Orest Lenczyk zna smak porażki z Dundee United

    Orest Lenczyk zna smak porażki z Dundee United

    Mariusz Wiśniewski,Paweł Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Po porażce z Dundee United trener Lenczyk stracił pracę. 30 lat później znów zawitał do Wrocławia i zdobył wicemistrzostwo Polski

    Po porażce z Dundee United trener Lenczyk stracił pracę. 30 lat później znów zawitał do Wrocławia i zdobył wicemistrzostwo Polski ©Fot. Tomasz Hołod

    31 lat temu Śląsk przegrał dwumecz z Dundee Utd i pożegnał się z pucharami. Co dziś robią piłkarze z tamtych lat?
    Po porażce z Dundee United trener Lenczyk stracił pracę. 30 lat później znów zawitał do Wrocławia i zdobył wicemistrzostwo Polski

    Po porażce z Dundee United trener Lenczyk stracił pracę. 30 lat później znów zawitał do Wrocławia i zdobył wicemistrzostwo Polski ©Fot. Tomasz Hołod

    Już tylko tydzień pozostał do pierwszego meczu piłkarzy Śląska z Dundee United w eliminacjach Ligi Europejskiej. Dla wrocławian będzie to pierwsze spotkanie w europejskich pucharach po 24 latach oczekiwania, a zarazem szansa na rewanż za porażkę z popularnymi Mandarynkami sprzed 31 lat. W 1980 roku Śląsk zmierzył się z Dundee United w 1/32 Pucharu UEFA.

    Po bezbramkowym remisie na Stadionie Olimpijskim, w Szkocji gospodarze rozbili wrocławian 7:2.
    - Czy jest szansa na rewanż? Oczywiście, że tak. Ważne, aby się nie przestraszyć rywali - komentuje Janusz Sybis, który 31 lat temu z powodu kontuzji zagrał tylko w drugim meczu. Filigranowy napastnik wrocławskiego zespołu do dzisiaj związany jest z klubem z Oporowskiej.

    Właściwie trudno sobie wyobrazić Śląsk bez Sybisa. A co się dzieje z innymi graczami z tamtych pamiętnych pojedynków z Dundee United?

    Zdzisław Kostrzewa
    Na pewno mecz w Szkocji nie był dla bramkarza Śląska miłym wspomnieniem, mimo że obronił w nim rzut karny. Kostrzewa był związany z wrocławskim zespołem jeszcze przez kolejne trzy sezony. Później przeniósł się do Ślęzy Wrocław, a na koniec kariery wylądował w dalekiej Australii. Po przygodzie z piłką nożną pozostał na antypodach i podjął pracę w fabryce. 18 maja 1991 roku zginął tragicznie podczas pracy.

    Ryszard Sobiesiak
    Wtedy podstawowy obrońca Śląska, a dziś znany biznesmen. W 1983 roku wyjechał grać do Austrii, gdzie pozostał po zakończeniu kariery. Do Śląska wrócił w latach 90. i został sponsorem wrocławskiej drużyny. W tej chwili nie ma już nic wspólnego z klubem.

    Henryk Kowalczyk
    Po meczu z Dundee Utd jeszcze przez nieco ponad dwa sezony grał w Śląsku. Później wyjechał do Australii, a na Oporowską wrócił na początku lat 90. w roli asystenta trenera Ryszarda Urbanka. Jak mawiają dzisiaj jego starzy koledzy z boiska: - Nie mamy z Heńkiem wiele kontaktu.

    Zygmunt Garłowski
    Dla kapitana mistrzowskiej drużyny Śląska z 1977 roku runda jesienna sezonu 1980/81 była ostatnią w barwach wrocławskiego zespołu. Wyjechał do Australii, gdzie najpierw jeszcze sam trochę grał, a później został trenerem. Po pięciu latach wrócił do Polski i jeszcze jako aktywny zawodnik pokazał się w barwach Polaru Wrocław. Później z powrotem wyjechał do Australii. Zmarł 1 czerwca 2007 roku, a przyczyną był wylew.

    Jerzy Matys
    Zagrał tylko w pierwszym meczu przeciwko Dundee. Wychowanek Śląska, z którym związany był do 1987 roku. Później trafił do Motoru Lublin, a następnie wyjechał do Niemiec, gdzie mieszka do dzisiaj.

    Roman Faber
    W Śląsku grał jeszcze do 1984 roku, kiedy to latem wyjechał za granicę. Występował w klubach niemieckich i austriackich. Pozostał za granicą i zajął się trenowaniem.

    Mirosław Sieja
    Jedenastominutowy występ w pierwszym meczu z Dundee był jego pierwszym i ostatnim meczem w europejskich pucharach w barwach Śląska. - To piłkarz z młodszego pokolenia. Po wyjeździe z Polski nie miałem z nim żadnego kontaktu - mówi Tadeusz Pawłowski. Nam również nie udało się ustalić, czym Sieja się teraz zajmuje.

    Roman Wójcicki
    Dla rosłego obrońcy mecze z Dundee Utd były jednymi z pierwszych w barwach Śląska. Po mistrzostwach świata w 1982 roku przeniósł się do Widzewa Łódź. Później wyjechał do Niemiec, gdzie występował najpierw w FC Homburg, a później Hannoverze 96. Z tą drugą drużyną zdobył w 1991 roku Puchar Niemiec. Po zakończeniu kariery pozostał u naszych zachodnich sąsiadów i zajął się trenowaniem zespołów z niższych lig.

    Marek Szeptunowski
    To piłkarz, który często zmieniał klub. W Śląsku też długo nie zagrzał miejsca. Na zakończenie kariery pograł w Moto Jelczu Oława.

    Mirosław Pękala
    Grając przeciwko Dundee, nie miał jeszcze skończonych 20 lat. Wielki, ale niestety zmarnowany talent. Kiedy koncentrował się tylko na futbolu, był wielkim piłkarzem. Problemy wychowawcze sprawiły, że w 1984 roku Śląsk pożegnał się z graczem. Trafił do Lechii Gdańsk, gdzie na początku pokazywał wielką klasę. Później odezwały się stare problemy i zawodnik ponownie został wyrzucony z klubu. W 1989 roku próbował się odbudować w Śląsku, ale przegrał z własnym charakterem. Kto wie, jak potoczyłyby się losy Pękali, gdyby nie Tadeusz Pawłowski, który ściągnął go do Austrii i pomógł stanąć na nogi. Do dzisiaj mieszka w Austrii.

    Tadeusz Pawłowski
    Prawdziwy dramat zawodnik przeżył nie w meczach z Dundee Utd, ale dwa lata później, kiedy w meczu decydującym o mistrzostwie Polski nie wykorzystał rzutu karnego. Później wyjechał do Austrii, gdzie kontynuował karierę, a po jej zakończeniu zajął się trenowaniem. Do Śląska wrócił w roli właśnie szkoleniowca wiosną 1993 roku. Nie dotrwał jednak do końca sezonu, a Śląsk wówczas spadł. Pawłowski pozostał jednak blisko klubu z Oporowskiej i często pomagał byłym i aktualnym graczom Śląska w różnych sprawach. Pracował także jako szkoleniowiec Polaru Wrocław. Kiedy Śląsk po spadku do trzeciej ligi zaczynał się odbudowywać, Pawłowski ponownie starał się o angaż na Oporowskiej. Nie udało się i powrócił do Austrii, gdzie do dzisiaj zajmuje się szkoleniem młodzieży.

    Janusz Szarek
    - W swojej pracy trenerskiej nie spotkałem się z piłkarzem, który miałby większy talent do gry niż Janusz - wspomina po latach Jan Caliński, który po przegranej 2:7 z Dundee United zastąpił na stanowisku pierwszego szkoleniowca Ore-sta Lenczyka. - Po zakończeniu kariery miewał lepsze i gorsze momenty. Swego czasu zarządzał targowiskiem na placu Kromera. Niestety, już nie żyje. Zmarł jakieś piętnaście lat temu. Dowiedziałem się o tym dopiero po czasie, dlatego nie było mnie nawet na jego pogrzebie - kontynuuje Caliń-ski.

    Jacek Nocko
    Wychowanek Śląska, z którym zdobywał mistrzostwo Polski i zarazem Puchar Polski dziesięć lat później. W obu spotkaniach z Dundee Utd był podstawowym zawodnikiem wrocławskiej drużyny. Jesienią 1987 roku rozstał się ze Śląskiem i wyjechał do Austrii. Tam po zakończeniu kariery zajął się pracą trenerską. Do dzisiaj mieszka w Austrii i pracuje w branży sportowej.

    Zbigniew Majewski
    W meczach z Dundee Utd zaliczył tylko jeden, pięciominutowy epizod. Po zakończeniu kariery próbował ułożyć sobie życie w Niemczech, ale dokładnych szczegółów nie ustaliliśmy.

    Mieczysław Kopycki
    Jeszcze przez trzy sezony po meczu z Dundee Utd występował w Śląsku. Później karierę kontynuował w Chrobrym Głogów. Po zawieszeniu butów piłkarskich na kołku próbował zatrudnić się w Śląsku, a następnie pracował w Ślęzie Wrocław. - Co dzisiaj robi Mietek? Dawno się z nim nie widziałem. Nawet jak odwiedzam Wrocław, to go nie spotykam - opowiada Tadeusz Pawłowski.

    Janusz Sybis
    Z powodu kontuzji nie mógł wystąpić w pierwszym meczu z Dundee United na Stadionie Olimpijskim. Zasiadł jednak na ławce rezerwowych w roli "straszaka". W rewanżu spędził na boisku pełne 90 minut, ale nie zapobiegł sromotnej klęsce wrocławian.

    Sybis to prawdziwa legenda Śląska. W Polsce nie grał w żadnym innym klubie. W 1983 roku wyjechał na testy do Duisburga. Trenerzy byli nim zachwyceni, ale z transferu nic nie wyszło, bowiem Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu, który handlował piłkarzami, zażądał wygórowanych pieniędzy. Podobnie było w przypadku Oldenburga, dlatego Sybis wyjechał grać w piłkę halową do Stanów Zjednoczonych. W 1988 roku wrócił do Polski, a że Śląsk ukochał nad życie, to ponownie związał się z tym klubem. I pracuje w nim do dzisiaj.

    Orest Lenczyk

    Po sromotnej porażce w rewanżowym meczu z Dundee Utd (2:7) z hukiem pożegnał się z pracą w Śląsku. Jak głoszą plotki, piłkarzom nie było po drodze z Lenczykiem, dlatego nie zależało im na dobrym wyniku w Szkocji. Inna sprawa, że trener "nie pasował" również zarządzającym klubem, czyli wojskowym. Lenczyk zawsze bronił swojego zdania, nigdy nie uginał się przed innymi. Takim pozostał do dziś. Nim ponownie zawitał na Oporowską, pracował w takich klubach, jak: Ruch Chorzów, Wisła Kraków, Igloopol Dębica, Widzew Łódź, GKS Katowice, Pogoń Szczecin, GKS Bełchatów, Zagłębie Lubin i Cracovia.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Gry On Line - Zagraj Reklama