Warszawa: Pomnik smoleński powstanie w ciągu 2 lat. Znamy...

    Warszawa: Pomnik smoleński powstanie w ciągu 2 lat. Znamy lokalizację [GDZIE STANIE POMNIK?] [MAPA]

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Pomnik światła był pierwszym projektem, który miał upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej

    Pomnik światła był pierwszym projektem, który miał upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej

    Platforma Obywatelska zdecydowała, gdzie będzie stał pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej. PiS jest za pomnikiem, ale sprzeciwia się wybranej lokalizacji. Pomnik smoleński w Warszawie ma powstać w ciągu najbliższych dwóch lat.
    Pomnik światła był pierwszym projektem, który miał upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej

    Pomnik światła był pierwszym projektem, który miał upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej

    Minutą ciszy warszawscy radni uczcili w czwartek ofiary katastrofy smoleńskiej. Miało to miejsce podczas nadzwyczajnej sesji, która zwołana została, aby zdecydować, gdzie stanie pomnik upamiętniający tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem.

    5. ROCZNICA KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ | PAŃSTWO NIE ZDAŁO EGZAMINU. DO DZIŚ


    Prezydent o budowie pomnika smoleńskiego w Warszawie

    Źródło: TVN24/x-news


    "Czekam na pomnik z potrzebą serca. Ubolewam, że nie ma zgody. Apeluję o rozsądną decyzję po dokładnym przemyśleniu" - napisała na Twiterze posłanka SLD Małgorzata Szmajdzińska, wdowa po Jerzym Szmajdzińskim, w oczekiwaniu na decyzję radnych stolicy. W przeddzień 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej na sesji odbyło się głosowanie w tej sprawie.

    Wygląda jednak na to, że podziału, który nastąpił w polskim społeczeństwie po tragedii w Smoleńsku w kwietniu 2010 r. ów pomnik nie zniweluje. Radni na nadzwyczajnej sesji głosami większości Platformy Obywatelskiej przyjęli projekt uchwały mówiący o tym, że pomnik ten stanie na rogu ulic Focha i Trębackiej. Lokalizacja, jak można się domyślać, budzi wiele kontrowersji nie tylko wśród bliskich ofiar katastrofy tupolewa, ale także i mieszkańców Warszawy.

    - Miejsce zaproponowane przez władze jest najgorszym do upamiętnienia czegokolwiek - uważa były burmistrz Ursynowa Piotr Guział. Prawo i Sprawiedliwość z kolei stoi na stanowisku, że pomnik - jak najbardziej - ale powinien zostać wzniesiony na Krakowskim Przedmieściu, tam, gdzie stoi Pałac Prezydencki, i gdzie tuż po katastrofie tłumy wstrząśniętych Polaków przynosiły kwiaty i paliło znicze. Na tę lokalizację jednak zgody nie chce wyrazić warszawski konserwator zabytków.



    - Kto ma takie moralne prawo w Polsce, żeby "zamknąć" Nowy Świat czy Krakowskie Przedmieście? To jakiś koncept konserwatora. Kilka lat temu wymieniono figury nad wejściem do Opactwa Westminsterskiego, dodając m.in. Martina Luthera Kinga i św. Maksymiliana Kolbego, bo nikt by sobie nie pozwolił, by "zamykać" historię Wielkiej Brytanii na wyroki Opatrzności. Polska nie może być krajem, w którym rządzą konserwatorzy - dobitnie mówi w udzielonym "Polsce" wywiadzie były europoseł, dziś członek ugrupowania Jarosława Gowina Paweł Kowal.

    Radni PiS zostali jednak przegłosowani - 30 osób z Rady Miasta zagłosowało za tą lokalizacją, za którą optowała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Zresztą to właśnie na jej wniosek zwołana została w czwartek sesja Rady Warszawy. Prezydent Gronkiewicz-Waltz była wcześniej obecna na spotkaniu u prezydenta Bronisława Komorowskiego, który w lutym przyjął część rodzin. Rodziny wysłały do niego list w sprawie pomnika. To po tym spotkaniu padła propozycja lokalizacji, która po wczorajszym głosowaniu stała się już faktem. - Rodziny nie rozumieją nagłego przyspieszenia i presji czasu w sprawie budowy pomnika. Apelują, aby nie podejmować dziś decyzji - przekonywał w dzień głosowania, również za pomocą internetu, Andrzej Melak, brat Stefana, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

    Można się spodziewać, że to nie koniec kontrowersji, bo kolejne zapewne dotyczyć będą już samego projektu pomnika, który zostanie wybrany spośród prac, które artyści - architekci i rzeźbiarze - nadeślą na specjalnie w tym celu ogłoszony konkurs. Mało prawdopodobne, aby w takiej atmosferze okazał się on symbolem pamięci i drogą do pojednania, jak chciałaby tego prezydent Warszawy. Zresztą walka o pomnik upamiętniający smoleńską tragedię toczy się nieustannie od 2010 r. Miał być pomnik światła, który zaprojektował profesor Piotr Szychalski, architekt i projektant, wykładający na Uniwersytecie w Lund i Ingvar Kamprad Designcentrum , a także profesor wizytujący na Uniwersytecie Teksańskim w amerykańskim Arlington. Instalacja miała składać się z 96 nieregularnie rozmieszczonych lamp, które zostałyby zainstalowane w chodnikowych płytach. Liczba świateł odnosi się do liczby 96 osób, które zginęły w katastrofie.

    Ale w 2012 r. stołeczni radni z PO i SLD nie chcieli podjąć debaty na ten temat.

    Inną sprawą, choć przecież związaną z upamiętnieniem tragicznie zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem, jest pomnik, który miał stanąć właśnie w Smoleńsku i to już w 2013 r. W 2012 r. rozstrzygnięto konkurs na to, jak miałby ten pomnik wyglądać. Co ciekawe, konkurs miał wymiar międzynarodowy, ogłosili go prezydenci zarówno Polski, jak i Rosji, a regulamin konkursu zatwierdzili ministrowie kultury obu krajów.

    PAWEŁ KOWAL: TRZEBA POJEDNAĆ SIĘ PRZED ZACHODEM SŁOŃCA. ZROZUMIAŁEM TO PO SMOLEŃSKU


    Projekt, który został wyłoniony z konkursu w marcu 2012 r. autorstwa Andrzeja Sołygi, Dariusza Śmiechowskiego i Dariusza Komorka, zakładał wybudowanie czarnego muru o długości ponad 100 metrów, a wysokości dwóch metrów, na którym miały się znaleźć nazwiska ofiar katastrofy tupolewa.

    Rosjanie jednak podnieśli krzyk, twierdząc, że Warszawa chce wybudować pomnik na terenie większym niż plac Czerwony, że obelisk miałby mieć 115 m długości. Rosjanie mają wiele argumentów, aby się na to nie zgodzić. Po pierwsze, tak wielki pomnik zakłóci pracę lotniska i ruch drogowy na strategicznej trasie prowadzącej ze Smoleńska do Moskwy. Po drugie, takiej lokalizacji pomnika sprzeciwiają się też smoleńscy kombatanci, których zdaniem w miejscu, gdzie miałby stanąć pomnik, wciąż znajdowane są szczątki żołnierzy z czasów II wojny światowej. A jakby tego wszystkiego było mało, to Rosja stawia swoje warunki. Zaproponowała pomnik o długości 40 metrów na terenie liczącym 400 metrów kwadratowych. Ale główny argument to pomnik czerwonoarmistów poległych w wojnie polsko-bolszewickiej, który miałby powstać w Krakowie, a na który z kolei Polska nie wyraża zgody.

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      po cholere nam te pomniki

      ser (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Po cholere nam te pomniki?!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kolejny pomnik naszych katastrof i przegranych powstań.

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Kolejny pomnik naszych katastrof i przegranych powstań.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pierdu, pierdu. Sprawcy zbrodni postawia pomnik?

      A niby jaki? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Może posadzą "pancerną" brzozę?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama