Ważne
    Czy po 13 latach policja znajdzie zabójcę studentów w Górach...

    Czy po 13 latach policja znajdzie zabójcę studentów w Górach Stołowych?

    Małgorzata Moczulska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Policja i prokuratura mają nadzieję, że w końcu uda im się znaleźć mordercę, który 13 lat temu zastrzelił w Górach Stołowych Anię i Roberta.
    Krzyże na szlaku przypominają turystom o zbrodni

    Krzyże na szlaku przypominają turystom o zbrodni ©Tomasz Hołod

    Szansą na to jest powołanie w komendzie wojewódzkiej zespołu policjantów specjalizujących się w starych, nierozwiązanych zbrodniach (tzw. Archiwum X). Mają oni zajmować się tylko tym śledztwem i raz jeszcze przeanalizować wszystkie dowody, jakie udało się zebrać.

    Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, już wytypowali oni kilka osób, których zeznania mogą sprawić, że doczekamy się przełomu w śledztwie.

    - Proszę pamiętać, że w tej sprawie zabezpieczono m.in. ślady biologiczne oraz trzy pociski i łuski. 13 lat temu możliwości policyjnych laboratoriów były mniejsze niż dziś, technika poszła bardzo do przodu - mówi Ewa Ścierzyńska z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

    Więcej o śledztwie przeczytasz w piątkowym wydaniu "Gazety Wrocławskiej".

    Komentarze (18)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wątek sił specjalnych

    wiem (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

    Może warto sprawdzić jeszcze jeden wątek. Wiem z pewnego źródła, że dokładnie w tamtym czasie w Górach Stołowych miały miejsce ćwiczenia jednej z polskich jednostek specjalnych. Na pewno może to...rozwiń całość

    Może warto sprawdzić jeszcze jeden wątek. Wiem z pewnego źródła, że dokładnie w tamtym czasie w Górach Stołowych miały miejsce ćwiczenia jednej z polskich jednostek specjalnych. Na pewno może to potwierdzić kierownictwo parku narodowego - musiało wydać zgodę na przeprowadzenie tych ćwiczeń. Ludzi w tych jednostkach szkoli się do zabijania innych ludzi. Nie twierdzę, że to musi mieć związek, ale ciekaw jestem, czy w ogóle zbadano ten trop, czy też ukręcono mu łeb, jako tajnemu/spec znaczenia. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A.

    A. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    A może przypadek?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hmm

    mi6 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    wojska specjalne raczej nie używają przedwojennych pistoletów CZ produkcji czeskiej a takim zabito studentów

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dec

    Jan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 32 / 23

    Miałem okoliczność przebywania w celi z Decem w roku 1999-2000. Dec mimo, że się przed sądem nie przyznawał do zabójstwa wśród "kolegów" z celi miał wielką ochotę chwalić się tym co zrobił. Cóż,...rozwiń całość

    Miałem okoliczność przebywania w celi z Decem w roku 1999-2000. Dec mimo, że się przed sądem nie przyznawał do zabójstwa wśród "kolegów" z celi miał wielką ochotę chwalić się tym co zrobił. Cóż, nie będę pisał jak opowiadał o morderstwie mężczyzn w Szczytnej. To było by zbyt przerażające dla czytelnika a i nie chciał bym żeby mnie ktoś ciągał jako "słuchacza" wyznań bydlaka. Znając szatański charakter Deca, zbydlęcenie, odczłowieczenie, skrzywienie psychiczne wiem na pewno, że gdyby to bydlę dokonało innych zabójstw pochwalił by się pod celą znajomym a przynajmniej mnie. Kiedy poprosiłem go o akt oskarżenia w sprawie zabójstwa ze Szczytnej ten dał bez najmniejszego oporu i nawet z satysfakcją. Okropieństwo jakie biło z oskarżenia jest nie do opisania. Tak więc wykluczam tego zbrodniarza z tego typu zabójstw. Jeżeli ktoś zechce ze mną podyskutować na temat Deca i jego zachowania w więzieniu zapraszam do komentowania. Chętnie opowiem prywatnie co i jak to widzę. Oby Dec nigdy nie wyszedł z więzienia i oby tacy jak on nigdy po tej ziemi już nie mogli stąpać na wolności, nawet gdy będą w wieku lat podeszłych.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do Jana

    pisarzyna (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 16

    Panie Janie proszę o kontakt firankinadusze@gmail.com.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dec

    Jan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 29

    Miałem okoliczność przebywania w celi z Decem w roku 1999-2000. Dec mimo, że się przed sądem nie przyznawał do zabójstwa wśród "kolegów" z celi miał wielką ochotę chwalić się tym co zrobił. Cóż,...rozwiń całość

    Miałem okoliczność przebywania w celi z Decem w roku 1999-2000. Dec mimo, że się przed sądem nie przyznawał do zabójstwa wśród "kolegów" z celi miał wielką ochotę chwalić się tym co zrobił. Cóż, nie będę pisał jak opowiadał o morderstwie mężczyzn w Szczytnej. To było by zbyt przerażające dla czytelnika a i nie chciał bym żeby mnie ktoś ciągał jako "słuchacza" wyznań bydlaka. Znając szatański charakter Deca, zbydlęcenie, odczłowieczenie, skrzywienie psychiczne wiem na pewno, że gdyby to bydlę dokonało innych zabójstw pochwalił by się pod celą znajomym a przynajmniej mnie. Kiedy poprosiłem go o akt oskarżenia w sprawie zabójstwa ze Szczytnej ten dał bez najmniejszego oporu i nawet z satysfakcją. Okropieństwo jakie biło z oskarżenia jest nie do opisania. Tak więc wykluczam tego zbrodniarza z tego typu zabójstw. Jeżeli ktoś zechce ze mną podyskutować na temat Deca i jego zachowania w więzieniu zapraszam do komentowania. Chętnie opowiem prywatnie co i jak to widzę. Oby Dec nigdy nie wyszedł z więzienia i oby tacy jak on nigdy po tej ziemi już nie mogli stąpać na wolności, nawet gdy będą w wieku lat podeszłych.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    maybe

    Andrew (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 77 / 84

    Nie chce mi się już więcej pisać w tej sprawie. Wydaje mi się, że wbrew pozorom, przedstawione przeze mnie hipotezy na ten temat są łatwe do weryfikacji.
    Hipoteza, moim zdaniem, najbardziej...rozwiń całość

    Nie chce mi się już więcej pisać w tej sprawie. Wydaje mi się, że wbrew pozorom, przedstawione przeze mnie hipotezy na ten temat są łatwe do weryfikacji.
    Hipoteza, moim zdaniem, najbardziej prawdopodobna jest taka, że mordu dokonała grupa Dec-Zabadeusz. Wskazuje na to podobieństwo do zabójstwa dokonanego kilka miesięcy później: podobieństwo zarówno co do sposobu (strzały w głowę), miejsca geograficznego (Góry Stołowe), miejsca właściwego (las), czasu (lata 97-98), prawdopodobnego motywu - rabunek całej sumy, lub kradzież zadatku, połączona z oszustwem w oferowaniu jakiegoś dobra do sprzedaży. Przecież możecie sprawdzić czy grupa ta w mediach, zwłaszcza lokalnych (gazety, telegazeta) oferowała sprzedaż jakiegoś dobra przed sierpniem 1997 r. Materiały archiwalne przecież są dostępne.
    Chłopak, późniejsza ofiara, miał wkrótce skończyć studia, obronić pracę magisterką. Ludzie w takim momencie myślą o sprawieniu sobie swoistej nagrody za wysiłek i za osiągnięty sukces. Może to być samochód, albo mieszkanie, zwłaszcza, że zamierzał może zamieszkać po studiach z narzeczoną. To jest naprawdę łatwo sprawdzić. Raczej chyba chodziło samochód. Wtedy sprowadzano dużo samochodów z zachodu w niezłym stanie. Można też przy pomocy śledztwa ustalić czy on lub ona (ofiary) mogli posiadać jakąś gotówkę przed udaniem się na obóz i z jakiego źródła mogła ona pochodzić. Może chłopak (lub dziewczyna) zbierał na ten cel latami i teraz dowiedział się o "okazji". Często, żeby nie zapeszyć, nie robi się wcześniej dużego rozgłosu wokół takiego zamiaru. Szukacie zegarka i aparatu, które należały do ofiar. Pewnie gdybyście szukali ich w Niemczech, to byście je znaleźli. Bo gdzie mogli po zbrodni, przynajmniej czasowo, schronić się sprawcy, jeśli nie tam. Łatwo było im tam się znaleźć, bo tam musieli bywać wcześniej, skoro sprowadzali stamtąd samochody. Dowiedzcie się w jakim mieście w Niemczech przebywali domniemani sprawcy i tam zapytajcie o skradzione przedmioty. Jeżeli ja, na podstawie tylko skąpych materiałów internetowych, skonstrułowałem tyle hipotez, to w ileż lepszej sytuacji są śledczy.
    Wprawdzie może tak być, że prawda jest całkiem gdzie indziej, niż w przedstawionych przeze mnie hipotezach, lecz zawsze trzeba przyjmować najpierw do weryfikacji hipotezę najbardziej prawdopodobną.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hehe

    jj (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 53 / 47

    jestes koles dziwak

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Maybe

    Andrew (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 91 / 86

    Najciekawsze przyrodniczo w Górach Stołowych jest Wielkie Torfowisko Batorowskie. Tam znajdują się rzadkie okazy flory, które warto sfotografować i opisać. Niestety obszar ten jest dla amatorów...rozwiń całość

    Najciekawsze przyrodniczo w Górach Stołowych jest Wielkie Torfowisko Batorowskie. Tam znajdują się rzadkie okazy flory, które warto sfotografować i opisać. Niestety obszar ten jest dla amatorów niedostępny, a nawet niebezpieczny ze względu na bagienny charakter podłoża. Przypuszczam, że ten obszar chcieli spenetrować Robert i Anna (przyszłe ofiary) przy pomocy "trapera". Jeśliby przyjąć hipotezę, na temat "trapera", jako ich przewodnika i późniejszego zabójcy, to musiała być to osoba miejscowa i pomimo charakteru odludka, powinna być znana w tych stronach. Może z powodu dokonanego zabójstwa migrowała stąd niepostrzeżenie. Jednak rozmowy z "miejscowymi" mogłyby wiele wyjaśnić w tym zakresie.
    Jeśliby natomiast przyjąć hipotezę o próbie zakupu samochodu przez Roberta lub Annę, to któraś z tych osób musiałaby przedtem pozyskać pieniądze czy to z konta, czy od rodziców, czy też z własnych oszczędności, lub pożyczając od kogoś. Myślę, że śledztwo byłoby w stanie to wyjaśnić.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    maybe

    Andrew (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 92 / 99

    Jeśli rzuci się okiem na mapę, to widać, że niedaleko od miejsca zbrodni (Narożniaka) przebiega Droga 100 Zakrętów. To zaledwie kilkaset metrów. Sprawcy mogli, przyjechać wcześniej, zaparkować...rozwiń całość

    Jeśli rzuci się okiem na mapę, to widać, że niedaleko od miejsca zbrodni (Narożniaka) przebiega Droga 100 Zakrętów. To zaledwie kilkaset metrów. Sprawcy mogli, przyjechać wcześniej, zaparkować samochód na poboczu drogi. W tym też miejscu umówili się z chłopakiem późniejszą ofiarą, na prezentację samochodu, który mu fikcyjnie oferowali -wstępne omówienie tej transakcji nastąpiło w Hotelu "Traper" z tajemniczym X. Sprawcy wyszli swoim ofiarom naprzeciw. Zaczaili się przy niebieskim szlaku (znali wszak zamiary swoich ofiar). Śledzili ich jakiś czas, aż nadarzy się sytuacja, że w pobliżu na szlaku nie będzie osób postronnych. Wtedy zaatakowali. Od razu z zamiarem zabicia ofiar i rabunku pieniędzy, które spodziewali się znaleźć u ofiary, która jak sądzili będzie gotowa do transakcji kupna samochodu, czyli bedzie miała gotówkę. Po zabójstwie ku ich zaskoczeniu i wściekłości nie znaleźli pieniędzy. Ściągnięcie spodni obu ofiarom miało na celu szybkie sprawdzenie, czy nie ukryli pieniędzy w garderobie. Z desperacji zabrali niewiele wart zegarek. Zabrali też aparat fotograficzny z obawy, że mogli nim przypadkowo zostać zarejestrowani, zwłaszcza tajemniczy X. Zabrali też notatnik z obawy, że jest tam jakiś zapis o transakcji oraz plecaki by je gruntowniej przeszukać, zwłaszcza sprawdzić czy nie ma podwójnych ścianek gdzie można byłoby trzymać pieniądze. Wię pocieli plecaki nożem.
    Tak mogło być zwłaszcza, że na tym obszarze w tym samym mniej więcej czasie (kilka miesięcy później) doszło do podobnej zbrodni. To byłby dziwny przypadek gdyby obie sprawy nie były bezpośrednio, lub pośrednio ze sobą związane.
    Jest jeszcze jedna możliwość: spotkanie lub trening członków zorganizowanych grup przestępczych, zwłaszcza adeptów, czego przypadkowymi świadkami stały się ofiary. Zwłaszcza zarejestrownie nawet na przypadkowym zdjęciu jest dla nich groźne. Może zarządali od ofiar oddania aparatu. O ile "starzy" spece od mokrej roboty są zwykle opanowani i nie pociągają nerwowo za spust, to dla młodych adeptów jest to okazja, aby zaimponować starszym zdolnością do zabicia człowieka, swoity chrzest wstępujących do mafii. Tylko po co mieliby obnażać swoje ofiary. Poza tym takie działanie bardzo impulsywne i odruchowe też nie jest w grupach przestępczych dobrze widziane, bo niepotrzebnie naraża grupę bez osiągnięcia żadnych istotnych celów.
    Przedstawiłem kilka hipotez dotyczących przebiegu wypadków związanych z omawianym morderstwem. Myślę, że jedna z tych hipotez pokrywa się z prawdą. Która, to pytanie na które dałbym może odpowiedź, gdybym miał więcej informacji wejściowychzwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    maybe

    Andrew (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 137 / 99

    Kontynuując wątek wczorajszy. Trzeba starać się zbudować wiarygodny obraz tamtej historii, zrekonstruować ją w drobnych nawet szczegółach, bo kto wie co może okazać się istotne.
    Jest obóz...rozwiń całość

    Kontynuując wątek wczorajszy. Trzeba starać się zbudować wiarygodny obraz tamtej historii, zrekonstruować ją w drobnych nawet szczegółach, bo kto wie co może okazać się istotne.
    Jest obóz naukowy. Jaki był jego szczegółowy cel. To wbrew pozorom istotne.
    Ofiary są wyróżniającymi się studentami blisko ze sobą związanymi. Takie osoby zapewne chciały osiągnąć cel obozu, a może nawet go przekroczyć (czyli zrealizować w rozszerzonym, lub zmienionym zakresie) samodzielnie, może nawet przed jego właściwym rozpoczęciem w Karłowie. Po co się dzielić wynikami z innymi, a poza tym ta satysfakcja iż 'głupole" będą potem dreptać w miejscu, szukać czegoś bezskutecznie, a oni przyglądać się temu z boku, pozornie angażując się w prace zespołu, mając juz zrealizowane zadanie na własną rękę. Osoby wybitne tak mają, skłonność do eksluzywności, czyli wyłączności - działania poza grupą.
    Dwa czynniki mogą im w tym pomóc. Chłopak, przyszła ofiara, zapewne dość dobrze zna te góry, wszak mieszkał przez wiele lat z rodzicami w pobliskim Międzylesiu. Ale zna jeszcze kogoś, tajemniczego X, który zna te góry jeszcze lepiej i może ich poprowadzić poza szlakiem, bo na szlaku przecież nie ma nic szczególnego, trzeba spenertrować obszary dziewicze. Właśnie z tą osobą spotykają się wcześniej, ustalają niezbędne szczegóły, są widziani właśnie w Dusznikach w Hotelu "Traper". Nomen omen ten X ma w sobie coś z trapera, człowieka lasu i gór, kogoś w rodzaju dzikiego odludka. Traper musi mieć broń, bo wiadomo zwierzęta, a poza tym traper nie może być bez broni.
    Ich kontakt z nim został zauważony przez otoczenie, ale charakter tego kontaktu jest, zgodnie z ich zamiarem poufny, tak, że nikt potem nie jest w stanie go bliżej określić. Zapewne z X zawarli też ustnie rodzaj jakiegoś kontraktu, no bo przecież X nie zrobi tego za darmo.
    Dla kamuflażu mówią otoczeniu, że chcą po prostu przejść się po górach niebieskim szlakiem. Wcześniej, też dla kamuflażu chłopak mówi do kolegi że chciałby szukać limby na Trójmorskim, czyli nie teraz, nie na niebieskim szlaku. Poszli. Spotkali "trapera" w umówionym miejscu. Szli przez tereny dziewicze.
    "Taper" to zraniona dusza. Ma zasadnicze kłopoty w bliższych kontaktach z kobietami. Oznaki czułości między nimi krępują go. Oni to zauważają i zaczynają mieć perwersyjną radość z jego zażenowania -mizdrzą się do siebie jeszcze bardziej, już nie tyle ze względu na siebie, lecz na niego. Góry dodawały "traperowi" pewności siebie i poczucia przewagi nad nimi. Teraz ta sytuacja zachwiała jego pozycją. Czuje się znów upokorzonym, małym bękartem. Zwłaszcza chłopakowi (przyszłej ofierze) pogłębianie tego stanu odpowiada, wszak podświadomie wobec swojej dziewczyny chce się okazać zwycięski w rywalizacji z traperem. Jeśli jest kobieta i dwóch mężczyzn to zawsze świadomie, lub nie, dochodzi do rywalizacji. W traperze wzbiera nie tylko uczucie upokorzenia lecz także podskórna agresja Ale na razie ma on jeszcze resztki poczucia własnej wartości, bo oni go potrzebują jako przewodnika, zanim doprowadzi ich niebieskiego szlaku. Przy zakończeniu jego zadania studenci okazują mu pogardę, a czarę przelewa próba wykpienia się z pełnej realizacji zawartego "kontraktu" czyli zapłaty. To już nie pogarda lecz całkowite zlekceważenie. Dalej ...
    Tak mogło być. Zuważcie jak bardzo pasuje tu ta stara broń. Jak pasuje obnarzenie ofiar do zwichrowanej psychiki "trapera". Jedna rzecz jednak mnie zastanawia, ta precyzja strzałów. No i przekonanie śledczych, że zabójców musiało być co najmniej dwóch. Nie wiem czy przekonanie śledczych w tej kwesti jest kategoryczne, mogliby to ujawić. Łatwiej byłoby wtedy sprawę analizować. Tak czy inaczej wierzę, że rozwiązanie jest osiągalne, zwłaszcza jeśli, jak Archiwum X dysponuje się większą ilością informacji.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    maybe

    Andrew (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 141 / 102

    Neonaziści. Znamy ich obraz nieco zniekształcony i być może steretypowy z pozycji fabularnych, a więc w dużej mierze fikcyjnych: jako mieszaninę agresji, hałaśliwości, tchórzostwa z jednoczesną...rozwiń całość

    Neonaziści. Znamy ich obraz nieco zniekształcony i być może steretypowy z pozycji fabularnych, a więc w dużej mierze fikcyjnych: jako mieszaninę agresji, hałaśliwości, tchórzostwa z jednoczesną potrzebą demonstracji siły, podszytej jakimś brakiem poczucia w głębi własnej wartości. Ale czy jest to obraz prawdziwy. Czy jakiś ruch, mógłby się tak lekkomyślnie narażać się przez zabójstwo na często uczęszczanym szlaku w biały dzień. Czy mógłby tak "ad hoc" wytypować ofiary. Czy mógłby się kierować jedynie wyglądem przypadkowo napotkanych osób. Przecież w ten sposób mógłby "zlikwidować" osoby o sprzyjających im poglądach. Myślę, że raczej lepiej by rozpoznali przyszłe ofiary, a nie działali tak po "wariacku". Przecież zabójstwo tego typu jako "ofiara dla Hessa" stałoby się udziałem, tak czy inaczej całej grupy, także tych co bezpośrednio nie wzięli w tym udziału. Więc łatwiej tą sprawę byłoby wykryć. Kto by tak narażał ruch. Czy to są idioci. Trochę wątpię. Poza tym zrobienie im zdjęć nie jest dla nich, aż takim zagrożeniem, wszak działają prawie jawnie. Chyba że nie te zdjęcia były powodem zbrodni, a stały się groźne dla nich dopiero po popełnieniu jej. Lecz po co im notatnik ofiar. Po co zegarek, czy myśleli, że jest ze złota. Czy neonazistów interesują drobne kradzieże. Wątpię, chyba jest to jednak organizacja ideowa. Przypuszczam że opierają oni (neonaziści) swoje zasady na karności wewnętrznej i nikt nie podjąłby tam przypadkowej akcji o tak wielkich potencjalnie konsekwencjach. No ale może się mylę. Niech Archiwum X myśli, wszak mają więcej danych od każdego internauty.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    maybe

    Andrew (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 112 / 95

    Kontynuując wczorajszy wątek. Na pierwszy rzut oka, intuicyjnie wydaje się, że sprawcą jest świr, ktoś perfekcyjnie wyszkolony, ze świetnymi predyspozycjami charakterologicznymi, ale którego...rozwiń całość

    Kontynuując wczorajszy wątek. Na pierwszy rzut oka, intuicyjnie wydaje się, że sprawcą jest świr, ktoś perfekcyjnie wyszkolony, ze świetnymi predyspozycjami charakterologicznymi, ale którego szkolenie w ekstremalnych warunkach doprowadziło na krawędź szaleństwa, albo i poza nią. Na przykład, ktoś szkolony w Legii Cudzoziemskiej. Pasuje stara broń, pasuje obnażenie ofiar. Sprawdźcie, czy obnażenie ofiar nie jest jednym z rytuałów postępowania z pokonanymi wrogami w szkoleniu legionistów. Jest to metoda nie tylko pełnego zwycięstwa nad wrogiem, ale też sposób zabicia w sobie ewentualnych wyrzutów sumienia. U niektórych szkolonych w "szkole przetrwania" w skrajnych warunkach, które należy pokonać, powstaje uogólniony impuls walki z całym otoczeniem, wrogiem staje się wszystko. Ciekawe jest dlaczego sprawca zabrał zegarek ofiary. Zastanówcie się nad tym, to bardzo ciekawe. Jeśli był to ów świr, to może chciał się poczuć "panem czasu" dla swych ofiar. A może chciał po prostu móc kontrolować czas,bo w każdym zadaniu "szkolony" wie że czas jest najważniejszy. Zadanie: zabić spotkanych na drodze wrogów i ewakuować się w jak najkrótszym czasie. Może czuje się jakby był jeszcze na szkoleniu. A może pokonanie wroga, to także choćby symboliczne zagarnięcie jego mienia. Jednak jeśli śledczy są pewni, że sprawców musiało być co najmniej dwóch, to ta wersja staje się trochę mniej prawdopodobna.
    Ten skradziony zegarek jest dziwną okolicznością.
    W wolnym czasie postaram się kontunuować. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    maybe

    Andrew (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 171 / 94

    Internauci mają znikomą wiedzę na temat sprawy w porównaniu do wiedzy śledczych, więc trudno aby osoby postronne wniosły tu coś istotnie nowego. My internauci nie wiemy np. czy osoba, którą...rozwiń całość

    Internauci mają znikomą wiedzę na temat sprawy w porównaniu do wiedzy śledczych, więc trudno aby osoby postronne wniosły tu coś istotnie nowego. My internauci nie wiemy np. czy osoba, którą widziano w Hotelu "Traper" w towarzystwie późniejszych ofiar nocowała tam, jeśli nie, to w jakich okolicznościach była tam widziana - śledczy to wiedzą. Czy ciała ofiar były przesunięte po zabójstwie. To bardzo istotna informacja. Nawet analiza jakiego rodzaju były przecięcia na plecakach ofiar wiele może powiedzieć, czy wskazywały one na chęć szybkiego spenetrowania zawartości plecaków czy na frustrację sprawcy. Gdzie te plecaki właściwie potem znaleziono. Śledczy w promieniu 50 m od miejsca znalezienia ciał powinni dokonać gruntownej analizy terenu. Czy są tam miejsca mogące służyć do treningu wpinaczkowego, czy są tam jaskinie. Jedna z podanych hipotez śledczych mówi o treningu najemników. Jakich najemników? A może był to trening służb specjalnych naszych, lub obcych - wtedy napewno nie uda się tej sprawy rozwikłać. Charakterystyczne obnażenie ofiar może mieć istotne znaczenie. Czy chodziło o gruntowne przeszukanie ofiar, czy rytualne upokorzenie, a może o działanie dewiacyjne, bo chyba raczej nie o zmylenie śledczych, skoro i tak to nie zadziałało nawet na moment. Skonsultujcie się w tej sprawie z profesjonalnym psychologiem. Przełom w sprawie może dokonać się właśnie przez właściwe odczytanie tych "znaków" jakie zostawił sprawca. Jeśli było sprawców co najmniej dwóch to raczej mało prawdopodobne jest działanie dewiacyjne. Trochę mnie zdumiewa jednak bezradność badających tą sprawę. Trzeba zanalizować nawet motywację ofiar dla odbycia tej wędrówki górskiej, czy badali przyrodę, może szukali śladów limby w Górach Stołowych. Jeśli tak to zapewne zbaczali ze szlaku, robili dużo zdjęć. Może sfotografowali też ścianę wspinaczkową na której trenowali owi ze"specgrupy" a oni nie mogli sobie pozwolić na bycie uwiecznionym, choćby na przypadkowym zdjęciu. Stara broń, jeszcze przedwojenna. Z tego też trzeba wyciągnąć wnioski. Jeśli chcecie pomocy internautów, to musicie upublicznić trochę więcej wiadomości na temat okoliczności sprawy, oczywiście w takim zakresie, aby nie narazić sledztwa.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo