Zamach w Tunisie: Krwawa jatka w Bardo i "przedśmiertne"...

    Zamach w Tunisie: Krwawa jatka w Bardo i "przedśmiertne" selfie [RELACJE ŚWIADKÓW ATAKU]

    Catherine Philp

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Tunezyjscy żołnierze patrolują stolicę
    1/6
    przejdź do galerii

    Tunezyjscy żołnierze patrolują stolicę ©Michel Euler

    [ZAMACH W TUNISIE] Nie wiadomo jeszcze, kto zaatakował zagranicznych turystów w stolicy Tunezji. Wiadomo, że zginęły w sumie 23 osoby. Terroryści znów pokazali, że żaden kraj nie może się czuć bezpieczny.
    Turyści właśnie wysiadali ze swoich autokarów przed wejściem do wytwornego XV-wiecznego pałacu, gdzie mieści się Muzeum Bardo w tunezyjskiej stolicy, gdy ubrani w wojskowe mundury mężczyźni otworzyli niespodziewanie ogień. Niektórzy z turystów ostrzelani z karabinów szturmowych upadali z krzykiem. Inni próbowali jak najszybciej wydostać się z tego piekła.

    Część z nich kierowała się do muzeum, inni do do sąsiadującego z ta placówką budynku tunezyjskiego parlamentu.


    Zabójcy, nie przestając strzelać, zaczęli przedzierać się do samej placówki muzealnej, gdzie w tym momencie znajdowały się setki turystów - głównie z krajów europejskich. Przyjechali zobaczyć starożytne greckie i rzymskie mozaiki, z których Bardo słynie na cały świat.

    CZYTAJ TAKŻE: Ewakuacja turystów z Tunezji: Klienci Sun&Fun już w Polsce, wieczorem wrócą klienci biura Itaka

    - Celowali wprost w turystów - powiedział w wywiadzie dla francuskiego dziennika "Le Parisien" główny kurator muzeum Taher Ghalia. Na miejsce przybył dosłownie kilka chwili po ataku, nagranym przez wewnętrzne kamery bezpieczeństwa. - Żaden z nich nie powiedział ani jednego słowa, nie tknął żadnego eksponatu. Przybyli, aby zabijać. Z zimną krwią.

    W tym momencie pod gmach placówki przyjechali już ubrani na czarno i zamaskowani członkowie miejscowych oddziałów antyterrorystycznych. Zajęli pozycje wokół pałacu i na dachach okolicznych budynków. W chwili gdy otworzyły się drzwi, a turyści, którzy wysypali się z muzeum, zaczęli biec w stronę bezpiecznego schronienia, niektórzy z komandosów na chwilę odłożyli broń. Po chwili złapali ją znowu i jak błyskawica ruszyli w stronę pałacu.

    Josep Lluis Cusido, turysta i burmistrz niewielkiego hiszpańskiego miasteczka Vallmoll, skrył się za jednym z potężnych filarów. W wywiadzie dla radia Cadena Ser powiedział, że z żoną, zanim wydostali się cali i zdrowi, razem z spędzili w muzeum aż trzy godziny.

    - Nagle zobaczyliśmy grupę ludzi wyskakujących z samochodu i otwierających ogień do wszystkich spacerujących w pobliżu. Gdy wpadli do muzeum, zobaczyłem ich twarze. Byli raptem jakieś dziesięć metrów ode mnie. Strzelali dosłownie do wszystkiego, co się ruszało. Udało mi się ukryć za filarem. Ci, których zabili, po prostu nie mieli szczęścia. Ja sam przeleżałem na ziemi trzy godziny, ale przeżyłem - mówił Cusido.

    CZYTAJ TAKŻE: Biura podróży nie sprzedają już wycieczek do Tunezji. Klienci dostają zwrot kosztów

    Pewna ponadpięćdziesięcioletnia Francuzka powiedziała dziennikarzowi agencji AFP, że była członkiem grupy liczącej około 50 turystów i turystek. Część była z dziećmi.

    Zdołała się ukryć przed zabójcami. - Usłyszeliśmy wystrzały. Po chwili spadł jeden z posągów. Wszyscy krzyczeli: "Strzelają! Strzelają!". Schowaliśmy się w pawilonie. Wyciągnęli nas stamtąd dopiero żołnierze.

    Stłoczeni na posadzce turyści w tych dramatycznych chwilach robili sobie zdjęcia i umieszczali je na Twitterze.

    Dla ludzi zebranych na zewnątrz muzeum huk pojedynczej eksplozji - zapewne granatu - oznaczał koniec oblężenia. W pałacu leżały zwłoki dwóch zamachowców i 17 turystów - Polaków, Włochów, Niemców i Hiszpanów - a także Tunezyjki pracującej jako sprzątaczka.

    Według doniesień w ataku zginął także tunezyjski policjant. Władze podały, że ranne zostały 42 osoby.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Trzy godziny!?

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      „Ja sam przeleżałem na ziemi trzy godziny, ale przeżyłem”.
      Trzy godziny!?
      To gdzie w tym czasie były te służby i oddziały antyterrorystyczne w stolicy państwa!?
      Też „leżały”?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama