Staruszka z krainy lodu

    Staruszka z krainy lodu

    Radosław Ratajszczak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    W zeszłym tygodniu poznaliśmy wrocławskie niedźwiedzie brunatne. Ale ich koledzy z zoo też zasługują na uwagę. Samotna niedźwiedzica polarna, misie himalajskie i leciwy niedźwiedź okularowy - oto nasza gromadka.
    Niedźwiedzie himalajskie wyglądają jak pluszowe maskotki. Ich sierść jest długa, kruczoczarna, a same misie są mniejsze od brunatnych. Do tego bywają nazywane poetycko księżycowymi lub obrożnymi, a to za sprawą białej plamy na piersi. Ma ona kształt litery "V" i niektórym kojarzy się z księżycem. We Wrocławiu możemy podziwiać dwie samice - Całkę i Cesię - i jednego samca.

    Wbrew pozorom, niedźwiedzie himalajskie nie żyją wyłącznie w najwyższych górach świata.
    Można je spotkać w Chinach, Korei, Rosji, Laosie, Birmie, a nawet Indiach. Niestety, to gatunek narażony na wyginięcie. W chińskiej kulturze żółć niedźwiedzia jest uznawana za magiczne lekarstwo na wszystkie schorzenia. Suszony woreczek żółciowy misia osiąga zawrotne ceny i kłusownicy zrobią wszystko, aby go zdobyć. Dorosłe zwierzęta są zabijane, młodsze wyłapuje się i zamyka w specjalnych farmach. Tam, w ciasnych klatkach, są traktowane jako producenci cennego leku. Przetrzymywane w straszliwych warunkach, cierpią i szybko umierają. Na farmach stale więzi się kilka tysięcy zwierząt.

    Z innego rejonu świata - Arktyki - pochodzi nasza samotna niedźwiedzica polarna, Tuja. To już prawdziwa staruszka - w tym roku skończy 27 lat. Przez swój wiek, ale też dalekie od ideału warunki, wydaje się smutna i osowiała. Niedźwiedzie polarne wymagają ogromnych przestrzeni. Uwielbiają pływać, dlatego ich basen też musi być spory. Woda powinna być krystalicznie czysta. A wrocławski wybieg jest niewielki. Panuje tam upał, a basen pozwala naszej niedźwiedzicy ledwie się popluskać. Nie chcemy, aby Tuja dokończyła żywota w takich warunkach. Dla jej dobra musimy się z nią pożegnać. Trafi do zoo w Hanowerze, gdzie właśnie buduje się bardzo nowoczesny, ogromny wybieg. To o wiele lepszy dom dla naszej białej damy.

    Inny miś, którego prawdopodobnie również nie będziemy długo oglądać w naszym zoo, to niedźwiedź okularowy. Jako jedyny zamieszkuje on Amerykę Południową. Naszego samca nie można już nazwać młodzieńcem. Jest już zbyt leciwy na amory i nie będziemy go łączyć z inną samicą. Kiedy umrze, po prostu zrezygnujemy z tego gatunku.
    W zoo nie będzie już niedźwiedzia polarnego ani okularowego. Ale w tym smutnym pożegnaniu warto odnaleźć pozytywne strony. W europejskich ogrodach zoologicznych rzadko hoduje się kilka gatunków niedźwiedzi. Lepiej mieć mało zwierząt, ale zbudować im większe wybiegi. My również dążymy do tego, aby naszym misiom żyło się jak najlepiej.

    Niedźwiedzie brunatne wylądują w nowym wybiegu razem z wilkami. Część ich areny połączymy z wybiegiem dla misiów himalajskich, przez co te futrzaste zwierzaki będą miały o wiele więcej miejsca. Z kolei wybiegi misia polarnego, brunatnego i okularowego utworzą plac dla kolejnego niedźwiedzia. Jakiego? Niezwykłego wargacza. Miś pochodzi z Indii i uwielbia wspinać się po drzewach. Wargacz ma niezwykle długi język. Dzięki temu wyliże miód z każdej, nawet najmniejszej dziupli. Ale jest też bardzo niebezpieczny i co roku zabija w Indiach więcej ludzi niż tygrys. Wargacz jest narażony na wyginięcie, dlatego tak ważna jest jego hodowla w ogrodach zoologicznych.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama