Dolny Śląsk nie zdążył z wymianą skrzynek na listy

    Dolny Śląsk nie zdążył z wymianą skrzynek na listy

    Eliza Głowicka

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    W poniedziałek w całym kraju minął ostateczny termin wymiany starych skrzynek pocztowych na nowe, zgodne z normami unijnymi.
    Właściciele budynków prywatnych, władze spółdzielni mieszkaniowych, zarządcy budynków gminnych mieli na to 5 lat. Ale większość nie zdążyła.
    - Wymienionych zostało na razie od 30 do 40 proc. naszych skrzynek w całym kraju - informuje Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej.

    Na Dolnym Śląsku wymieniono zaledwie co czwartą skrzynkę. Aż 74 tys. rodzin wciąż musi zadowolić się więc starym modelem. Kilka miesięcy temu Zarząd Zasobu Komunalnego we Wrocławiu zamówił ponad 14 tys. skrzynek. Jak dotąd nowych jest mniej niż połowa.
    - Firma, która je montuje, tłumaczy, że ma problem z podwykonawcą. Nie dotrzymał słowa, choć zobowiązał się, że wyrobi się na czas. Za przekroczenie terminu naliczymy podwykonawcy odsetki karne - zapowiada Izabela Czuban, rzeczniczka ZZK.

    Niektóre spółdzielnie mieszkaniowe z wymianą zwlekały do ostatniej chwili.
    - Ustawodawca kosztami obciążył lokatorów, a w naszym przypadku to 200 tys. zł - przyznaje Małgorzata Koba, wiceprezes SM Wojewodzianka.
    - Były ważniejsze wydatki. Te pieniądze wolelibyśmy wydać na wymianę dwóch starych wind - twierdzi.
    Andrzej Mościcki z wrocławskiej firmy Hermes, montującej euroskrzynki, cieszy się:
    - Do końca roku mamy robotę.

    Euroskrzynki różnią się od dotychczasowych rozmiarem, kolorem i tym, że drzwiczki otwierają się z boku, a nie na dół. Mają też większy otwór na listy, przez co można tam wrzucać przesyłki większych rozmiarów. Dzięki temu każdy operator pocztowy czy kurier - a nie, jak dotąd, tylko Poczta Polska - może tam zostawić przesyłkę. I to nie ona będzie właścicielem skrzynki, lecz ten, kto ją zamówił.

    Co grozi spóźnialskim, którzy nie zdążyli w terminie? Prawo nie przewiduje kar. Prywatni operatorzy pocztowi mogą jednak iść do sądu.
    - Na pewno tak zrobimy. Musimy tylko podliczyć straty, jakie poniesiemy z tego powodu, że nie wszędzie będziemy mogli dostarczyć listy - zapowiada Marek Sadowski, rzecznik PAF, prywatnego operatora. Podobnie chce zrobić firma Inpost.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama