Po co nam seks? Naukowcy znaleźli odpowiedź

    Po co nam seks? Naukowcy znaleźli odpowiedź

    Tom Whiiple

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jeden z gatunków chrząszcza z USA - "bohater" badań nad seksem
    1/2
    przejdź do galerii

    Jeden z gatunków chrząszcza z USA - "bohater" badań nad seksem ©Al Behrman

    Po latach rozmnażania i obserwacji 80 pokoleń owadów naukowcy ustalili, że gdy samice chrząszcza miały większy wybór partnerów, populacja miała lepsze geny.
    Po co uprawiamy seks? Po dziesięciu latach wszechstronnych i kosztownych badań naukowcy znają wreszcie odpowiedź.
    Seks kosztuje, już samo przygotowanie do niego pochłania sporo czasu, a jedyne, co po nim zostaje, to bałagan i nadzieja, że przekazałeś najwyżej połowę swoich genów. A zatem po co - z ewolucyjnego punktu widzenia - w ogóle zawracamy sobie tym problemem głowę? W sumie do czego potrzebni nam mężczyźni?


    Odpowiedzi na te istotne pytania poszukiwali biolodzy z Uniwersytetu Wschodniej Anglii. Zagadkę postanowili rozwiązać, przyglądając się chrząszczom. Po dziesięciu latach rozmnażania i obserwacji 80 pokoleń owadów naukowcy uznali, że znaleźli wyjaśnienie: gdy samice chrząszcza miały większy wybór partnerów, populacja charakteryzowała się lepszymi genami.
    Seks i płeć od dawna stanowią coś w rodzaju tajemnicy ewolucji. Jeśli celem życia jest przekazywanie naszych genów, po co angażować się w system, w którym osiągnięcie tego celu wymaga znalezienia odpowiedniego przedstawiciela gatunku i podzielenia swojego DNA na rzecz być może gorszego materiału genetycznego drugiej strony?

    Teoretycznie reprodukcja aseksualna, polegająca na klonowaniu córek i wysłaniu ich w szeroki świat, wydaje się znacznie bardziej sensowna. Jednak fakt, że niemal wszystkie złożone gatunki zwierząt, od pszczółek począwszy, na ptaszkach skończywszy, preferują system reprodukcyjny pszczółek i ptaszków, wydaje się wskazywać, że ten sposób rozmnażania może nieść jakieś korzyści.

    Matt Gage zaproponował eksperyment, który miał wykazać, czy odpowiedzią może być fakt, że mieszanie genów pozwala uniknąć powielania szkodliwych mutacji.

    - Oczywiście z reprodukcją seksualną wiążą się pewne koszty - mówi wspomniany badacz. - Od co najmniej od pół wieku najlepsi naukowcy na całym dosłownie świecie zastanawiają się, dlaczego seks wciąż nas zajmuje, absorbuje i intryguje, choć wymaga przecież bardzo wielu ograniczeń. Jednym z argumentów jest mianowicie fakt, że seks jest skuteczną metodą przetasowania genomu i przeniesienia dobrych genów do nowego środowiska. Inny ważny argument to eliminowanie mutacji.

    W ramach eksperymentu, którego wyniki publikuje właśnie specjalistyczny magazyn "Nature", prof. Gage wyhodował różne populacje chrząszczy. W niektórych stosunek populacji samców i samic wynosił 9:1, w innych natomiast było odwrotnie. Były też grupy owadów, na których wymuszono monogamię. Biolog był przekonany, że jego eksperyment potwierdzi, iż w grupach, w których samice miały ograniczony wybór partnera reprodukcyjnego, mutacje genetyczne powielają się za każdym razem, gdy owady się rozmnażają.

    Jednocześnie tam, gdzie samice mogły wybierać pośród bardzo wielu partnerów, rywalizacja samców eliminuje osobniki o najbardziej zmutowanym DNA. Według tej hipotezy zdrowa pula genów to rezultat nie tyle reprodukcji seksualnej, co powstrzymywania się od seksu przez niektóre osobniki.
    1 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo