Afera podsłuchowa: Marek Falenta chce pozwać "GW"....

    Afera podsłuchowa: Marek Falenta chce pozwać "GW". "Czuchnowski zmanipulował zeznania kelnera"

    Damian Dragański (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Restauracja "Sowa i przyjaciele"
    1/2
    przejdź do galerii

    Restauracja "Sowa i przyjaciele" ©Czarek Sokolowski

    Marek Falenta twierdzi, że Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej" dokonał manipulacji zeznaniami kelnera Konrada L. oraz Łukasza M., menadżera restauracji " Sowa i Przyjaciele", podejrzanych o dokonywanie nagrań polityków i biznesmenów w warszawskich restauracjach. Falenta zapowiedział pozew przeciwko dziennikarzowi Wyborczej.
    - Marek Falenta przebywa w domu, jest na zwolnieniu lekarskim - powiedział Agencji Informacyjnej Polska Press Dariusz Ćwiek, odpowiadający za kontakty biznesmena z dziennikarzami. Sam Falenta nie rozmawia bezpośrednio z mediami, ale aktywnie dyskutuje w internecie. Do artykułu "Wyborczej" odniósł się na Twitterze. "Proszę opublikować całość zeznań kelnera. Też je czytałem. Świadomie pominął Pan najważniejsze szczegóły" - napisał do Czuchnowskiego ze swojego profilu. Zapowiedział także złożenie pozwu za manipulację.

    Wojciech Czuchnowski, w dzisiejszym artykule opublikowanym przez "Gazetę Wyborczą", cytował złożone prokuratorom zeznania pracowników restauracji, którzy rzekomo na zlecenie biznesmena podsłuchiwali najważniejszych polskich polityków i biznesmenów. Zdaniem Czuchnowskiego, Falenta zlecił im nagrywanie rozmów gości restauracji "Amber Room" oraz "Sowa i Przyjaciele". Chciał następnie wykorzystać nagrania do celów biznesowych oraz "gier ze służbami specjalnymi". Ostatecznie, według zeznań cytowanych przez dziennikarza "Wyborczej", użył ich w akcie zemsty za decyzję prokuratury, która uderzyła w jego firmę zajmującą się importem taniego węgla z Rosji.

    Dlatego w czerwcu Falenta miał przekazać tygodnikowi "Wprost" pierwsze nagrania przekonuje Wyborcza. W czerwcu 2014 roku "Wprost" opublikowało rozmowę ówczesnego szefa CBA, Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP, Markiem Belką. Zdaniem Czuchnowskiego, celem biznesmena było uderzenie w Sienkiewicza, który ostatecznie w wyniku afery podsłuchowej, stracił stanowisko, a także w rząd. Falenta oczekiwał, że jego działania spowodują przewrót, a do władzy wróciłoby Prawo i Sprawiedliwość.
    Według złożonych w prokuraturze zeznań kelnera i menadżera restauracji, Falenta zachęcał ich do podsłuchiwania gości przekonując, że zna polityków PiS-u. Miał twierdzić, że podsłuchujący otrzymają od partii "niespodziankę", kiedy ta odzyska władze. Jednak Falenta zaprzeczył na Twitterze, że zna jakiegokolwiek polityka tej partii.

    CZYTAJ TAKŻE: Sienkiewicz: Nie było tajnego zespołu ds. spisku "tłustych misiów". Ewidentnie komuś przeszkadzam

    Przedsiębiorca domaga się, żeby dziennikarz opublikował całość zeznań kelnera Konrada L. oraz Łukasza M., menadżera restauracji " Sowa i Przyjaciele", które zawierają także wypowiedzi biznesmena. - Dziwnym trafem musimy polegać tylko na pamięci kelnerów - ci zaś, pod pieczołowitą opieką służb odpowiadają tylko na wygodne pytania, gdyż ja od lipca 2014 r. ciągle czekam na dopuszczenie moich adwokatów do zadawania im pytań mniej wygodnych" - napisał Falenta na swoim blogu. Dodał, że nie może upublicznić informacji zawartych w aktach.

    Biznesmen podejrzany o zlecenie podsłuchów przekonuje, że jego uwagę zwrócił język zeznań obu kelnerów. "Brzmią co najmniej tak, jakby naoglądali się "Służb specjalnych" Patryka Vegi - fachowo" - napisał. Falenta przywołuje nieoficjalne informacje innych dziennikarzy, że istnieją jeszcze inne, starsze nagrania. Mają one pochodzić jeszcze z czasów istnienia restauracji "Lemongrass", w której pracował wtedy jeden z zeznających w prokuraturze mężczyzn, Łukasz M. Według biznesmena powstały one co najmniej dwa lata wcześniej niż nagrania opublikowane w czerwcu 2014 r. we "Wprost". Falenta zaznacza, że tych informacji nie ma w zeznaniach prokuratorskich.

    Postępowanie w "aferze podsłuchowej" prowadzi stołeczna prokuratura. Śledztwo ma trwać do końca maja ale możliwe, że zostanie przedłużone. Premier Tusk, który obiecał wyjaśnienie sprawy we wrześniu ub. roku wyjechał do Brukseli.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama