Zobacz niezwykłe pokazy na flyboardach (FILMY, ZDJĘCIA)

    Zobacz niezwykłe pokazy na flyboardach (FILMY, ZDJĘCIA)

    Weronika Skupin, fot. Paweł Relikowski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Zobacz niezwykłe pokazy na flyboardach (FILMY, ZDJĘCIA)
    1/20
    przejdź do galerii

    ©Paweł Relikowski

    Efektowne pokazy na flyboardach były główną atrakcją pierwszego dnia pikniku Piana Bosmana w Ścinawie Polskiej pod Oławą. Odbyły się także wyścigi na byle czym. W niedzielę kolejny dzień imprezy. Na Odrze zmierzą się m.in. smocze łodzie.
    Flyboard to nazwa urządzenia, a jednocześnie dyscypliny sportu uprawianej na wodzie. Do takiej zabawy potrzeba sporo umiejętności i dwóch osób: jedna siedzi na skuterze wodnym, a druga to zawodnik. Do maszyny podłączony jest 18-metrowy wąż, do którego turbina skutera wtłacza wodę. Zawodnik znajduje się na specjalnej desce przymocowanej po drugiej stronie węża. Unosi się nad wodą na maksymalnie około 15 metrów, dzięki ciśnieniu wody wtłaczanej do węża.



    Sport ten wymaga sporej sprawności fizycznej i dobrego skoordynowania kierującego skuterem i zawodnika. Wąż nie może się zaplątać, a zawodnik powinien zwracać uwagę na jaką odległość od skutera się wynosi. Uprawiający flyboard mogą mieć w rękach dysze, które służą im do stabilizacji lotu. Dobrze wyszkoleni zawodnicy wykonują w powietrzu salta, obroty, czy też nurkowanie z wysokości. Dyscyplina wciąż się rozwija, została wynaleziona w 2011 roku.

    Wiele osób nad Odrę przyciągnął wyścig na byle czym. Startowały trzy załogi: panie na prowizorycznym "byle czym" ledwo utrzymywały się na wodzie, tuż przed nimi do mety powolnie posuwał się pływający czołg Rudy ze styropianu, a na czele dyskotekowa grupa dziewek dla rolnika szukającego żony na łódce, której dość daleko było do "byle czego".

    To właśnie grupa z oławskiego Electroluxa była najbardziej barwna i wesoła. Na pokładzie znalazł się rolnik, kilku wioślarzy, a także wspomniane panny na wydanie – idealne dla rolnika, który miał jedynie wybrać tę jedyną. – Mamy tu kilka kandydatek na żonę: damę, nastolatkę, czy Myszkę Miki – opowiadała Magdalena Walec, kapitan drużyny. – Zbudowaliśmy naszą łódkę na beczkach po kapuście – wyjaśniła.



    Krzysztof Szofer na Pianę Bosmana przyjechał z synem z Wrocławia. – Spodziewałem się zobaczyć więcej załóg w wyścigu na byle czym, tak jak w zeszłym roku. Ale pokazy ewolucji nad wodą były nieprawdopodobne – ocenił.

    Oławianin Sebastian Staszak chętnie sam spróbowałby flyboardu, skusił się jedynie na kiełbaskę i oglądanie ewolucji z brzegu. – Co roku jest coś nowego, warto przyjeżdżać na tę imprezę i miło spędzić czas z rodziną – mówił.

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      O żarciu w Rynku

      acfg (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

      to trąbicie non stop. A jak jest coś fajnego, to po fakcie.

      Czy mógłby mi ktoś z redakcji wyjaśnić, dlaczego tak jest?


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      dobrze

      :) (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Przynajmniej będzie mniej wieśniaków z Wrocławia. Siedźcie sobie w swoich spalinach, zakorkowanych miastach i smierdzacych ulicach

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bicie Piany

      POdPIS (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Pieją kury pieją

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama