Po bandzie

    Wojciech Koerber

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Po bandzie

    ©Polskapresse

    No więc, gdy ci starsi kibice Dundee United, pamiętający dwumecz ze Śląskiem sprzed trzydziestu lat, znów zobaczą na wrocławskiej ławce Oresta Lenczyka, pomyślą zapewne, że to jakiś polski Guy Roux albo Sir Ferguson. Że się Sir Lenczyk na ławce Śląska zestarzał.
    Po bandzie

    ©Polskapresse

    A on tu tylko pożar przyjechał ugasić raptem kilka miesięcy wcześniej. I trochę się zasiedział. Jak Dudek na ławce Realu. W zasadzie, gdy spojrzeć w statystyki, był on kibicem Królewskich tylko. Miał najlepsze miejsce, VIP-owskie takie, tuż przy linii bocznej. Ale nie, nie zamierzam drwić z Dudka. Czapki z głów i każdemu rodakowi takiej kariery życzyć. Bo to przecież jeden z niewielu naszych grajków, co zagraniczne kluby kolejno na lepsze tylko zmieniał.
    Był Feyenoord, później Liverpool i na końcu Real. Oto miara wielkości. A reszta? Nawet jak zaczynała w Hiszpanii (Kowalczyk), Brazylii (Piekarski), Niemczech (Kosowski) czy Szkocji (Żurawski), to i tak szybciutko na Cyprze lądowała. Zresztą Dudek to jeden z długowiecznych, a długowieczność jest teraz w cenie.

    Oto kilka dni temu francuska kolarka Jeannie Longo została po raz enty mistrzynią swego kraju w jeździe indywidualnej na czas. W wieku 52 lat! Jeśli dobrze pamiętam, na igrzyskach w Pekinie zabrakło jej do brązu niecałych dwóch sekund. A zbliża się lipiec, zatem kolarstwo znów winno być na topie. Tour de France niebawem ruszy. Z ubiegłorocznym zwycięzcą Alberto Contadorem, u którego w czasie imprezy - jak się później okazało - znaleziono clenbuterol. Nie w torbie, lecz w organizmie. Udało się jednak przekonać komisję, że dostał się doń w steku, bo przecież wiele ośrodków weterynaryjnych stosuje ów specyfik do zwiększenia masy zwierzęcia. Łatwego życia Hiszpan mieć więc nie będzie. Podczas majowego Giro d'Italia biegał za nim np. kibic przebrany za wielką strzykawkę. Dowcipniś. A podczas niedawnych treningów we francuskich Alpach ganiała za nim policja. Został nawet Alberto pouczony, że nie można jeździć bez świateł serpentynami i tunelami. Że to niebezpieczne. No i musiał zapakować rower na wóz techniczny. A trzeba wiedzieć, że plan na bieżący rok wyznaczył sobie Contador ambitny. Każdy z wielkich tourów - TdF, Giro oraz Vueltę - już wygrywał, jak czterech innych kolegów po fachu z Eddym Merckxem. Nikt jednak nie wygrał trzech wielkich tourów w tym samym roku. I to jest właśnie ten plan. Na razie wykonano 33 proc.

    Recepta na sukces? Teraz często wypisują ją farmaceuci. A kiedyś? Ryszard Szurkowski opowiadał mi tak: "Jak się przywoziło z Zachodu 2 kg bananów, to kilogram był dla dzieci, a kilogram chowało się dla siebie. On nie był do zjedzenia. On był do postraszenia. Miał tylko z kieszeni wystawać. A wielki sport na tym polega, że się wierzy w swoje możliwości. Na wyścigu różne myśli do głowy przychodzą: jeszcze tylko do drzewa, do zakrętu i tak całą godzinę się wytrzymuje. A ci doświadczeni mogą więcej. Im jest tak samo ciężko, lecz oni wierzą, że to ciężko przechodzi, a za chwilę będzie nagroda. Młody nie zawsze potrafi pokonać barierę. Mnie Andrzej Bławdzin uczył - atakuj wtedy, kiedy tobie jest najciężej. Bo innym też jest wtedy ciężko i modlą się tylko o koniec".
    Jakie to proste. Atakuj wtedy, kiedy tobie jest najciężej.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama