Kim Dzong Un niczym Stalin i Kaligula. Egzekucje mają...

    Kim Dzong Un niczym Stalin i Kaligula. Egzekucje mają zapewnić stabilność jego rządom

    Michael Sheridan

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Protest przeciwko północnokoreańskiemu dyktatorowi w Korei Południowej
    1/2
    przejdź do galerii

    Protest przeciwko północnokoreańskiemu dyktatorowi w Korei Południowej ©Ahn Young-Joon

    W Korei Północnej śmierć z ręki państwa stanowi spektakl. Fakty znamy tylko z relacji świadków lub przemycanych nagrań wideo. Ofiarom każe się przechodzić na miejsce kaźni pod okiem publiki, a następnie przywiązuje do słupa. Odczytuje się listę ich zbrodni. Tej ponurej ceremonii towarzyszy ogłuszający sztucznie wytwarzany ryk i wrzask. Dopiero wtedy padają strzały.

    W przeszłości taki los spotykał przede wszystkim biedaków, ludzi przymierających głodem, opozycjonistów i szpiegów. Osoby dla państwa o żadnym lub tylko niewielkim znaczeniu, których tajna policja reżimu przyłapała na desperackim uczynku. Dziś sytuacja uległa zmianie. Dnia ani godziny nie mogą być pewni ludzie ze świecznika politycznego życia Korei Północnej.


    Kim Dzong Un przejął władzę w kwietniu 2012 r. Nie tracił czasu. Szybko rozpoczął rządy terroru. Do dzisiaj nakazał egzekucję ponad 70 osób - członków elity kraju. Tak przynajmniej twierdzi południowokoreańska Narodowa Służba Wywiadu.

    Ojciec dzisiejszego dyktatora Kim Dzong Il nie miał początkowo aż tak krwiożerczych zamiarów jak dzisiaj jego wykształcony w zachodnich szkołach syn. W ciągu pierwszych lat swoich rządów skazał na śmierć trzy osoby. Za jego czasów kraj wszedł w posiadanie najgroźniejszych z broni, tej nuklearnej. Reżim pozostał nienaruszony. Kim Dzong Il zmarł z powodu rozległego zawału serca w salonce swojego luksusowego prywatnego pociągu.

    Jego mający dziś ok. 30 lat syn nie umie jednak wyważać racji okrucieństwa i chłodnej kalkulacji. Relacje, jakie docierają do nas z tego jedynego na świecie totalitarnego państwa, gdzie władza ma charakter dziedziczny, zatracają o groteskowy horror.
    Wiceprzewodniczącego Komisji Obrony, męża siostry jego ojca, Jang Song Thaeka, miały rozerwać w klatce psy. Okazało się, że historyjkę wymyślili autorzy pewnej chińskiej strony internetowej. Fakt ten jednak w niczym nie zmienia prawdy o brutalnym, żywcem wziętym z opisu radzieckich czystek, sposobie obejścia się z politykiem.

    Mówimy przecież o członku najbliższej rodziny dyktatora Kim Dzong Una. Człowieku, który pilnował, aby sukcesja władzy nastąpiła bez kłopotów. To on w imieniu dyktatora kontaktował się z Chinami. Jang Song Thaek zniknął nagle. Szybko go osądzono, potępiono i rozstrzelano. Znikła też cała jego rodzina.

    Przemoc w wykonaniu Kima ma charakter kaprysu. Ten pucołowaty młodzieniec ze skłonnością do nagłego chichotania kazał rozstrzelać grupę młodych członków znanej w kraju i prestiżowej Narodowej Orkiestry Unhasu. Zarzucono im, że nagrywali i rozprowadzali sekstaśmy. Okazało się, że skazani to była partnerka Kima i 11 innych artystów.

    Wkrótce pojawiły się doniesienia, że siepacze Kima dokonują za pomocą miotaczy ognia egzekucji przyłapanych na łapówkach urzędników państwowych. - Świadkom straceń nie wolno odwracać głów ani płakać. Później muszą napisać, jak czuli się podczas wykonywania wyroku - pisze południowokoreański dziennik "Chosun Ilbo".

    Na zrobionych w ub.r. zdjęciach satelitarnych można zobaczyć dziwny szereg umieszczonych na strzelnicy ciężkich działek przeciwlotniczych wycelowanych w stronę linii słupów. Analitycy sądzili, że chodzi tu o zbiorową egzekucję dokonywaną na oczach partyjnych VIP-ów.

    Wtedy wielu uznawało ten scenariusz za zbyt daleko idący. Jednak w ubiegłym tygodniu występujący przed południowokoreańskim parlamentem przedstawiciel Narodowej Służby Wywiadu tego kraju podał, że na oczach partyjnych oficjeli dokonano egzekucji 66-letniego ministra obrony Korei Północnej Hyon Yong Czola. I to za pomocą działka przeciwlotniczego. Pociski miały rozerwać ciało skazańca na strzępy.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Powinni go zabić

      Marco (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      To jest jakiś szajbus z atomówką ONZ powinno wydać za nim list gończy a rząd USA powinien namierzyć, zaplanować i zabić drania

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      coraz grubszy ryj..............

      ble............. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      ohyda

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wszyscy dyktatorzy i zbrodniarze

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 4

      Proponuję północnym porąbańcom prosty plan: wypowiedzieć wojnę bogatym południowcom i się poddać. A prędzej czy później i tak skończą wszyscy dyktatorzy i zbrodniarze.

      Będą ukrywać się jak glizdy...rozwiń całość

      Proponuję północnym porąbańcom prosty plan: wypowiedzieć wojnę bogatym południowcom i się poddać. A prędzej czy później i tak skończą wszyscy dyktatorzy i zbrodniarze.

      Będą ukrywać się jak glizdy pod ziemią w jakichś ziemiankach jak iracki husajn i będą stamtąd wywleczeni pod sąd, zakopywać się latami pod kocami w zatęchłych pokoikach jak benekladen gdzie dobije ich jakieś specjalne komando.

      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama