Dolnośląscy politycy kontaktują się z wyborcami przez...

    Dolnośląscy politycy kontaktują się z wyborcami przez internet

    Violetta Pietrzak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Dawid Jackiewicz (PiS), Patryk Wild (Dolny Śląsk XXI), Hubert Papaj (PO), Rafał Szymański (PiS) czy Marcin Zawiła (PO). To tylko niektóre z długiej listy nazwisk dolnośląskich polityków, którzy są bardzo aktywni w sieci. Polityka systematycznie przenosi się do internetu. Coraz więcej związanych z nią osób zakłada i prowadzi blogi.
    Samorządowcy i parlamentarzyści piszą blogi o polityce i życiu prywatnym

    Samorządowcy i parlamentarzyści piszą blogi o polityce i życiu prywatnym ©fot. www.kubickioliwer.blogspot.com

    Do wirtualnego świata będzie musiała też przenieść się najbliższa kampania parlamentarna. Wymusi to zakaz spotów radiowych i telewizyjnych już na sześć tygodni przed wyborami.

    Piotr Sosiński (PiS) z Wałbrzycha, dzięki portalom społecznościowym i blogowi, ma możliwość szybkiego kontaktu z ludźmi i na gorąco dzieli się z nimi swoimi opiniami. - To w tej chwili najlepszy środek komunikacji - ocenia.

    - Nikt mi nie cenzuruje wpisów i to jest największy atut bloga - dodaje Oliwer Kubicki, najmłodszy jeleniogórski rajca miejski. Zaczął go pisać już pięć lat temu. Na jakiś czas zawiesił działalność bloga, ale powrócił do niego, kiedy wybrano go na radnego.


    - Istotne jest to, aby wyborca mógł się dowiedzieć, co polityk robi w czasie wolnym - uważa inny jeleniogórski radny, Rafał Szymański (PiS). Ale na swoim blogu zamieszcza również własne interpelacje i skrupulatnie rozlicza z pracy innych radnych. Między nim a innymi lokalnymi politykami toczy się zażarta dyskusja. Czy wirtualny świat wkracza na korytarze ratusza? Tu zdania są podzielone.

    - Jeśli wpisy dotyczą ważnych spraw, to rozmawiamy też o tym na żywo - mówi Hubert Papaj, wiceprezydent Jeleniej Góry. Rafał Szymański natomiast jest innego zdania. Piotr Sosiński nie dał swoim czytelnikom możliwości komentowania wpisów. - Bo mogłyby naruszać dobra osobiste. Nie tylko moje, ale też innych osób - zauważa.

    Nie wszystkie komentarze zamieszcza też Hubert Papaj. Kiedyś tak robił, ale ze względu na poziom niektórych z nich, zrezygnował z tego. Zasada selekcji jest prosta.

    - Umieszczam tylko te, pod którymi imieniem i nazwiskiem ktoś się podpisuje - tłumaczy. Internet daje wyborcy możliwość bycia na bieżąco. Ale czy ma pewność, że czyta słowa swojego radnego, prezydenta czy posła?

    Polityka zniknie z radia i telewizji
    W najbliższej kampanii parlamentarnej będzie obowiązywał zakaz spotów radiowych i telewizyjnych.
    Przegłosowana została nowelizacja kodeksu wyborczego, która zakazuje zamieszczania płatnych spotów radiowych i telewizyjnych. Została ona zaproponowana przez Klub Parlamentarny Polska Jest Najważniejsza i przegłosowana większością głosów. Przeciw był tylko PiS i jeden poseł niezrzeszony.

    Dla wyborców oznacza to, że w przerwie ulubionego serialu z ekranu nie będzie ich atakował żaden polityk. Płatne ogłoszenia będą możliwe tylko w drukowanej prasie i internecie.

    Co oznacza to dla samych polityków? Czy kampaniaparlamentarna przeniesie się do internetu?
    Zapewne tak. Ale dla partii oznacza to też duże oszczędności. Za krótką reklamę słono bowiem płaciły.
    Chociaż partie nie przyznają się do tego jeszcze oficjalnie, to w niektórych z nich już trwają prace nad tym, jak właśnie w sieci wypromować ich kandydata na posła.

    Zakładane są profile na portalach społecznościowych, podglądane kampanie z innych państw świata, gdzie internet do polityki wkradł się już wiele lat temu.

    Czy politycy powinni prowadzić blogi i tam dzielić się swoimi opiniami?Podyskutuj.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama