Z Księdzem Profesorem Romanem E. Rogowskim, teologiem i alpinistą, rozmawiamy o naturze cudów, o warunkach niezbędnych do ich zaistnienia, o tym, czym się różni cudowność od cudu, o nawróceniu świętego Pawła z Tarsu, dowcipach, różnych obliczach Boga, ostrożności Kościoła wobec tego, co niewytłumaczalne
Zachwyca się Ksiądz światem? Zachwycam się jego cudownością, bo to najpiękniejszy dowód istnienia Pana Boga.
A wierzy Ksiądz w cuda? Wiedziałem, że to będzie jakiś podstęp. To powiem wprost - jestem okropnie racjonalny, twardo chodzę po ziemi, również wtedy, kiedy zachwycam się tym, co widzę wokół siebie.
Czyli w cud krwi świętego Januarego, która raz do roku burzy się w fiolce, Ksiądz nie wierzy? Chrześcijanin wie, że są cuda uznane przez Kościół, który wcale nie jest skory do uznawania różnych niewyjaśnionych zjawisk czy wydarzeń za cudowne. Ale krew w fiolce do mnie nie przemawia. Zresztą, wystarczy odrobina statystyki: do 1972 roku w sanktuarium w Lourdes dokonało się 5900 cudownych uzdrowień, ale Kościół za naprawdę niewytłumaczalne uznał 62.
Kolejną kwestią jest, czy człowiek wierzący, do którego nie jest skierowany cud, ma obowiązek w niego wierzyć. I wreszcie sprawa fundamentalna: to, co dzisiaj może nam się wydawać cudem, za kilkanaście lat, w miarę rozwoju nauki, może okazać się procesem jak najbardziej naturalnym i wytłumaczalnym. Cud nie przekracza praw natury, nie działa wbrew tym prawom, ale jest niejako ich zawieszeniem lub ich przekroczeniem. Jest znakiem Boga wyrażonym w empirycznej rzeczywistości, objawia jego miłość, dobroć i bliskość, ale jak mówił Grek Zorba, Bóg co chwila przybiera inne oblicze i chwała temu, kto potrafi rozpoznać go pod każdą z tych postaci.
Czyli nie wierzy ksiądz w Jezusa na kominie? Nie wierzę i zawsze pamiętam słowa Pico della Mirandolli, że największym cudem jest człowiek, którego Bóg stworzył na obraz i podobieństwo swoje.
Ja usłyszałam kiedyś, że największym cudem jest zmartwychwstanie. I wcielenie, kiedy Syn Boży staje się człowiekiem.
A sukces chrześcijaństwa? Apostołowie nie mieli komórek, telewizji, tylko siebie i słowo, które głosili. Przede wszystkim byli silni wiarą, która w tamtym starożytnym świecie dawała ludziom niezwykłą perspektywę i była w stanie całkowicie odmienić istniejące społeczności. Ale dostali też dar czynienia cudów, właśnie po to, by przekonać, przemówić do serca. Święty Jan napisał: "jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie". Bo cuda mogą być wynikiem wiary już istniejącej, ale też mogą służyć wywołaniu wiary. Jest w ewangeliach taka piękna opowieść o Kananejce, którą przytacza Mateusz. Ta kobieta, poganka, przyszła do Jezusa, by uzdrowił jej córkę. "Ulituj się nad mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest dręczona ciężko przez złego ducha" - zwraca się do niego. Uczniowie podeszli do mistrza i zaczęli domagać się, by ją przegonił. Nie była Izraelitką, była obca. I Jezus mówi: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". Zdesperowana matka jednak nie odstąpiła, upadła przed nim na kolana, dalej prosząc. Kiedy usłyszała: "Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom", powiedziała Jezusowi: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadną ze stołu ich panów". I doczekała się. "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz". Jak pisze Mateusz, od tej pory córka tej Kananejki była zdrowa. Ta przypowieść opowiada nam o cudzie wynikającym z wiary. Cuda czynione dla wywołania wiary to na przykład cudowne rozmnożenie pokarmów czy uciszenie burzy przez Jezusa.
No i chodzenie po wodzie. Zna Ksiądz ten dowcip? Piotr postanowił, tak jak Jezus, wyjść z łódki na taflę wody i zadziwić świat. Zrobił pierwszy krok i tonie, a Jezus wzdycha: "Po palach, idioto, po palach". Stary, z wielką brodą. Powiem młodszy: przychodzi babcia z wnuczkiem do kościoła, klęka przed najświętszym sakramentem, modli się, czerwoną lampka się świeci, a wnuczek coraz bardziej zniecierpliwiony. W końcu łapie babcię za rękaw i pyta: "Babciu, a kiedy będzie zielone światło, że możemy już iść?".
Nie gorszą Księdza takie dowcipy? Bardziej gorszy mnie ponuractwo, bo obraża Pana Boga. Radość, śmiech są przypisane istocie ludzkiej.
Są elementem cudowności. Silną wiarą dowcip nie zachwieje.
Wypędzanie demonów, wskrzeszanie umarłych, uzdrawianie, panowanie nad żywiołami - to cuda Jezusa opisane w ewangeliach. Łącznie jest ich trzydzieści sześć i są ściśle związane z działalnością Jezusa, ale zapomniała pani o jednym cudzie, bardzo przyjemnym dla podniebienia i miłym sercu - o cudzie w Kanie Galilejskiej, kiedy Chrystus przemienił wodę w wino.
Chciał ucieszyć Matkę. Też, ale był na uroczystości zaślubin, a to ważne wydarzenie w życiu dwojga ludzi, pełne radości i nadziei. Jezus błogosławił związkowi mężczyzny i kobiety, więc cud w Kanie Galilejskiej nie był tylko gestem wobec matki czy kaprysem w stylu "no to zrobię sztuczkę". Jest w nim bardzo głęboki religijny sens.
A cuda w Starym Testamencie? Największym dla Żydów cudem było stworzenie świata i człowieka. Szczególnym wyprowadzenie z niewoli egipskiej, kiedy działo się wiele niezwykłych wydarzeń, jak choćby przejście przez Morze Czerwone.
Istnieją jakieś warunki nie-zbędne do uznania czegoś za cud? Tak. Po pierwsze, musi istnieć transcendencja cudu, czyli musi on pochodzić od Boga. Po drugie, musi mieć kontekst religijny. I po trzecie, musi budzić zdziwienie i poczucie cudowności, czyli musi być czymś niezwyczajnym.
Czy przemiana Szawła z prześladowcy chrześcijan w apostoła to cud? Sądzę, że tak. Ta przemiana dokonała się nagle, za sprawą Boga, i nie sposób jej wytłumaczyć wątpliwościami Szawła, które skłoniły go do odstąpienia od złego. Mówiąc kolokwialnie, strzelił w niego grom z jasnego nieba i stał się zupełnie innym człowiekiem. Żyd posiadający rzymskie obywatelstwo, faryzeusz będący świadkiem ukamienowania Szczepana, kiedy jechał do Damaszku z nakazami aresztowania chrześcijan, zobaczył jasność i usłyszał głos: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?". Trzy dni po tym zdarzeniu Szaweł nie jadł, nie pił, rodził się na nowo. W Damaszku przyjął chrzest, a potem w synagogach głosił, że Jezus Chrystus jest Mesjaszem. Ale rozmawiając o cudach, zawsze warto pamiętać o tym, co głosi Talmud: "Nie trzeba liczyć na cuda".
Trzeba liczyć na siebie? Przede wszystkim na siebie, ale tę siłę w sobie warto budować modlitwą.
A jeżeli ktoś modli się o cud uzdrowienia i go nie dostępuje? Jego modlitwa nie jest dość żarliwa? Kiedy stajemy w obliczu dramatu, trudno radzić cokolwiek czy pocieszać. Pamiętajmy jednak o tym, że Bóg poświęcił dla nas swojego Syna, wydał go na ból, strach, samotność w imię miłości do nas. W cierpieniu, w stracie jest więc głęboki sens. Nie zawsze umiemy go dostrzec, czasem to musi trwać. Ale jeśli Jezus poszedł na mękę, by dać nam życie wieczne, to w cierpieniu zwykłego człowieka zawarta jest jakaś cząstka jego odkupienia.
A gdyby Jezus nie zmartwychwstał? To wtedy nic by nie było. Nas by nie było - "A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach" czytamy w Liście do Koryntian.
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.