Rodzice słono teraz zapłacą za wagary dzieci

    Rodzice słono teraz zapłacą za wagary dzieci

    Ewelina Oleksy

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Wizytą policji u rodziców i nawet 5 tys. zł grzywny ma się kończyć nagminne wagarowanie. Przewiduje to znowelizowana Ustawa o systemie oświaty.
    Kary mają dotknąć tych, którzy w ciągu miesiąca opuszczą bez usprawiedliwienia ponad połowę obowiązkowych zajęć w szkole.

    A wagary to zjawisko coraz powszechniejsze. Dolnośląskie kuratorium w czasie wakacji przewertowało dzienniki 90 procent szkół z regionu. Za wagarowicza wizytatorzy uznawali tego, kto w miesiącu ma nieusprawiedliwionych ponad 20 proc. zajęć.

    Wyniki?
    Regularnie wagaruje co dziesiąty uczeń dolnośląskiej zawodówki i co czternasty uczeń technikum. Lepiej jest w ogólniakach, gdzie zajęcia opuszcza jeden na 25 uczniów, oraz w gimnazjach, gdzie 4 uczniów na 100 to wagarowicze.

    Dolny Śląsk wypada na tle Polski nie najgorzej, bo z szacunków ministerstwa edukacji wynika, że w kraju regularnie szkolne zajęcia opuszcza co trzeci uczeń szkoły zawodowej, co siódmy licealista i jeden na ośmiu uczniów gimnazjum. Liczby te rosną tuż przed zakończeniem roku szkolnego, gdy oceny są już wystawione.

    - Problem jest ogromny - nie ukrywa Janina Jakubowska z Kuratorium Oświaty we Wrocławiu. Jej zdaniem, winę za te niepokojące statystyki ponoszą rodzice, którzy nie potrafią dopilnować, by ich dzieci docierały do szkoły. - Najgorsze , że usprawiedliwiając później te nieobecności, opiekunowie przyzwalają na wagary. To niedopuszczalne - załamuje ręce Jakubowska. I chwali nowe przepisy, wprowadzające surowe konsekwencje za wagarowanie.

    Innego zdania jest Czesława Gersztyn, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych nr 5 przy ul. Dawida we Wrocławiu.
    - Wysoka grzywna wcale nie jest dobrym pomysłem. Straszenie karami pieniężnymi nic nie da - uważa Gersztyn. Pani dyrektor wprowadziła inne metody walki z wagarowiczami. - Każdy nasz uczeń ma dzienniczek, w którym podliczamy mu miesięczną frekwencję - tłumaczy. Później dzienniczki trafiają do firm, z którymi współpracuje szkoła. A te przyjmują do pracy absolwentów mogących pochwalić się nie tylko najlepszymi ocenami, ale i kompletem obecności na lekcjach.
    - Wszystkim zależy więc, żeby wypaść jak najlepiej - ocenia Czesława Gersztyn.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama