Protuberancje Prezesa, czyli ambiwalencja wychylona

    Protuberancje Prezesa, czyli ambiwalencja wychylona

    Aleksander Malak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Protuberancje Prezesa, czyli ambiwalencja wychylona

    ©Polskapresse

    Bardzo przepraszam za ten tytuł, którego na dobrą sprawę sam nie rozumiem, choć wiem, co znaczy każde słowo. Najłatwiejsze jest "Prezes" - wszyscy wiedzą, o kogo chodzi, tym bardziej że napisane dużą literą. Gorzej z "ambiwalencją" (jednoczesne doznawanie sprzecznych uczuć), a już najgorzej z "ambiwalencją wychyloną", bo nawet nie wiadomo w którą stronę. "Protuberancje" natomiast nie powinny przedstawiać żadnych problemów, o czym za chwilę.
    Protuberancje Prezesa, czyli ambiwalencja wychylona

    ©Polskapresse

    Od czasu kiedy Prezes opublikował "Raport o stanie Rzeczypospolitej", najwięcej się mówi o… języku, którym w raporcie się posłużył. Przeczytałem mnóstwo prześmiewczych tekstów o "matrixowym języku Prezesa", który lubuje się w tych wszystkich anihilacjach, barbaryzacjach, prezapateryzmie, wspomnianej już wychylonej ambiwalencji, oprymowanych opresantach, prymarnych deprywacjach, repulsjach czy wreszcie niewiadomego pochodzenia Polaku skorygowanym. Nie przeczytałem jednak, dlaczego Prezes takiego właśnie języka używa. Ktoś wprawdzie bąknął, że Prezes uwielbia swój język "unaukawiać", ale to niczego nie tłumaczy.

    A ja wiem. I mówię to z pełną odpowiedzialnością. "Mówię, bom smutny i sam pełen winy", że odwołam się do kolejnego ulubionego erystycznego zabiegu Prezesa, czyli cytowania, często bez podawania źródeł ("Inni szatani są tam czynni"). Mój cytat został wyjęty z… grobu, przepraszam, z "Grobu Agamemnona" Juliusza Słowackiego, co niniejszym komunikuję, żeby nie było, że się wymądrzam.
    Czy to znaczy, że wymądrza się Prezes? Powiem wprost: trochę tak. Ponieważ się zachłysnął. Przed laty. A znam to z doświadczenia.

    Wyobraźcie sobie schyłek lat 60. Na studia prawnicze przychodzą młode, nieopierzone osiemnastolatki. Jedne z małych miasteczek (ja), inni z Żoliborza (Prezes). Co to znaczy? Ano, że wchodzą w mury wyższej uczelni z kompleksami. Prowincjusza, kogoś gorszego. Żoliborz wszak to nie Saska Kępa. I pierwsze, co łykają namiętnie, to… obce wyrazy, którymi szafują wykładowcy. Dla wykładowców to chleb powszedni, dla studentów odkrywanie Ameryki. Więc najpierw chłoną je na potęgę, potem, na jeszcze większą potęgę, posługują się nimi, czy trzeba, czy nie trzeba. Żeby zaimponować. Pokazać, że kompleksy zostały daleko za plecami. Że teraz to my brylujemy. Szybko jednak okazuje się, że nawet cały Kopaliński wystarcza jedynie na kilka pierwszych akademickich dyskusji, czy może randek z dziewczynami z Woli albo jeszcze mniejszego miasteczka.

    I zdecydowana większość zachłyśniętych szybko z tej pierwszej fascynacji wyrasta. Jednak nie wszyscy. Niektórym owa skłonność do wyrazów obcych (może lepiej - predylekcja) zostaje. Z czasem wokół takiej osoby tworzy się swoista aureola. Taka specyficzna struktura, którą można przyrównać do protuberancji słonecznej, najlepiej widocznej w czasie zaćmienia.

    Różne są protuberancje. Bywają spokojne, ale bywają też protuberancje eruptywne (wybuchowe). Niestety, te drugie bardzo często prowadzą do anihilacji (unicestwienia).

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      artykuł Pana Redaktora A.Malaka

      Solidarny Wrocław 2011 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 41 / 35

      ów "prezes", w żaden sposób nie zasługuje na to by nawet jego imię i nazwisko pisać z dużej litery, świadomie wbrew zasadom ortografii.

      mało tego, o tak małych ludkach nie należałoby pisać w...rozwiń całość

      ów "prezes", w żaden sposób nie zasługuje na to by nawet jego imię i nazwisko pisać z dużej litery, świadomie wbrew zasadom ortografii.

      mało tego, o tak małych ludkach nie należałoby pisać w prasie, nie należałoby pokazywać ich w tv, bo - sorry za szczerość - na widok takich osobników, podobno psy wyją z wściekłością, a koty rzygają ... popieramy inicjatywę Ruchu Pana Janusza Palikota, by zdelegalizować bandę, której przewodzi ten nawiedzony padalec j.kaczorzwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama