Wojsko zgubiło drona wartego 100 tys. zł. Szukają go agenci...

    Wojsko zgubiło drona wartego 100 tys. zł. Szukają go agenci kontrwywiadu

    Rajmund Wełnic

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Wojsko zgubiło drona wartego 100 tys. zł. Szukają go agenci kontrwywiadu

    ©fot. Gregory Bull

    Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że od 3 dni na terenie powiatu szczecineckiego intensywnie pracują agenci kontrwywiadu wojskowego wspomagani przez policję.
    Wojsko zgubiło drona wartego 100 tys. zł. Szukają go agenci kontrwywiadu

    ©fot. Gregory Bull

    W sumie około 20 osób, których zadaniem jest odnalezienie drona, jaki wojsko zgubiło gdzieś na rozległym obszarze powiatu. Ze zrozumiałych względów, akcja jest otoczona głęboką tajemnicą. Podpułkownik Artur Goławski, rzecznik Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, potwierdza, że w miniony wtorek zaginął nieuzbrojony bezzałogowy statek powietrzny Fly Eye (Latające Oko) będący na wyposażeniu polskiej armii.

    - Kilkanaście minut po starcie nad lotniskiem w Nadarzycach koło Bornego Sulinowa doszło w nim do awarii zasilania – mówi. Dron odleciał w kierunku północno-wschodnim, czyli w stronę Bornego, Szczecinka i Czarnego. To w dużej mierze rozległe obszary dawnego poligonu wojsk radzieckich i – nieco dalej – polskich. Słowem: pustkowia, lasy, wrzosowiska i liczne jeziora. Szukanie tu kilkumetrowego drona przypomina poszukiwanie igły w stogu siana. Zwłaszcza, że nie wiadomo, jak daleko mógł dolecieć - zasięg tego typu maszyn wynosi około kilkudziesięciu kilometrów.

    Rzecznik Dowództwa Generalnego zapewnia, że armia ma system śledzenia dronów, które ułatwiają poszukiwania. Na razie jednak go nie znaleziono. - Nikomu nie spadł na podwórko, nikt nie zgłosił jego znalezienia, więc szukamy dalej – mówi ppłk Artur Goławski. Zapewnia też, że Fly Eye nie przenosił broni, na ziemi nie stanowi zagrożenia, pod warunkiem zachowania środków bezpieczeństwa. Dron ma za to głowicę obserwacyjną. Co wiadomo o dronach, czyli bezzałogowców, używanych przez polską armię jako środek rozpoznawczy i do wspomagania systemów kierowania ogniem? Są to niewielkie statki powietrzne kierowane przez operatora z ziemi. I właśnie zerwanie łączności z operatorem jest najczęściej powodem zagubienia dronów.

    Nasze wojsko na razie dysponuje dronami nieuzbrojonymi, ale w planach ma zakup także takich przenoszących broń. W sumie mamy kilkadziesiąt takich statków powietrznych, już około 10 lat temu używaliśmy ich w Afganistanie. To głównie Orbitery, sprzęt izraelskiej firmy Aeronautics, ale także Scan Eagle amerykańskiego Boeinga i polskie Fly Eye. W Mirosławcu na pograniczu Pomorza Zachodniego i Wielkopolski stacjonuje Dywizjon Rozpoznania Powietrznego. Zasięg naszych dronów jest tajemnicą, ale wynosi kilkadziesiąt kilometrów i mogą się utrzymywać w powietrzu kilka godzin godzin. Fly Eye firmy WB Electronics jest wykonany z kompozytów, waży około 11 kilogramów, rozpiętość skrzydeł prawie 4 metry i może latać na pułapie do 6 kilometrów z prędkością do 170 km/h. Maszynę można wystartować z ręki, jest więc przydatny na terenach leśnych. Stanowi użyteczne urządzenie, bo jest bardzo trudny do wykrycia, większość lotu szybuje bowiem w powietrzu. Nasza armia używa ich od roku 2010, dwa lata temu zakupiono kilkanaście nowych zestawów. Jeden kosztuje około 100 tys. zł. W maju zeszłego roku podobny sprzęt zaginął nad poligonem koło Torunia.

    Czytaj także

      Komentarze (18)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Szukać u proboszcza

      wójt (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Niech szukają na plebanii u proboszcza. Jak nic ten dron proboszczowi w szkalrenkę pierdyknął i proboszcz drona zaaresztował...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dzisiaj w Ranczo

      jajo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

      znajdą go młodzi Solejukowie, tajni agenci!!!!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      skoro ma głowicę obserwacyjną

      pyra (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      to może zobaczy poszukujących go agentów :P I wówczas podskoczy z radości. A teraz pytanie: czy akcja poszukiwawcza nie będzie kosztowała tyle co ten samolocik ( w tym przypadku zdecydowanie samo :) )

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Badziewie kupione pod stołem

      D (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Nic dziwnego ze ta zabawka ciagle gdzies spada.... Nagłośniono jedynie 2 przypadki a przecież i na pokazach dla Straży granicznej i na świecie Wojsk Lądowych to badziewie sie psuło i gubilo!...rozwiń całość

      Nic dziwnego ze ta zabawka ciagle gdzies spada.... Nagłośniono jedynie 2 przypadki a przecież i na pokazach dla Straży granicznej i na świecie Wojsk Lądowych to badziewie sie psuło i gubilo! Pytanie tylko komu zależy na to zeby napychaj kieszeń producentowi i jakie testy przeprowadzono prze wydaniem milionów na te modele z silnikiem elektrycznym i marnym sterowaniem, bo jakoś dronem tego nazwać nie mozna!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kiedyś, kiedy bawiłem się w modelarstwo i nie stać mnie było na automat czasowy, model szybowca

      pozdrowienia dla nowoczesnych żołnierzyków (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      zabezpieczało się przed ucieczką dwoma kawałkami gumy i grubym, tlącym się, bawełnianym lontem. Skuteczność zabezpieczenia 100%

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Umundurowane polskie fajfusy.

      misiek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Banda umundurowanych fajfusów a nie żadne wojsko.
      Jak trzeba było zawieźć prezydenta do Smoleńska to go łajdaki zabili.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Szkoda...

      hahahhahhahahahaha (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      a taki był fajny amerykański...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Za 100 baksów

      Asia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

      to w naszej pracowni zrobilibyśmy autonomiczny model... notabene już mamy taki 14 kg. Ale nie zamontowanie oddzielnego modułu namierzania to już głupota granicząca z ignorancją.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dajce zdjęcie Fly Eye, a nie zabawki.

      Maciej (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Może ktoś naszym biednym służbom pomoże.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Przez kilka godzin można przelecieć kilkaset kilometrów. Uciekł do Szwecji.

      ddd (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      albo do Putina


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Łączność w wojsku zawsze była "jak mnie widzisz, to mnie słyszysz". Zasięg jest ograniczony

      asdf (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      tą zasadą. Wyszedł po za pole widzenia i łączność się zerwała. Cała tajemnica o zasięgu

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama