Pociągają za uszy i włosy. Uderzają ręką, potrząsają, szarpią. To główne sposoby naruszania nietykalności cielesnej przez nauczycieli, jakie zgłaszają rodzice i opiekunowie.
- Trudno mówić o statystykach w przypadku takich zgłoszeń, ale podobne telefony z pytaniami od rodziców i opiekunów się zdarzają - przyznaje Małgorzata Drozd, pedagog i mediator Komitetu Ochrony Praw Dziecka.
Jesteś zaniepokojony? Dziecko się skarży lub wręcz przeciwnie - widzisz, że się zamyka w swoim świecie? Pierwszym miejscem, do którego powinieneś się zwrócić, powinna być szkoła. Każda placówka ma bowiem regulamin określający, jakie kary mogą być dopuszczone przy przewinieniach (taki regulamin nie może być sprzeczny m.in.
z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy).
Masz prawo w szczegółach określić, na co się nie zgadzasz. Są rodzice, którzy sobie nie życzą, aby ich dziecko było w ogóle dotykane, np. podczas lekcji wf.
- I taki nauczyciel ucznia wówczas dotknąć nie może - potwierdza Małgorzata Drozd.
To, czy doszło do naruszenia cielesności ucznia w szkole, rozstrzyga dyrektor. Każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Jeśli uzna to za konieczne, zgłasza sprawę do komisji dyscyplinarnej, które działają przy urzędach wojewódzkich. Sprawa może trafić też do prokuratury lub na policję.
Nie zawsze nauczyciel jest jednak winny. Zresztą sami nauczyciele często się skarżą, że nie zawsze wiedzą, jak w danej sytuacji się zachować.
- Problem wydawał się absurdalny, okazał się poważny - mówi Wojciech Książek, przewodniczący oświatowej Solidarności w Gdańsku.- Zgłosili go nauczyciele wychowania fizycznego podczas konferencji, którą zorganizowaliśmy. Jednakże podniesiona kwestia dotyczy nie tylko wuefistów, ale też nauczycieli w przedszkolach, nauczania początkowego, wychowawców w internatach czy nauczycieli ze szkół specjalnych - dodaje.
Semen Czubenko, nauczyciel wychowania fizycznego w Samorządowym Zespole Szkół w Gniewinie, wylicza sytuacje, w których uczący mogą być posądzeni o naruszanie granic nietykalności cielesnej.
- Nauczyciele boją się przytulić płaczące dziecko, rozdzielać bijących się uczniów, bo często nie da się tego zrobić, nie przytrzymując ucznia mocno za rękę. Obawiają się, że w czasie gry w piłkę mogą ucznia niechcący uderzyć, a w trakcie asekuracji przy ćwiczeniach dotknąć za bardzo - wylicza Czubenko. - W klasach integracyjnych uczniowie, na przykład z zespołem Downa, mają zwyczaj rzucania się nauczycielowi na szyję - dodaje.
Małgorzata Drozd przyznaje, że nauczyciel musi być bardzo ostrożny, zwłaszcza gdy jest mężczyzną.
- Największy problem jest wówczas, gdy na przykład nauczyciel wf jest atrakcyjnym młodym mężczyzną, w którym uczennice się podkochują - mówi. - Podczas zajęć mogą wręcz prowokować sytuacje, które stawiają nauczyciela w kłopotliwej sytuacji - ostrzega.
A jak podkreślają psychologowie, niezależnie od sytuacji - odpowiedzialność ponosi zawsze dorosły. - Nauczyciele się boją, bo nawet jeśli oskarżana osoba jest niewinna, już sam fakt takiego oskarżenia jest piętnujący. To niezwykle delikatna sfera - dodaje Czubenko.
Ale zdarza się także, że to uczniowie naruszają nietykalność cielesną nauczyciela, np. uderzając go, popychając czy wręcz rzucając w niego jakimiś przedmiotami. Filmy nagrane telefonami komórkowymi niejednokrotnie trafiały do sieci.
Odpowiedzialny dorosły, zdaniem psychologów, musi ze swoimi podopiecznymi rozmawiać. By uniknąć podejrzeń, musi pytać i tłumaczyć.