Policja uwolniła porwaną

    Policja uwolniła porwaną

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Policjanci odbili uprowadzoną córkę biznesmena. Bandyci wpadli po strzelaninie na ulicach Wrocławia.
    - To było około czwartej, piątej nad ranem, usłyszałam kilka wybuchów - opowiada mieszkanka ulicy Partynickiej we Wrocławiu.
    - Ja spałem, ale żona słyszała coś, jakby wybuchy petard - opowiada inny.

    To właśnie tu, na nowym osiedlu, zaczęła się wczoraj nad ranem akcja uwalniania porwanej w poniedziałek wieczorem 23-letniej Moniki S. Dziewczyna - po kilkudziesięciu godzinach spędzonych w niewoli - została oswobodzona przez policję. Nic jej się nie stało.

    Kim są porywacze, którzy przez kilkadziesiąt godzin przetrzymywali córkę wrocławskiego biznesmena? Dlaczego akurat Monika S. stała się ich celem? Tego oficjalnie prowadzący śledztwo policjanci i prokuratorzy na razie nie mówią.
    Wiemy, że jeden z bandytów mieszka w małej wsi w gminie Żórawina, kilka kilometrów od Wrocławia. To właśnie on, po odebraniu w nocy z wtorku na środę kilkuset tysięcy złotych okupu, uciekł motorem z mieszkania przy ulicy Partynickiej prosto do domu.

    - Jego ucieczka była cały czas monitorowana - opowiada nasz rozmówca z policji, znający szczegóły akcji. Policjanci doskonale wiedzieli, gdzie porywacz pojedzie. Przeszukanie budynku pod Żórawiną trwało wczoraj cały dzień. Około godziny 16 dwaj antyterroryści wyprowadzili z niego do radiowozu jednego z porywaczy. Drobny, szczupły mężczyzna, ubrany w bluzę w ciemne pasy. Na głowę nasunięty miał kaptur tak, by nie było widać jego twarzy. W konwoju policyjnym odwieziono go do Wrocławia.

    Mieszkańcy wioski niewiele wiedzą o właścicielach tego domu i ich synu.
    - Właściciel to jakiś emerytowany wojskowy, major albo pułkownik - mówią. - Podobno był w Iraku. Miły sympatyczny. Kłaniamy się sobie - opowiadają.
    Mieszkańcy kojarzą też jego syna. Często jeździł po wsi wyścigowym motorem.
    - Kiedyś widziałam go w jakimś zielonym mercedesie - dodaje jedna z sąsiadek.

    To właśnie zielonym mercedesem z ulicy Partynickiej uciekał drugi z porywaczy. Policjanci zatrzymali go po strzelaninie obok centrów handlowych w Bielanach Wrocławskich.
    Wydarzenia ostatnich dni to pierwsza tak spektakularna gangsterska akcja od wielu lat. W 2002 roku porwana została we Wrocławiu prawniczka Anna P.
    Policja bardzo szybko ją uwolniła. Porywaczami okazali się wtedy dwaj Ukraińcy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama