Między nami buntownikami

    Między nami buntownikami

    Katarzyna Kaczorowska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Między nami buntownikami
    Sześć godzin podróży Warszawa Centralna - Wrocław Główny minęło mi z "Wolnym i De Klesz" Sary Antczak i Aleksandra Małeckiego szybko. Nieźle się bawiłam, trochę zadumałam, a potem, nie zważając na porę, dałam znać rodzicom autorki literackiego debiutu: "Jest fajnie".
    Między nami buntownikami
    Historia pewnej trudnej klasy i ich nauczyciela Wolnego wzrusza, irytuje, bawi. To opowieść o wielkim głodzie miłości. Tutaj każdy chce być kochany. Tak naprawdę, bezwarunkowo. Książka jest dość przewidywalna, ale pozostawia czytelnika z miłym poczuciem - że są młodzi ludzie, dla których opowiadanie o świecie poprzez literaturę jest ważne i ma sens. Wierzę, że nie zabraknie osób, które ten świat będą chcieli poznać.
    Z czystym sumieniem polecam książkę rodzicom nastolatków, którzy nie poznają nagle swojego dziecka, nauczycielom, którzy codziennie stają oko w oko z kilkunastoletnim buntem, i dawnym buntownikom, którzy dzisiaj grzecznie biegają co rano do pracy. A co, niech sobie powspominają dawne czasy.

    De Klesz to klasa licealna. Palą (nie tylko papierosy), piją, gryzmolą po ścianach, kochają się, cierpią, kłócą, marzą. Nie mają autorytetów, choć w skrytości ducha nie mieliby nic przeciwko temu, by jakiś się pojawił. Chcą zmieniać świat na lepsze, walcząc z korporacjami, bankami, hipermarketami. Słuchają punk rocka. Wagarują, mają problemy z prawem, kontestują, słowem - koszmar każdego nauczyciela i rodzica.

    Z drugiej strony trudno im się dziwić, bo ich nauczyciele udają, że nie widzą ich problemów, a rodzice kompletnie nie nadają się do tej roli. Ojciec Kacpra, jeden z najbogatszych ludzi w Polsce, to psychopata katujący własnego syna. Rodzice Mai kłócą się non stop, by w końcu w najtrudniejszym momencie nastoletniego życia córki powiedzieć jej, że się rozwodzą. Matka Niny jest dziennikarką, opowiada córce o tym, że wszyscy faceci to świnie, po czym przyjmuje z powrotem pod dach ojca dziewczyny, choć ten kilka lat wcześniej porzucił je obie.

    Jest jeszcze Wolny - nauczyciel polskiego, który nie musi pracować, bo wygrał kiedyś kupę kasy w totka. Nosi markowe ciuchy z H&M (co brzmi dość komicznie, bo właściwie powinien szpanować D&G), pije, uprawia seks z uczennicą i powoli przebija się przez skorupę, pod którą De Klesz kryje swoją wrażliwość, przy okazji dojrzewając w przyspieszonym tempie.

    Podczas czytania przypomniały mi się dyskusje z ojcem, kiedy tłumaczyłam mu, że hipisi kochają ludzi i zmienią świat, oraz impreza, po której mama powiedziała jasno: - Szlaban na stado dzikich bestii w domu. Zamykając "Wolnego i De Klesz", pomyślałam, co autorzy napiszą o swoich buntownikach za kilka lat… Wszak jeden z nich buntował się w swoim pokoju, a że w chacie u starych z pełną lodówką? Jaki siedemnastoletni buntownik zwracałby na to uwagę.

    Sara Antczak, Aleksander Małecki: "Wolny i De Klesz", wyd. Jirafa Roja, cena: ok. 27 zł

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama