Wybory prezydenckie 2015. Prof. Kik: Andrzej Duda wygrał, bo...

    Wybory prezydenckie 2015. Prof. Kik: Andrzej Duda wygrał, bo bardziej ryzykował

    Karolina Sarniewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    To nie był wybór między Komorowskim a Dudą, ale między siłami status quo a siłami zmiany - mówi prof. Kazimierz Kik, politolog.
    Prof. Kik: W tej kampanii rządziły sztaby - marketing i socjotechnika

    Prof. Kik: W tej kampanii rządziły sztaby - marketing i socjotechnika ©Fot. Andrzej Wiktor

    Andrzej Duda prezydentem. Czy można się było tego spodziewać?
    Można było. Po wynikach pierwszej tury, kiedy 60 proc. wyborców opowiedziało się tak naprawdę za zmianą. W tych 60 proc. było 20 proc. zwolenników Kukiza. To znaczy, że zdecydowana większość była przeciwko Komorowskiemu. Pierwsza tura o tyle przesądziła więc wyniki drugiej tury, że jeżeli znacząco nie wzrosłaby po niej frekwencja, przewidywalne było, że Duda zwycięży. Sukces Komorowskiego był mało prawdopodobny, bo jedyna jego nadzieja była w tym, że sama Platforma odpowiednio poderwie swoich wyborców. Trudno byłoby liczyć na to, że sam Komorowski przekona tak znaczącą liczbę osób. Sukces prezydenta byłby sukcesem PO. A sukces Dudy jest sukcesem zwolenników zmiany politycznej.

    WYBORY PREZYDENCKIE 2015 | ZOBACZ WYNIKI WYBORÓW


    A ich kampanie prezydenckie? Jak, Pana zdaniem, się im udały?
    Kampania - jak na kampanię prezydencką - była mało udana, to znaczy była kampanią, w której dominowały sztaby wyborcze - ich marketing, czyli socjotechnika. Ponieważ kandydaci byli kandydatami - nazwałbym to - zastępczymi, to i kampania miała taki charakter, że nie była kampanią liderów politycznych czy mężów stanu, ale kampanią kandydatów. Koncentrowała się na sprawach drugorzędnych, które nie obejmują większości kompetencji prezydenta. Kampania nie obejmowała misji prezydentury w Polsce i była kampanią wzajemnych licytacji oraz wzajemnej destrukcji. Była więc w dużym stopniu negatywna.

    Obietnice były niekoniecznie realizowalne?
    Nie w tym rzecz. Po prostu w trakcie kampanii zaszło ogromne nieporozumienie i pomieszanie pojęć. Dyskusja i debata zeszła na sprawy znajdujące się w kompetencjach premiera, a nie odzwierciedlała wizji kandydatów w zakresie kompetencji prezydenta. Podam przykład: sprawy polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. To jest sprawa fundamentalna, co do której kandydaci są mniej więcej tego samego zdania. Obie partie mają zbliżony pogląd na sprawy polityki wschodniej, polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa, ale jednak są różnice, które tu nie wyszły i które można byłoby rozbudować. Duda jest np. bardziej proamerykański i proponuje ewolucję polskiej polityki bezpieczeństwa Polski jako sojusznika Stanów Zjednoczonych, domagając się zbudowania twardej infrastruktury obronnej NATO na polskich ziemiach i na Wschodzie. Komorowski miał zaś inną wizję - bardziej proeuropejską, czyli wizję uwzględniania Berlina i Brukseli, chociażby ze względu na pozycję Tuska, który jest przewodniczącym Rady Europejskiej. Te subtelne różnice pomiędzy punktami widzenia obu kandydatów w ogóle się nie ujawniły, bo były dla nich niewygodne, nie prowadziły do zwiększenia elektoratu.
    Duda jest symbolem nowej fali politycznej. Człowiekiem wykształconym, kulturalnym i dosyć sprawnym
    Odpowiedzi na pytania w wywiadach i debatach były wymijające.
    Tak, odpowiedzi dotykały ogólnych problemów gospodarczych, a nawet światopoglądowych, czyli w kampanii nie przebił się projekt męża stanu, który pokazywałby Polakom, w którą stronę Polska ma zmierzać. Był to jazgot na wysokości spraw dyskutowanych w parlamencie.

    I mówi Pan, że to ze strachu?
    Nie tylko. Nad całą kampanią dominowały sztaby, czyli rachunek polityczny. Troska o to, żeby jak najmniej stracić, a nie jak najwięcej zyskać.

    Nie da się ocenić, komu poszło lepiej?
    Generalnie rzecz biorąc, jest to trudna dla mnie pozycja, bo byłem zwolennikiem jednej z opcji. (śmiech) Opcji pana Komorowskiego, ale znów na zasadzie mniejszego zła. Krótko mówiąc: wydaje mi się, że to on proponował racjonalniejszą wizję prezydentury. Bardziej przewidywalną i bardziej dostosowaną do polskich możliwości oraz interesów. Propozycje pana Dudy w kampanii tworzyły - i wciąż tworzą - wielki znak zapytania, bo zapowiadają zmiany, których kierunek trudno byłoby dzisiaj przewidzieć. Zapowiadają odrzucenie tego, co jest, bez klarownej wizji tego, co w tym miejscu ma nastąpić. Odrzucają stan faktyczny bez wyraźnej dla niego alternatywy. Opierają się tylko na negacji. Na zasadzie: my to zrobimy lepiej. Ale zrobimy pewnie to samo. (śmiech)

    Komorowski z kolei miał trudniejszą sytuację, bo już raz mógł się sprawdzić. Mieliśmy jakiś obraz realizacji jego obietnic.
    To, że nie mógł teraz wiele obiecywać, świadczy o jego poczuciu odpowiedzialności. Że przez te pięć lat jako prezydent politycznie wyrósł i ma większe rozpoznanie co do możliwości Polski, więc ma większe poczucie odpowiedzialności za słowo i za obietnice. Pan Komorowski rysował się tym samym bliżej pozycji męża stanu, a pan Duda był aspirujący, czyli musiał atakować, być mniej odpowiedzialny w swoich obietnicach. To wynikało z jego pozycji w tym wyścigu.

    A czy ostatnia, czwartkowa debata zmieniła coś w naszym spojrzeniu na kandydatów? Mogła mieć wpływ na wynik wyborów?
    To była taka sama debata jak pierwsza. Obaj kandydaci wykazali się większą dojrzałością i okazuje się, że gdyby tych debat było więcej, obaj byliby prawie doskonali. Obaj wypadli lepiej, ale jednocześnie obaj wypadli tak samo. Jeżeli popatrzymy na pliki kartek, które leżały przed kandydatami w trakcie debaty, można wyciągnąć wniosek, że tam leżały dokumenty przygotowane przez sztaby, pozwalające atakować. W związku z tym w tej debacie wyszedł na jaw brak samodzielności intelektualnej obu kandydatów. A od kandydatów na prezydenta się jej wymaga.

    W jaki sposób ta kampania może wpłynąć na wybory parlamentarne?
    Decyzje Polaków są już ugruntowane. Jest ogromna tendencja zmiany. Debaty mogą utrwalić tylko tę ogólną tendencję, ale jej nie zmienią. I ona zarysowała się już w pierwszej turze. Istotne jest natomiast jedno: Komorowski jest doświadczonym politykiem, nie zrobił poważniejszego błędu jako prezydent, ale jest utożsamiany z partią, która jest negowana i kontestowana, w związku z tym część kontestowania Platformy Obywatelskiej spadnie i już spadła na pana Komorowskiego. Duda zaś w tym kontekście dążenia do zmiany jest tej zmiany rzecznikiem. Więc pozycja i sukces Dudy są wyrazem dążenia do zmiany, są nadzieją tych, którzy jej chcą. I dzisiejszy wybór był wyborem pomiędzy kontynuacją a zmianą. Tym, czy siły status quo były dostatecznie duże, żeby obronić Bronisława Komorowskiego, czy większe były siły zmiany. To już nie był wybór między Komorowskim a Dudą.

    Czytaj także

      Komentarze (8)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie profesorze. Andrzej Duda wygral bo krajem od 8 lat rzadza cwaniaczki z PO

      rzadza i kradna (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

      jw

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Komentarz

      kanadyjczyk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 1

      Pan prof. Kik nadal nie potrafi zrozumiec tego co sie naprawde stalo. Zadne debaty kandydatow czy uczone slowa profesorow badz tzw autorytetow typu Karolak nie mialy tutaj zadnego znaczenia.
      To...rozwiń całość

      Pan prof. Kik nadal nie potrafi zrozumiec tego co sie naprawde stalo. Zadne debaty kandydatow czy uczone slowa profesorow badz tzw autorytetow typu Karolak nie mialy tutaj zadnego znaczenia.
      To nie Komorowski przegral z obietnicami Dudy. Zaglosowano prezciwko PO i sposobu sprawowania prze te partie wladzy. Zaglosowano przeciwko zlodziejstwu, oszustwom wyborczym, bezkarnosci przestepcow na najwyzszych stanowiskach panstwowych, lapownictwu, sprzedajnym sedziom i prokuratorom, publicznie gloszonym klamstwom, bezmyslnej propagandzie mediow i zwyklym zdrajcom. Komorowski byl czescia tego systemu i dlatego przegral. To "hodowcy kur" mieli racje, a nie przezydent wygrazajacy im piesciami. To ci mlodzi, zyjacy za 2 tys niesiecznie (jezeli maja prace), a nie ci, ktorzy zarabiaja wiecej niz "idioci" pani Bienkowskiej wyrzucili Komowskiego z palacu. Wdaje mi sie, ze tylko jeden Schetyna widzi co sie stalo. Cala reszta dalej zyje w nieswiadomosci.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wschód pokonał Zachód - to wybór kulturowy

      johny (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      Większość wyborców Dudy na wschodzie zarabia mniej niż mityczne 2 tys. Tak gwoli faktów. Zatem przegrał Zachód, wygrał Wschód. Nota bene na wschodzie Wrocław uważany jest za niepolskie miasto.
      Dla...rozwiń całość

      Większość wyborców Dudy na wschodzie zarabia mniej niż mityczne 2 tys. Tak gwoli faktów. Zatem przegrał Zachód, wygrał Wschód. Nota bene na wschodzie Wrocław uważany jest za niepolskie miasto.
      Dla nich Polska kończy się na Krakowie.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Komentarz

      kanadyjczyk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      Pan prof. Kik nadal nie potrafi zrozumiec tego co sie naprawde stalo. Zadne debaty kandydatow czy uczone slowa profesorow badz tzw autorytetow typu Karolak nie mialy tutaj zadnego znaczenia.
      To...rozwiń całość

      Pan prof. Kik nadal nie potrafi zrozumiec tego co sie naprawde stalo. Zadne debaty kandydatow czy uczone slowa profesorow badz tzw autorytetow typu Karolak nie mialy tutaj zadnego znaczenia.
      To nie Komorowski przegral z obietnicami Dudy. Zaglosowano prezciwko PO i sposobu sprawowania prze te partie wladzy. Zaglosowano przeciwko zlodziejstwu, oszustwom wyborczym, bezkarnosci przestepcow na najwyzszych stanowiskach panstwowych, lapownictwu, sprzedajnym sedziom i prokuratorom, publicznie gloszonym klamstwom, bezmyslnej propagandzie mediow i zwyklym zdrajcom. Komorowski byl czescia tego systemu i dlatego przegral. To "hodowcy kur" mieli racje, a nie przezydent wygrazajacy im piesciami. To ci mlodzi, zyjacy za 2 tys niesiecznie (jezeli maja prace), a nie ci, ktorzy zarabiaja wiecej niz "idioci" pani Bienkowskiej wyrzucili Komowskiego z palacu. Wdaje mi sie, ze tylko jeden Schetyna widzi co sie stalo. Cala reszta dalej zyje w nieswiadomosci.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie panie Kik!

      kasienka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 6

      Andrzej Duda wygral bo byl szczery, bo wierzy w to co mowi, bo jest czlowiekiem powaznym, bo ciezko pracowal na zwyciestwo do ostatniej godziny i wytrzymal to fizycznie, bo jest wyksztalcony i wie...rozwiń całość

      Andrzej Duda wygral bo byl szczery, bo wierzy w to co mowi, bo jest czlowiekiem powaznym, bo ciezko pracowal na zwyciestwo do ostatniej godziny i wytrzymal to fizycznie, bo jest wyksztalcony i wie comowi, bo chce doprowadzic do zgody naszego NARODU wbrew silom ktore te zgode rujnuja,bo czuje ludzkiepotrzeby i wie cotojest sluzba spoleczna. Panie Kik. zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Czy na pewno?

      Piotr Skarga (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 11

      Mówi banialuki i obiecywał gruszki na wierzbie!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Prawda

      Karolina (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 6

      Zgadzam się z tym. Jeśli wygrałby Komorowski to wiek emerytalny by był po skończeniu 70 lat.
      Nie mówiąc już o podatkach które by wzrosły o 100%.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To już paranoja!

      Skarga Piotr (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 9

      Co ty wypisujesz dziewczyno!?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama