Miała trafić do rzeźni, a została Koniem Rektora (ZOBACZ...

    Miała trafić do rzeźni, a została Koniem Rektora (ZOBACZ FILM, ZDJĘCIA)

    Marcin Walków

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    1/8
    przejdź do galerii

    ©Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press

    Nerona to 7-letnia klacz z angielskim rodowodem, która po wypadku na torze na wrocławskich Partynicach, miała trafić do rzeźni. Przygarnął ją rektor Uniwersytetu Przyrodniczego, a weterynarze z kliniki chirurgii postawili ją na nogi. Dziś nazywana jest Koniem Rektora i choć na tor już nie wróci, geny mistrzyni przekaże przyszłym czempionom.


    Neronę odwiedzamy w stajni przy Katedrze i Klinice Chirurgii na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Nie boi się ludzi. Jest przyzwyczajona do obecności człowieka i do pokazywania się. Nie raz przed gonitwą brała udział w prezentacji i pozowała do zdjęć.

    Aż do wyścigów na Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych na Partynicach w ubiegłym roku. Zwichnęła staw, zerwała ścięgna, złamała kość, a mimo to dobiegła do mety jako trzecia. Na tym jej kariera sportowa się skończyła. Właściciel miał ją "wybrakować", czyli w praktyce sprzedać do rzeźni. Za Neronę otrzymałby około 4 tys. zł. Sprzedał ją jednak Uniwersytetowi Przyrodniczemu za znacznie niższą cenę - 1,5 tys. zł.

    O to, by uczelnia przygarnęła klacz, u rektora zabiegała Anna Zwyrzykowska, doktorantka na Uniwersytecie Przyrodniczym. A prof. Roman Kołacz się zgodził.

    - Było mi żal, że koń, który miał takie wspaniałe osiągnięcia, miałby skończyć życie w tak okrutny sposób. A po drugie urzekły mnie emocje i zaangażowanie Ani, która była zdeterminowana do tego stopnia, że sama by go kupiła, gdyby tylko miała go gdzie trzymać - tłumaczył prof. Kołacz. Sam jest lekarzem weterynarii.

    Od blisko pół roku Nerona mieszka w uczelnianej stajni przy pl. Grunwaldzkim. Lekarze z kliniki prof. Zdzisława Kiełbowicza wyleczyli klacz. Przeszła m.in. kilkanaście zabiegów laseroterapii, teraz przechodzi rehabilitację ruchową.
    - Miała zerwane ścięgna w około 90 procentach, nie była w stanie chodzić, utrzymywała się na trzech nogach. Dziś chodzi, nie kuleje, wraca do zdrowia - mówi profesor.

    Nerona nie zostanie w szpitalnej stajni na stałe. W ciągu miesiąca powinna zamieszkać w uczelnianych stajniach na Pawłowicach. Uczelnia ma poważne plany wobec Nerony.

    - Ma bardzo dobre geny i choć na tor wyścigowy już nie wróci, może je przekazać przyszłym czempionom - dodaje dr hab. Zdzisław Kiełbowicz.

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wielki szacun

    magda (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    dla prof. Kiełbowicza, uratował kiedyś mojego kota, dając mu tylko 2% na przeżycie. Kocio się ma wspaniale, a od operacji minęło już 8 lat. Pozdrawiam

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    stawy i te sprawy...

    A. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Mogę się mylić, ale w kończynie piersiowej nie ma stawu kolanowego:) Pan dr pokazuje staw nadgarstka, jak sądzę...trochę dziwna wpadka w ustach specjalisty...


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Stawy i dobry słuch

    ELka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    prof.wyrażnie mówi staw koronowy-więc nie czepiajmy się niepotrzebnie i nie umniejszajmy tego bardzo pozytywnego wydarzenia z powodu małostkowości słuchającego

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Piękny koń

    Ewa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    i ocalony , co tam stawy.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Konik

    Wrocławianka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Brawo Pani Aniu ! Brawo Panie Rektorze !

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo