Śląsk - Podbeskidzie 0:0. Niemoc wrocławian trwa, czerwona...

    Śląsk - Podbeskidzie 0:0. Niemoc wrocławian trwa, czerwona kartka Lacnego [ZDJĘCIA, RELACJA]

    Jakub Guder; Twitter @JakubGuder

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Śląsk - Podbeskidzie 0:0. Niemoc wrocławian trwa, czerwona kartka Lacnego [ZDJĘCIA, RELACJA]
    1/21
    przejdź do galerii

    ©Paweł Relikowski

    Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0. WKS pozostaje jedyną na wiosnę drużyną bez wygranej w lidze, chociaż po tym meczu ma 40 punktów, o których tak często wspomina trener Tadeusz Pawłowski. Szkoleniowiec nie może być jednak zadowolony z postawy swojej drużyny, która kończyła spotkanie w dziesiątkę po dwóch żółtych kartkach Milosa Lacnego.
    W tym roku w Śląsku nic nie może zaskoczyć w jedną całość, która da zwycięstwo. Jeśli wrocławianie strzelają w meczu dużo bramek, to błędy popełnia obrona i zostaje im remis. Gdy grają z tyłu dobrze - tak jak w sobotę - to z kolei brakuje skuteczności. Nawet jeśli w 90 min. prowadzą 1:0, to - jak w Łęcznej - tracą bramkę w samej końcówce bo błędzie bramkarza. Jakieś fatum.

    Trzeba uczciwie przyznać, że przez pierwsze dwa kwadransa na stadionie we Wrocławiu działo się niewiele.
    Podbeskidzie wysoko atakowało rywali, przez co Śląsk miał problemy z wyprowadzaniem akcji. Jednocześnie obie jedenastki bardzo czuje grały w obronie. Efekt - sporo walki, mało składnych akcji i jeszcze mniej strzałów.

    Pierwszy godny odnotowania strzał mieliśmy w 32 min. Gospodarze wyszli z dobrą kontrą, w pewnym momencie mieli przewagę czterech na trzech, piłkę dostał Robert Pich, dobrze złamał akcję do środka, ale uderzył wprost w Richarda Zajaca. Górale odpowiedzieli jedynie niecelnym strzałem z dystansu Macieja Iwańskiego.

    Jeśli już ktoś postawiłby nas pod ścianą i musielibyśmy wskazać wyróżniających się piłkarzy na boisku to w Śląsku postawilibyśmy na Mariusza Pawełka, a w Podbeskidziu na Bartosz Śpiączkę. Bramkarz wrocławian, który wrócił do pierwszego składu po kontuzji, grał bardzo pewnie. Do wszystkich wysokich piłek wychodził bez pomyłki, skuteczni piąstkował i dobrze dyrygował defensywą. Śpiączka był natomiast agresywny i potrafił ściągnąć obrońcę, co ułatwiało grę jego kolegom.

    Druga połowę zaczęliśmy od starcia Flavio z Zajacem w polu karnym i musimy przyznać, że cała sytuacja nas zastanowiła. Otóż Portugalczyk przy próbie dojścia do dośrodkowania wpadł na bramkarza i przypadkowo uderzył go w kolano. Ostro wystartował do niego Marek Sokołowski, a potem dołączył do nich Marco i większość graczy Górali. Nie chcemy szukać teorii spiskowych, ale pozostali wrocławianie nie poszli za bliźniakami jak w ogień...

    Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego na potęgę próbowali dośrodkowań w szesnastkę, ale efektu właściwie nie było. - Dośrodkowania tylko po ziemi, mówiłem to w przerwie. Zwracałem uwagę, ale moi chłopcy za bardzo chcieli wygrać - mówił po spotkaniu Pawłowski.

    Na 25 min przed końcem meczu nad Stadionem Wrocław pojawiła się... śnieżyca. To pewnie zmroziło nieco znudzonych kibiców (ledwie ponad 8 tys.), ale w porę wróciło słońca, a i gra jakby w końcówce się ożywiła. Przez pewien czas przycisnęło Podbeskidzie, było trochę zamieszania przed bramką Pawełka, ale trudno mówić o realnym zagrożeniu.

    Pawłowski chciał zwycięstwa, więc w 76 min. dał wreszcie szansę Milosowi Lacnemu, który to ostatnio głośno się o to upominał, mówiąc wszakże, że Marco Paixao to nie żaden Zlatan Ibrahimović. Słowak wszedł na boisko naładowany i zmotywowany, ale chyba... za bardzo. Już po trzech minutach dobrze główkował po wrzutce z wolnego, ale prosto w ręce Zajaca. Po chwili trafił w słupek - tym razem dogrywał mu Marco Paixao, by w sumie po 11 minutach gry... wylecieć z boiska za dwie żółte karki. Tak bowiem walczył zaciekle o piłkę, że w ledwie 6 minut dwa razy na połowie przeciwnika w bezmyślny sposób powalił wślizgiem obrońców Podbeskidzie na ziemię. Nawet nie protestował, gdy zobaczył czerwony kartonik. No zagotowało się w główce...

    Remis koniec końców jest sprawiedliwym wynikiem, a jeszcze Górale grając w przewadze mogli coś wcisnąć. Wrocławianom pewnie żal, bo jeśli nie z Podbeskidziem, to z kim?

    Dziś dla odmiany słabiej zagrali piłkarz ofensywni - zwłaszcza bracia Paixao, którzy przez cały mecz oddali wspólnie dwa strzały. Tyle, co Lacny przez 11 minut, co oczywiście nie broni go jeśli chodzi o dwie żółte kartki. Jest taka teza, że oni grać razem nie mogą, bo strzelają mniej goli i drużynie nie idzie. Póki co jednak wydają się niezmienialni. Bo Lacny wszedł na boisku za szybkiego Picha, a nie za jednego z nich.

    Na koniec - dla nas cichym bohaterem tego meczu był Mariusz Pawelec. Ponownie udowodnił, że całkiem niego przecinak.




    >

    Czytaj także

      Komentarze (64)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Padaczka

      Lulu (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

      Ty.lko 1liga może ich uratować.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      czy wygrywasz czy nie ....

      zDolnyŚląsk - wierzy w swoją drużynę (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 4

      --fansWKS czekają już na kolejny mecz WKS-u - to Lechia Gdańsk i Seba MILOWY znowu zgra we Wrocławiu - sobota 15.30 -18.104.2015 r. hej Śląsk!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ..sląsk

      kaz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

      gdzie jest zarząd tego bałaganu same porażki wynocha z trenerem i częścią pseudo grajków

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      piłka to produkt

      ps (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 6

      chciałem kolejny raz zwrócić uwagę że piłka to produkt. Nie uratujecie tego stadionu wsparcie 1000 tysiąca zdesperowanych zrzeszonych w klubie naziola kibiców. Oczywiście skoro przychodzi 8000...rozwiń całość

      chciałem kolejny raz zwrócić uwagę że piłka to produkt. Nie uratujecie tego stadionu wsparcie 1000 tysiąca zdesperowanych zrzeszonych w klubie naziola kibiców. Oczywiście skoro przychodzi 8000 znaczy to że pozostała cześć to nie naziole. Jednak piłka to oprócz kibiców "nienazioli" także pieniądze, muzeum klubu, jedna lub dwie gwiazdy, dobra młodzieżówka, marketing przedmeczowy. Czy jest to zapewnione? Żeby zapewnić stadion na 40 tyś ludzi nie wystarczy dobra nabojka i 1000 desperatów. Może lepiej wrócić na Oporowską, skoro klub sobie nie radzi ze stadionem- przerasta on jego możliwości zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Będzie co mecz stadion zapełniony w połowie lub w 3/4, to ...

      lomate (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      może pojawią się nowi właściciele i sponsorzy.
      Ale czy komuś na tym zależy ... ?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Trenerzyna nadal zadowolony z postawy drużyny?

      anty (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 8

      Ten człowiek już dawno powinien wylecieć z hukiem! Jak można trzymać na takim stanowisku takiego minimalistę. Niech wraca do Austrii uczyć wf-u, bo chyba tylko do tego się nadaje. Motywator z niego...rozwiń całość

      Ten człowiek już dawno powinien wylecieć z hukiem! Jak można trzymać na takim stanowisku takiego minimalistę. Niech wraca do Austrii uczyć wf-u, bo chyba tylko do tego się nadaje. Motywator z niego jak z koziej du** trąbka.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zobaczymy jak to będzie dalej.

      Mac (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 4

      Sa dwie opcje :
      1- najwyższy czas na spektakularne zwycięstwo po czym kilka meczyków na luzie ( max remis) czyli strajk a to oznacza walkę w grupie mistrzowskiej po spełnieniu przez klub pewnych...rozwiń całość

      Sa dwie opcje :
      1- najwyższy czas na spektakularne zwycięstwo po czym kilka meczyków na luzie ( max remis) czyli strajk a to oznacza walkę w grupie mistrzowskiej po spełnieniu przez klub pewnych warunków.
      2 - utrzymanie dotychczasowego poziomu gry do końca sezonu a to oznacza walka o utrzymanie w ekstraklasie gdyż bracia w ten sposób starają się przyspieszyć przejście np. do Lecha.
      Taka padaczka nie bierze się znikąd , a pamiętamy jak Śląsk grał bez Mili .
      Jest to klasyczny przypadek kiedy drużyna nie na właściciela potrafiącego rozliczyć zawodników z gry.
      Miasto płaci i jest wpożo.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Będzie walka o utrzymanie, może 1.liga, Marco w koszulce Lecha

      faon (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 3

      a oni robią ankiete,po co ?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      slask

      kaz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 8

      Nie ma co ich oszczedzac Dziady i tyle z trenerem na czele legia rozbila rywala na wyjezdzie a dziady ledwo zremisowali to jest juz upadek druzyny

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      sadzac po wpisach

      to (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 11

      wiekszosc czytelnikow wroclawskiej to idioci

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Paweł

      czy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      dalej jeszcze uczysz się nauki gry na cymbałach?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama