Z polskiego na nasze: Podłość ludzka nie ma granic

    Z polskiego na nasze: Podłość ludzka nie ma granic

    Andrzej Górny

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Zacytowane w tytule motto życiowe naczelniczki gminy, granej przez Bożenę Dykiel w filmie "Wyjście awaryjne", jest może przaśne i oklepane, ale zawsze aktualne.
    Z polskiego na nasze: Podłość ludzka nie ma granic
    Zaczynałem łowić ryby w czasach, gdy powszechnie stosowano wędki bambusowe, a szczytem wyrafinowania były tzw. klejonki tonkinowe. Wówczas jeszcze ryba miała jakąś szansę - kilkukilowy okaz potrafił urwać żyłkę, złamać lub wyprostować hak, a czasem i połamać wędkę.

    Dziś najgorszy patałach ma do dyspozycji bardzo cienkie żyłki niewiarygodnej wytrzymałości, haczyki "samozacinające", lekkie kije węglowe lub jeszcze nowsze wynalazki; praktycznie sprzęt eliminuje większość błędów łowcy i odbiera rybom szanse na uwolnienie.

    Pewien wędkarz wyczynowy zdradził mi kilka tajników swego kunsztu, dla niepoznaki zwanego sportem. Wśród zanęt są już specyfiki o działaniu narkotycznym, które wprawiają ryby w euforię i powodują nieustanny apetyt.
    Zdarzało się, że wypuszczany do wody egzemplarz kilkakrotnie trafiał z powrotem na haczyk, bo ból i stres związane z zacięciem i wydobyciem na brzeg są u takiego rybiego narkomana bardzo ograniczone.

    Inny środek dodawany do zanęty powoduje u ryby biegunkę (choć może w tym wypadku raczej - pływunkę), a skoro ma opróżniony żołądek, wciąż jest głodna i skłonna do żerowania. Jakoś mnie te sukcesy technologiczne w służbie rozrywki w zachwyt nie wprawiają.

    U zarania ludzkości, a i jeszcze znacznie później rybołówstwo i polowanie stanowiły o przeżyciu jednostki, rodziny albo plemienia. Teraz to przeważnie rozrywka, a nawet sport, choć pierwiastek atawistyczny jest wyraźny, mimo iż pomijany i maskowany. Cała nasza cywilizacja i kultura może i nieco złagodziły obyczaje pierwotnej ludzkiej hordy, ale natura nie tylko wilka ciągnie do lasu.

    W wodzie drapieżny szczupak wyszukuje ofiary słabe, chore, młodociane, bo to najłatwiejsze, po co mu się fatygować męczącymi pościgami. W ludzkiej ławicy można zauważyć podobne tendencje. Słabszy przegrywa. W placówkach szumnie zwanych opiekuńczymi co i rusz dochodzi do maltretowania niedołężnych starców i bezradnych maluchów. Złodzieje bez sumienia ograbiają seniorów metodą "na wnuczka". Ci przeważnie mają sensowny powód - pieniądze. Ale do jakiego gatunku zaliczyć osobnika, który usiłował zarżnąć przypadkowego przechodnia, bo się założył, że zabije kogokolwiek? I jak tu wierzyć w naukę, jeśli dwoje psychologów wszczyna brutalną walkę o syna, za nic mając dobro dziecka?

    Czy to o wiele mniejsi zwyrodnialcy niż tamten zabójca? Pierwotne instynkty gołym okiem widoczne też w polityce. Wszystkie te porykiwania, prężenie muskułów, poszturchiwanie przeciwników przypominają obyczaje godowe ssaków kopytnych albo znakowanie zdobytego terenu przez dominujące samce drapieżnych.

    Proponuję, aby w parlamencie laskę marszałkowską zastąpić maczugą. Symbol będzie czytelniejszy i bardziej zbliżony do rzeczywistości.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Znak zapytania.

      Demokrata (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 102 / 87

      Super pomysł z tą maczugą.
      Masa rządząca (która musi mieć zawsze rację) zamiast argumentów, lub z powodu ich braku, będzie miała do użytku maczugę i po kłopotach.
      Maczuga szybko się okaże...rozwiń całość

      Super pomysł z tą maczugą.
      Masa rządząca (która musi mieć zawsze rację) zamiast argumentów, lub z powodu ich braku, będzie miała do użytku maczugę i po kłopotach.
      Maczuga szybko się okaże najskuteczniejszym argumentem o ogromnej sile perswazji.
      Wszyscy nieprzekonani zostaną zmaczugowani. Paciorek się za nich zmówi, znicz postawi. Kłopot żaden.
      Masy maczugowców zaś będą niezwyciężone, a z pomocą zaprzyjaźnionych mediów będą rosły w siłę i będą żyć coraz dostatniej. Przecież im dokładnie o to chodzi.
      Tym dostatniej żyć będą, im głębiej pogrążą w niedostatku wszystkich durnych roboli i głupie mrówki robotnice.
      Nastąpią wtedy czasy bezbrzeżnej ( nie wiecznej, ale z pewnością przeogromnej) szczęśliwości dla kanciarzy i oszustów.
      Demokracja chyba to przełknie. Wystarczy przecież, że durnie posłuchają fałszywe media i wybiorą do władzy kolejną porcję kłamców, oszustów, leni i łajdaków, gdy wybiorą do władzy takich, co chcą się nachapać i jednocześnie za nic nie ponosić odpowiedzialności.
      Sądzę, że durniom to niepojęte. Tym zaś co widzą problem, jest to przerażające.
      Czy taka bliska perspektywa ma małe prawdopodobieństwo? zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama