Dr Chwedoruk: To tragiczna kampania prezydencka. Można...

    Dr Chwedoruk: To tragiczna kampania prezydencka. Można zatęsknić za pustoszejąca lodówką... [VIDEO]

    Krzysztof Marczyk (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Dr Rafał Chwedoruk

    Dr Rafał Chwedoruk ©Polska Press

    - To kampania tematów zastępczych i sztucznie wywoływanych afer - ocenia półmetek kampanii prezydenckiej dr Rafał Chwedoruk, politolog Uniwersytetu Warszawskiego. ZOBACZ VIDEO.
    Dr Rafał Chwedoruk

    Dr Rafał Chwedoruk ©Polska Press


    AIP

    Panie Profesorze, gdyby miał Pan podsumować te dwa miesiące kampanii prezydenckiej, to jesteśmy choć trochę mądrzejsi na jej półmetku?
    Jest taka miejscowość w Bośni i Hercegowinie, nazywa się Banja Luka.
    I ona ma dwie rzeczy wspólne z Polską. Po pierwsze polscy partyzanci w ramach armii marszałka Tity wyzwalali je spod faszystowskiego panowania, a po drugie kojarzy się niewątpliwie z treścią obecnej kampanii. Wszystkie poprzednie kampanie prezydenckie w naszym kraju były kampaniami bezprogramowymi, ta bije jednak wszelkie rekordy. Zajmujemy się tematami zastępczymi i sztucznie wywoływanymi aferami. Paradoksalnie możemy chyba zatęsknić za kampanią z pustoszejącą lodówką, ponieważ tamten teledysk skłaniał, byśmy zastanowili się, wedle jakich zasad płacimy podatki, czy aby na pewno podatek liniowy opłaca się większości obywateli. Dziś możemy powiedzieć, że to se ne vrati i cała ta kampania powinna nas obligować raczej do postawienia sobie konstytucyjnego pytania - jaki jest w Polsce sens powszechnych wyborów prezydenckich? Prezydent w Polsce nie stoi na czele władzy wykonawczej, nie ma na nią tak bezpośredniego wpływu jak na przykład we Francji, a skoro pełni funkcję reprezentacyjną, to jego powszechny wybór jest konstytucyjnym absurdem. Pozostał już chyba tylko jeden argument uzasadniający powszechny wybór prezydenta - większość obywateli chyba po prostu chce oglądać taki show.

    Z tego wynika, że taktyka niektórych kandydatów, by nie rozmawiać z dziennikarzami, wydaje się słuszna, bo o czym rozmawiać, skoro prezydent jest tylko żyrandolem?
    Być może coś w tym jest. Jednak gdyby to prezydent Bronisław Komorowski lub Andrzej Duda przyjęli strategię milczenia, wtedy byłoby to logiczne, bo wiadomo, że jeśli dojdzie do drugiej tury, to z udziałem tych dwóch polityków. Natomiast w sytuacji, w której czyni to kandydatka niezbyt znana, której partia nie przeżywa apogeum popularności, to ta strategia nie miała chyba żadnego sensu. Paradoksalnie pani Ogórek doświadczenie medialne ma i to chyba większe od pozostałych kandydatów.

    Jak Pan oceni ten pierwszy wywiad, którego Magdalena Ogórek udzieliła telewizji publicznej. Z jednej strony mówiła, że prezydent nie ma uprawnień, z drugiej że chce zmieniać prawo. Trochę przeczyła sama sobie.
    Jeśli chodzi o formę, wypadła poprawnie. Jeszcze raz można się tylko zdziwić, dlaczego unikała kontaktów z mediami. Natomiast jeśli chodzi o treść, pomijając problemy spójności przekazu i w niektórych wątkach braku logiki, mnie zastanawia coś innego. W wypowiedziach pani Ogórek nie zabrzmiało nic, co byłoby hasłem wyborczym dla żelaznego elektoratu SLD, który jeśli tylko stawi się przy urnach, gwarantuje w wyborach trzecie miejsce. Tymczasem nawet rozpoczęcie wywiadu od przymiotnika "wolnościowy" w przypadku lewicowego elektoratu trafia w próżnię. Partia ryzykuje utratę poparcia części swoich najwierniejszych zwolenników, usiłując zdobyć segment, o który walczy kilku kandydatów, i to kandydatów, którzy mają dużo większe przesłanki do tego, by zdobyć jego poparcie.

    Czyli mamy kandydatkę, która raczej ma poglądy prawicowe niż lewicowe, a w dodatku jest jedyną oficjalną kandydatką lewicy, bo panie Nowicka i Grodzka nie zebrały podpisów. Możemy się spodziewać, że elektorat lewicy nie pójdzie do urn, a może któryś z kandydatów go przejmie?
    Elektorat lewicowy, według mnie, podzieli się na trzy grupy. Bardzo duża część wyborców nie pójdzie w ogóle na wybory, nie widząc odpowiedniego kandydata oraz będąc zniechęconą sposobem prowadzenia kampanii przez pozostałych. Druga część wyborców SLD może zagłosować na prezydenta Komorowskiego. Oczywiście bez entuzjazmu, bo to polityk, jeśli chodzi o poglądy, bardzo prawicowy, może nawet bardziej niż kandydat PiS, ale zagłosują na niego, wybierając tak zwane mniejsze zło. Wreszcie trzecia część pozostanie wierna nazwie SLD i bez względu na to, kto jest kandydatem, zagłosuje.

    Wróćmy do tematów kampanii prezydenckiej. Czy mamy do czynienia z jakąkolwiek merytoryką, czy są to raczej takie jednorazowe strzały, które mogą zainteresować środowisko polityczne i dziennikarzy, ale dla wyborców są kompletnie bez znaczenia?
    Od prawie dekady polska polityka coraz bardziej przypomina rynek reklamy. Polityk pojawia się z jakimś hasłem czy aferą i z reguły temat wygasa bardzo szybko. Tak niestety jest w tej kampanii. Najważniejsza wypowiedź, która miała w niej, miejsce to słowa Bronisława Komorowskiego na temat transatlantyckiej strefy wolnego handlu. Temat ten jest wielkim skandalem w Europie Zachodniej, ponieważ nikt nie zna dokładnie jego treści. Negocjacje trwają od wielu miesięcy, a przecieki, które się pojawiają, pokazują, że oznaczałoby to rewolucję w gospodarce i polityce. Pan prezydent stwierdził, że chętnie podpisałby taką umowę. I to jest coś, co powinno być tematem żywej debaty. Tymczasem przeszło to zupełnie bez echa, tak jakby prezydent Komorowski wypowiedział się na temat pogody.

    Czy teraz, gdy mamy już zarejestrowanych kandydatów, możemy spodziewać się, że kampania wejdzie na wyższy poziom, bardziej merytoryczny?
    To bardzo mało prawdopodobne. Do poważnej debaty mogłoby dojść tylko pod warunkiem, że opłacałoby się to Bronisławowi Komorowskiemu i jego sztabowi. Obecnie istnieją dwie możliwości. Albo pan prezydent wygra w pierwszej turze, a debata jest jednak pewnego rodzaju ryzykiem. A jeśli nie wygra, to i tak będzie musiał stanąć do debaty przed drugą turą. Z kolei w interesie Andrzeja Dudy też nie jest debatowanie z kandydatami jak pan Jarubas, pani Ogórek czy Janusz Korwin-Mikke, ponieważ on musi przedstawić siebie jako rywala godnego walki z najpopularniejszym politykiem w kraju. W tym przypadku nawet ta najprostsza korzyść z wyborów prezydenckich, że byśmy tak trochę populistycznie i przesadnie się posprzeczali, niestety została zniwelowana niemal do zera. A co do dyskusji o SKOK-ach, można powiedzieć tylko tyle, że jest to skok w pustkę intelektualną.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nie dla komorowskiego, tak dla dudy

      atosek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Nie można słuchać tego co media mówią tylko bo to wszystko manipulacja PO za dobrą kasę!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama