrożenia życia to jeździ do biegunek, gorączek od tygodnia, nadciśnienia (140/80)... ŻENADA!!!!!!!!!!!!!!!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kiedyś nie zdążą

      paramedic (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 26 / 21

      "Dyspozytorzy mają prawo odmówić, ale tego nie robią, bo nie chcą kłopotów" - jak dobrze mi wiadomo to nie wolno dyspozytorowi wrocławskiego pogotowia odmówić żadnego wyjazdu!!! Pan dyrektor kazał...rozwiń całość

      "Dyspozytorzy mają prawo odmówić, ale tego nie robią, bo nie chcą kłopotów" - jak dobrze mi wiadomo to nie wolno dyspozytorowi wrocławskiego pogotowia odmówić żadnego wyjazdu!!! Pan dyrektor kazał przyjmować wszystko, dosłownie wszystko bo boji sie o swoją ciepłą posadkę. Siwy ch.j boi sie własnego cienia. A ciekawi mie jedno czy NFZ wie, ze w większości karetek nie ma lekarza tylko jeżdżą sami Ratownicy Medyczni, a karetki są zakontraktowane jako zespoły z lekarzem??? zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama