Dżob, czyli Imiela i Kiljan dwadzieścia lat razem na scenie

    Dżob, czyli Imiela i Kiljan dwadzieścia lat razem na scenie

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Konrad Imiela i Mariusz Kiljan

    Konrad Imiela i Mariusz Kiljan ©Tomasz Hołod

    Dwaj znakomici wrocławscy aktorzy - Konrad Imiela i Mariusz Kiljan, którzy swoją przygodę z teatrem zaczęli ponad 20 lat temu w szkole teatralnej we Wrocławiu przy ul. Jaworowej, opowiadają o pierwszych krokach w telewizji, które stawiali w "Truskawkowym Studiu", występach na tej samej scenie, co Violetta Villas oraz dla kogo śpiewali "Ore ore" i "Komu dzwonią".
    Konrad Imiela i Mariusz Kiljan

    Konrad Imiela i Mariusz Kiljan ©Tomasz Hołod

    Osoby:
    Czarny - Konrad Imiela
    Biały - Mariusz Kiljan

    Scena 1
    Rok 1990, Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. L. Solskiego w Krakowie, filia we Wrocławiu, ul. Jaworowa

    CZARNY: Kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz?
    BIAŁY: Był maj, egzaminy wstępne.
    CZARNY: Jaki maj? Czerwiec, i to druga połowa.
    BIAŁY: No tak (śmiech). Bardzo się cieszyliśmy. Najpierw były grupowe egzaminy, po kilku dniach wyłoniono 35 osób, a potem została mała grupka. Zaraz po egzaminach, na pełnym uciechy spotkaniu w ogrodzie szkoły, spotkaliśmy się pierwszy raz i gadaliśmy ze sobą.
    CZARNY: Spod jakiego jesteś znaku, skąd jesteś... Takie to były gadki.
    BIAŁY: A na zajęciach spotkaliśmy się w październiku. Był poniedziałek, dziewiąta rano.
    CZARNY: Ślepy los przydzielił nas do 3-osobowej grupy: Mariusz, Marek Kocot i ja. I pan profesor Jacek Deleżyński prowadzący te zajęcia, mówiący: "proszę bardzo, biegamy. Pan Konrad dwa razy szybciej" (śmiech).
    BIAŁY: A na scenie, mój drogi, była pierwsza wspólna etiuda już na pierwszym roku. Wojtek Dąbrowski był asystentem mistrza Jerzego Kozłowskiego. To była etiuda "Księga baśni". Wyginaliśmy się, robiliśmy kontrapunkty, pokazywaliśmy to wydarzenie jako pantomimę. Otwieraliśmy książkę, wyłaniali się jacyś bohaterowie. Ale czy pamiętasz, że pierwsza nasza wspólna praca była w szkole teatralnej już na pierwszym roku? Pani prof. Hanna Herman-Cieślik w drugim semestrze pierwszego roku przygotowywała ze studentami "bajeczkę". To była tradycja szkoły: dla dzieci, w Klubie Muzyki i Literatury u pana Stefana Placka. Pokazaliśmy bajeczkę. Byliśmy animatorami kultury, pozostali koledzy brali w tym czynny udział, ale odpowiedzialność ciążyła na nas: na Konradzie i na mnie. Konrad brał w tym poważny gitarowy udział.
    CZARNY: Tak, przecież napisałem muzykę.
    BIAŁY: A ja się bawiłem w reżyserowanie i układanie tego (śmiech).
    CZARNY: A kiedy robiliśmy przedstawienie dyplomowe z Krzyśkiem Warlikowskim, okazało się, że gramy w ogóle tę samą rolę - to była "Zbrodnia przy ulicy Lourcine" Labiche'a. 

    Mieliśmy zasadę, że nawet na najgorszej imprezie, na której 98 procent osób schlało się w czasie koncertu, warto grać dla tych dwóch, bo to dla nich może być wielkie przeżycie***

    Scena 2
    Telewizja Polska, Oddział we Wrocławiu, ul. Karkonoska

    CZARNY: A pamiętasz, jak robiliśmy już na drugim roku "Truskawkowe Studio"?
    BIAŁY: Na drugim roku dostaliśmy się też do Teatru Polskiego. Najpierw była "Ania z Zielonego Wzgórza" - byliśmy tzw. młodzieżą na scenie, razem z Adasiem Cywką, Robertem Więckiewiczem. Wszystko działo się "przypadkiem". Paweł Królikowski, reżyser "Truskawkowego Studia", zrobił casting do tego programu w szkole i wybrał akurat nas trzech: mnie, Konrada i Marka Kocota. A na casting do "Ani..." przyszło pół szkoły.
    BIAŁY: W "Truskawkowym Studiu" robiliśmy wszystko.
    CZARNY: Prowadziliśmy program głównie we trzech. Było jeszcze kilkoro młodych kolegów: Magda Schejbal, Michał Mrozek, wtedy jeszcze dzieci. Nikt nie wiedział, że będą aktorami. Śpiewaliśmy bardzo dużo piosenek. Do każdego odcinka nagrywaliśmy jedną nową piosenkę. Wszystkie są w archiwach telewizji. W przyszłym roku minie 20 lat, jak zaczęliśmy robić "Truskawkowe Studio". 

    Zobacz PROGRAM 32. PPA

    ***

    Scena 3
    Przegląd Piosenki Aktorskiej, OKiS, Rynek, rok 1994

    CZARNY: Byliśmy razem w koncercie finałowym Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Dostałem wyróżnienie, a Mariusz wygrał Przegląd.
    BIAŁY: Wtedy zaczęli o nas mówić Czarny i Biały.

    ***

    Scena 4
    Teatr Polski, ul. Zapolskiej 4, rok 1995

    BIAŁY: Po szkole teatralnej graliśmy właściwie we wszystkich spektaklach Teatru Polskiego. Najwięcej przedstawień miały chyba "Przygody Tomka Sawyera" w reż. Jana Szurmieja. Ponad 200 razy ja grałem Tomka, Konrad - Hucka Finna.
    CZARNY: W tym samym roku zrobiliśmy pierwsze recitale. Mój to piosenki Toma Waitsa pt. "Rybi puzon", a Mariusz miał recital z piosenkami Stinga. Ale wtedy nie śpiewaliśmy razem.
    BIAŁY: Choć "wyskoczyliśmy" z kanonu PPA.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      PWST na Jaworowej?

      ddd (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 43 / 37

      A nie ja Jastrzębiej?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Trzymajcie się !!!

      truskawka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 67 / 64

      "...choć za oknem smutno
      na ulicach brudno
      nam serducha dudnią
      bo w nich nie jest nudno

      Truskawkowe Studio...

      ...gra..."

      :))))))))))))

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Truskawkowe Studio rządzi !!!

      mako (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 47 / 67

      :)))))

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama