Wciśnięty między dwóch znakomitych przyjaciół - genialnego profesora psychologii i nie mniej doskonałego profesora dendrologii - spożywałem wielkanocne jajeczko.
Obaj panowie, zresztą bohaterowie moich wcześniejszych felietonów, z których ten pierwszy znany jest jako twórca niepodważalnej reguły ("samo przyszło, samo przejdzie, po 6 tygodniach"), a ten drugi jako precyzyjny komentator rzeczywistej rzeczywistości (w odróżnieniu od wirtualnej), wybierali skrupulatnie z chlebowych miseczek wielkanocny żurek i taktownie milczeli.
Podobnie zresztą jak podczas ostatniego spotkania opłatkowego, kiedy również do mnie należało podtrzymywanie towarzyskiej pogawędki.
- "Przed moim domem rośnie Sky Tower" - zacząłem nieśmiało.
- A, nie znam takiego drzewka - uprzejmie odezwał się profesor psycholog.
- To rodzaj topoli.
Wysokopiennej - równie układnie zażartował profesor dendrolog.
- Panowie, to tylko pierwsze zdanie najnowszego felietonu, które tak jakoś samo przyszło mi do głowy.
- A co będzie w ciągu dalszym? - kurtuazyjnie zapytał dendrolog.
- Z tym mam problem - pokiwałem smętnie głową.
- Zdanie samo przyszło, samo też przejdzie - życzliwie pospieszył ze swoją regułą psycholog.
- Tylko że ja nie mogę czekać 6 tygodni - zwiesiłem smętną głowę.
- Zauważyłem, że w aktualnej rzeczywistości modne są cytaty - serdecznie zasugerował dendrolog. - Może więc...
- Ale tak bez zgody rodziny? Spadkobierców?
- Welleryzmy są bezpieczne. Dickens chyba już nie ma rodziny - łaskawie zasugerował dendrolog.
- "Teraz niech panowie zaczynają, jak mówili Anglicy do Francuzów, nasadzając bagnety" - pospieszył z pierwszym welleryzmem psycholog. Wystarczy podmienić nacje i mamy ulubioną rzeczywistość kolegi dendrologa.
- A jak by się panom podobało takie hasełko wyborcze? - dobrodusznie zapytał dendrolog: - "Najpierw interes, potem rozrywka - jak powiedział król Ryszard III, gdy w Tower zamordował już poprzedniego króla, a jeszcze nie podusił jego synów".
- Who is who? - psycholog postanowił dociec.
- To już nieistotne. "Co się stało, to się stało i nie ma na to lekarstwa, jak mówią Turcy, gdy przez omyłkę utną głowę jakiemuś niewinnemu" - melancholijnie zauważył dendrolog.
- Rozumiem, że masz na myśli politykę historyczną. Co jednak z przyszłością? Z jednością? Zwartością? Żebyśmy się tak nie różnili? - psycholog nie dawał za wygraną.
- Och, to proste - dobrotliwie odparł dendrolog: - Wystarczy, że "Teraz wyglądamy poprawnie, jak mówił pewien papa, uciąwszy głowę synowi, który miał zeza".
- "A to doskonałe, jak powiedziała pewna dama do pasztetnika, który zamiast pasztetu sprzedał jej sam tłuszcz" - psycholog postanowił włączyć się w ocenę rzeczywistości.
- Panowie - nie wytrzymałem. - "Przepraszam, że przerywam tę interesującą rozmowę, jak mówił król, wyrzucając parlament za drzwi…".
Może jednak pozostańmy przy życzeniach smacznego jajeczka?