Znana na całym świecie aklamacja ma swoje źródło w Starym Testamencie. Jednak słowo "Alleluja" - pochwalny okrzyk radości chrześcijan, szczególnie ważny w dniu Zmartwychwstania Pańskiego, podchwyciły też muzyka rozrywkowa i mowa potoczna. I rozszerzyły jego znaczenie.
"Alleluja", a właściwie "Hallelulah" znane jest we wszystkich językach judeochrześcijańskiego świata. Pochodzi z hebrajskiego i oznacza zachętę do wychwalania Boga. Przyjrzyjmy się temu słowu bliżej. Czasownik "halal" to sławić, wysławiać, więc skoro pierwsza część wyrazu jest formą imperatywną, przetłumaczymy ją jako "chwalmy, wysławiajmy". Natomiast końcówka słowa - "-ja/-jah" to skrót od Jahwe.
Znaczenie imienia Boga zostało wyjaśnione w Księdze Wyjścia w Starym Testamencie podczas spotkania Mojżesza z Bogiem w krzewie ognistym.
Bóg objawił tam swoje imię i powiedział: "Jestem, który jestem", czyli "Ja, który jestem" i dał przez to Mojżeszowi do zrozumienia, że jest Bogiem żywym i bliskim każdemu człowiekowi. Aklamacja "Alleluja" użyta jest w Starym Testamencie dwadzieścia cztery razy. Natomiast w Nowym Testamencie Jezus wraz z apostołami pod koniec Ostatniej Wieczerzy zaśpiewał tzw. Wielki Hallel, czyli zbiór psalmów ku chwale Boga. I w nich też pojawiło się "Alleluja".
Dziś w liturgii słowa "Alleluja" wierni w Kościele katolickim śpiewają podczas mszy św. w ciągu całego roku, z wyjątkiem Wielkiego Postu. Nic dziwnego, że aklamacja ta utożsamiana jest z radosnym obwieszczeniem zwycięstwa Chrystusa i jego zmartwychwstania, a szczególnie chętnie wykorzystywana w pieśniach wielkanocnych. Po pierwsze, padła z ust samego Jezusa, po drugie, Jezus, podobnie jak Jahwe, sam o sobie mówił w Ewangelii św. Jana - "Ja jestem".
Po trzecie, chrześcijanie są spadkobiercami objawienia się Boga w Starym Testamencie, które ukonkretniło się w Jezusie Chrystusie, więc w nim właśnie uznają Boga jako Pana ich życia. A zawołanie "Wesołego Alleluja", używane w znaczeniu "Wesołych Świąt Wielkiej Nocy!" - choć, dosłownie tłumacząc, niepoprawne - zadomowiło się na dobre nie tylko w języku polskim, lecz także w całej tradycji judeochrześcijańskiej. Tak często pojawiało się w pieśniach wielkanocnych, że zaczęło być zwyczajowo utożsamiane z nazwą świąt.
Izraelici psalm z tym okrzykiem śpiewali przy obchodzie dorocznej pamiątki baranka wielkanocnego, stąd i u nas, na znak radości ze Zmartwychwstania Pańskiego, "Alleluja" się powtarza. W tradycji polskiego piśmiennictwa ważne miejsce zajmuje renesansowa pieśń religijna "Alleluja" ze słowami Mikołaja Reja do muzyki Wacława z Szamotuł.
*** Wyprowadzenie "Alleluja" z Kościoła kultura popularna zawdzięcza przede wszystkim Afroamerykanom.
Pod koniec lat dwudziestych ubiegłego stulecia wychowany w Atlancie czarnoskóry pianista bluesowy Thomas Dorsey poświęcił się na dobre muzyce religijnej. Wraz ze swoim zespołem wokalnym zaczął wykonywać w świątyni w rodzinnym mieście pieśni, które w prostych słowach przekazywały wiernym dobrą nowinę.
Miały rytm, tempo, chwytliwą melodię, pozytywny przekaz i nawiązywały do tradycji murzyńskich spirituals. Nie wszystkim się to podobało - Dorsey nie uniknął oskarżeń o to, że ściągnął do kościoła blues i jazz. Wcześniej czarnoskórzy mówili, że śpiewają hymny lub po prostu pieśni religijne, dzięki Dorseyowi zaczęli je nazywać "gospel" (z ang. dobra nowina). A jego samego nazywa się "ojcem gospel". W "muzyce pochwalnej" słowo "Hallelujah" pojawiało się bardzo często, a popularna pieśń o tym właśnie tytule do dziś śpiewana jest przez wiele gwiazd gatunku - szczególnie polecam wersję grupy The Clark Sisters.
Złota era gospel przypadła na lata czterdzieste XX wieku - okres dorastania późniejszej gwiazdy rhythm & bluesa Raya Charlesa, który marzył o tym, żeby muzykę baptystów spopularyzować wśród wszystkich ludzi, niezależnie od koloru ich skóry.
Charles spełnił swoje marzenie i tworząc podwaliny pod muzykę soul, w 1956 r. zaśpiewał "Hallelujah", a potem dodał "I Love Her So" (ang. tak bardzo ją kocham). Piosenka stała się wielkim przebojem, doskonale ilustrując zeświecczenie muzyki gospel. Miejsce wychwalanego Boga, zajął obiekt westchnień - piękna kobieta lub przystojny mężczyzna, o których w podobny sposób śpiewali Sam Cooke, James Brown (były kaznodzieja), Marvin Gaye, Otis Redding czy Aretha Franklin.
*** Z czasem samo słowo "Hallelujah" też uległo zeświecczeniu i m.in. dzięki piosenkom właśnie, weszło do potocznego języka jako wyraz radości zupełnie neutralnej, z religią niezwiązanej. Zdarza się nawet, że używane jest z podtekstem ironicznym: w znaczeniu "wreszcie, w końcu" ("- Co ty mówisz? Ona w końcu ma faceta? Alleluja!" - mówi bohaterka brytyjskiego sitcomu "Hallelujah").
Konserwatyści, którzy ponad osiemdziesiąt lat temu krytykowali Thomasa Dorseya, pewnie przecieraliby oczy ze zdumienia i oburzenia, gdyby usłyszeli aklamację w animowanym hicie - filmie "Shrek". Przebój Leonarda Cohena "Hallelujah" z 1984 r. śpiewa tam inny gwiazdor muzyki - Rufus Wainwright. Tekst mruczanki kanadyjskiego barda nawiązuje co prawda do wiary w Boga, pojawiają się w nim biblijne postaci Samsona i Dawida, ale sam Cohen powiedział, że według niego "jest wiele różnych alleluja" i każdy może sobie utwór interpretować jak mu się podoba. W muzyce rozrywkowej wolno przecież prawie wszystko. I tak Ian Gillan - wokalista hardrockowego Deep Purple - w ekspresyjnym "Hallelujah" śpiewa o sposobach na lepsze życie, "Sing Hallelujah" (1992 r.) - przebój muzyki dance Dr. Albana nawołuje do zabawy i ludzi, i Boga, a tradycyjna folkowa amerykańska piosenka "Hallelujah, I'm a Bum" ("Alleluja, jestem leniem"), wychwala zalety nicnierobienia. Przykłady można by mnożyć.
W muzyce klasycznej "Alleluja" zapisało się jako część monumentalnego oratorium "Mesjasz" mistrza baroku Georga Friedricha Händla (1742 r.). Anglicy do dziś wstają z miejsc podczas wykonywania "Alleluja", na pamiątkę jednego z pierwszych koncertów kompozytora w Londynie. Wtedy ówczesny król Wielkiej Brytanii i Irlandii Jerzy II, w dowód uznania dla talentu Händla, wysłuchał części dzieła na stojąco.
Marta Wróbel. Przy pisaniu tekstu korzystałam z "Encyklopedii staropolskiej" Zygmunta Glogera
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.