Danuta Siedzikówna "Inka" do końca pozostała niezłomna. IPN...

    Danuta Siedzikówna "Inka" do końca pozostała niezłomna. IPN przywraca pamięć o Żołnierzach Wyklętych

    Krzysztof Marczyk, Damian Dragański (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Po blisko 70 latach od rozstrzelania Danuta Siedzikówna, znana pod pseudonimem "Inka", została zidentyfikowana. Legendarna sanitariuszka AK, zamordowana w 1946 roku przez komunistycznych oprawców, uznawana jest za symbol Żołnierzy Wyklętych. 1 marca, w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, przywrócono tożsamość jej oraz czterem innym bohaterom: Marianowi Kaczmarkowi, Józefowi Kozłowskiemu, Stanisławowi Kutrybie i Edwardowi Pytko.
    Danuta Siedzikówna ps. Inka

    Danuta Siedzikówna ps. Inka ©Fot. domena publiczna

    W niedzielę, w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w Pałacu Prezydenckim ogłoszono kolejne nazwiska zidentyfikowanych ofiar walki z terrorem komunistycznym. Instytut Pamięci Narodowej przywrócił tożsamość pięciu bohaterom. Nazwiska odzyskali: Marian Kaczmarek, Józef Kozłowski, Stanisław Kutryb, Edward Pytko i Danuta Siedzikówna, pseudonim „Inka”. Na uroczystości pojawili się członkowie rodzin zabitych, którzy otrzymali noty identyfikacyjne swoich bliskich.

    ŻOŁNIERZE WYKLĘCI | PRZEŻYLI PIEKŁO, ALE HISTORIA O NICH NIE ZAPOMNIAŁA


    Podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim prezydent Bronisław Komorowski zaznaczył, że zależy mu na jak najszybszej ekshumacji i identyfikacji wszystkich ofiar. Przypomniał przy tym, że złożył w Sejmie projekt ustawy, która pomoże upamiętnić Łączkę na Powązkach. To miejsce, w którym spoczywa wielu zamordowanych. Niestety, identyfikacja jest utrudniona ze względu na to, w jaki sposób były chowane ciała ofiar. Zazwyczaj wrzucano je do zbiorowej mogiły, a część zwłok znajduje się pod zbudowanymi w latach 80. grobami komunistycznych działaczy. Ówczesna władza chciała w ten sposób ukryć fakt istnienia bezimiennych dołów śmierci. Teraz do wykopania szczątków zamordowanych patriotów potrzeba zgody rodzin tych drugich. - Sprawa nie jest łatwa, bo dotyczy także innych pamięci, innych rodzin, dotyczy także ekshumacji. To sprawy delikatne, wymagające delikatnego działania, ale muszą być zrobione – zaznaczył Komorowski.


    Źródło: TVP/AIP/TVN24/x-news


    Od wejścia w życie nowelizacji ustawy o cmentarzach i nagrobkach zależy, kiedy zostaną wznowione prace w Kwaterze na Łączce. - Wszystko zależy od skuteczności polskiego parlamentu. Kolejny etap wykopalisk może się rozpocząć nawet za kilka lat - powiedział dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, pełnomocnik prezesa IPN ds. poszukiwań nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego. Bardziej dosadny jest Tadeusz Płużański, historyk i prezes Fundacji "Łączka", która sprawuje opiekę i działalność wspierającą wobec Kwatery na Łączce. - Jeśli sprawy będą się toczyć takim tempem, to nigdy nie uda się nam ich wydostać - stwierdził w rozmowie z dziennikarzem Agencji Informacyjnej Polskapresse. - Z niepokojem obserwuję, że władze trzeciej RP bardziej szanują i oddają hołd zbrodniarzom jak generał Jaruzelski, który dostał nawet Krzyż Walecznych i pochowano go ze wszystkimi honorami. Ci, którzy źle zasłużyli się Polsce, są żegnani z szacunkiem, natomiast nasi bohaterowie leżą w bezimiennych dołach śmierci i nie możemy ich nawet stamtąd wyciągnąć - podkreślił Płużański.

    Odnalezienie ciała Siedzikówny budzi duże poruszenie. Jest ona traktowana jako symbol Żołnierzy Wyklętych. "Inka" była sanitariuszką V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Została zamordowana w wieku 17 lat a jej ciało zostało pochowane w tajemnicy. "Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba", to treść grypsu, który Danuta Siedzikówna wysłała z więzienia karno-śledczego przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Młoda, wtedy 17-letnia, dziewczyna trafiła tam na poniżające i brutalne przesłuchanie. Miała zdradzić szczegóły działalności oddziału mjr. Zygmunta Szendzielarza, pseudonim "Łupaszka", dowódcy V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, w której służyła jako sanitariuszka. Dziewczyna była jednak silniejsza i nie dała się złamać. Dlatego po kilku dniach ciężkich przesłuchań skazaną ją na dwukrotną karę śmierci.
    Śledzikówna została złapana przez komunistów w momencie wykonywania zadania – przekazania medykamentów dla jej oddziału. Zginęła 28 sierpnia 1946 roku przez strzał w tył głowy. Nawet Według relacji ks. Mariana Prusaka, który był obecny podczas egzekucji, ostatnie słowa dziewczyny to "Niech żyje Polska! Niech żyje „Łupaszko”!". Nawet kilka lat po wojnie, los „Inki” wzruszał i przerażał zarazem. Egzekucja dziewczyny sprawiła, że stała się symbolem Żołnierzy Wyklętych. Komuniści pochowali jej ciało w tajemnicy. IPN odnalazł je na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku.

    Z roku na rok pamięć o Żołnierzach Wyklętych jest coraz mocniejsza, ale wciąż jest dużo do zrobienia. Zwłaszcza pod kątem prawnym. Jedną kwestią jest nowelizacja ustawy o cmentarzach i nagrobkach, a inną oddawanie honorów komunistycznym zbrodniarzom. - Nie może być tak, że polskie państwo unieważnia wyrok śmierci na Danucie Siedzikównie "Ince" uznając, że walczyła ona o niepodległość kraju, a jednocześnie wysyła kompanię honorową na pogrzeb prokuratora, który skutecznie żądał dla niej kary śmierci - podkreślił dr hab. Krzysztof Szwagrzyk. - Każdy od co najmniej 20 lat wiedział, kim był Wacław Krzyżanowski. Udawanie dzisiaj, że rządzący nie mieli pojęcia kim on był, jest zwyczajną nieprawdą. Mam nadzieję, że ta skandaliczna sytuacja zaowocuje podjęciem decyzji przez Ministerstwo Obrony Narodowej, by podobne sprawy raz na zawsze uregulować. Tak, aby już nigdy więcej żaden komunistyczny oprawca nie miał podczas swojego pogrzebu udziału kompanii honorowej wojska polskiego. To wykluczone, bo jej obecność i salwa należą się ludziom zasłużonym dla Polski, a nie dla komunizmu - tłumaczył pełnomocnik prezesa IPN ds. poszukiwań nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego.
    Należy jednak pamiętać, że Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych funkcjonuje zaledwie od czterech lat. Polacy wciąż uczą się historii, którą przez kilkadziesiąt lat komuniści próbowali zatuszować. - Ta armia powraca w postaci szczątków, odzyskujemy ich i przywracamy zbiorowej pamięci Polaków - powiedział Tadeusz Płużański. - Sposób w jaki obchodzimy ten dzień pokazuje, że komuniści przegrali. Proces odzyskiwania pamięci jest nieodwracalny. Z roku na rok coraz więcej Polaków bierze w tym czynny udział - dodał prezes Fundacji "Łączka".

    Wystarczy 1 marca wyjść z domu. Praktycznie w każdym mieście organizowane są specjalne biegi, wystawy, rekonstrukcje czy pokazy filmów. Polacy chcą uczcić pamięć żołnierzy antykomunistycznego podziemia zbrojnego, a jedną z najpopularniejszych akcji stał się Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych Tropem Wilczym. - Po pierwsze jest to forma hołdu dla żołnierzy wyklętych niezłomnych - tłumaczył Michał Dworczyk, organizator biegu w rozmowie z dziennikarzem AIP. - Po drugie to forma edukacji, na którą kładziemy szczególny nacisk. Każdy z zawodników dostaje koszulkę z wizerunkiem żołnierza wyklętego, materiały edukacyjne przygotowane przez Instytut Pamięci Narodowej. Uczestnicy otrzymują też kalendarzyki z wizerunkami i biografiami żołnierzy wyklętych - dodał.

    "WARSZYC" - ŻOŁNIERZ WYKLĘTY, KTÓRY POZOSTAŁ WIERNY SWOIM IDEAŁOM


    Na przykładzie Biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych Tropem Wilczym wyraźnie widać jak z roku na rok wzrasta zainteresowanie wydarzeniami, które przez kilkadziesiąt lat był tematem tabu. Coraz więcej Polaków chce poznać historię żołnierzy wyklętych i uczcić ich pamięć. - Rok 2013 nie był zbyt zachęcający, bo organizatorów było więcej niż biegnących, to było 14 osób. Ale już w zeszłym roku było tysiąc biegnących osób i kilka tysięcy, które biały udział w wydarzeniach towarzyszących, takich jak gry rodzinne, wystawy czy rekonstrukcje. A dziś, gdy bieg odbywa się w skali ogólnopolskiej, jest 20 tysięcy biegaczy w 81 miastach, a młodzież patriotyczna z Grodna i Wilna urządziła biegi również w tych dwóch miastach - podkreślił Dworczyk.

    W całym kraju odbyły się też oficjalne uroczystości związane ze świętem Żołnierzy Wyklętych, na których nie zabrakło kandydatów na prezydenta RP. Bronisław Komorowski, oprócz udziału w Pałacu Prezydenckim, złożył także kwiaty pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Andrzej Duda, kandydat PiS, pojawił się na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, na którym odnaleziono mogiłę "Inki". Z kolei Adam Jarubas apelował na Twitterze o przyznanie bohaterce Orderu Orła Białego. - W Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych chwała Bohaterom walki o Wolną Polskę! Postuluję pośmiertne przyznanie Orderu Orła Białego 'Ince' – napisał kandydat PSL.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama