Dzika kraina

    Jerzy Wójcik

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Na całej Bukowinie naliczymy kilkadziesiąt monastyrów
    1/6
    przejdź do galerii

    Na całej Bukowinie naliczymy kilkadziesiąt monastyrów ©Jerzy Wójcik

    Bukowina przez kilkaset lat przechodziła z rąk do rak. Mieszkali tu Rusini, Żydzi czy Mołdawianie. Nie brakowało Polaków, Węgrów, a nawet Niemców. Od ponad roku przebiega tędy granica Unii Europejskiej. Północną część krainy zajmują Ukraińcy, południową Rumuni.

    Gdyby ktoś zapytał, który kraj jest najbardziej dumny z przystąpienia do Unii, obstawiam Rumunię. Tylu unijnych flag nie znajdziemy nawet w Brukseli.
    Przy każdej inwestycji stoi po kilka tablic informujących, o terminach i kwotach. Gdy mówię młodym Rumunom, że w Polsce starsi ludzie kojarzą ich kraj głównie z przebiegłymi Cyganami, mają skwaszone miny. Płynnym angielskim wyjaśniają, że Romowie (jak elegancko określa się Cyganów) stanowią tutaj barwną mniejszość.

    Na pagórkowatym terenie Bukowiny położonym pomiędzy Karpatami i Dniestrem od wieków dominuje rolnictwo. Narzędzia, których na co dzień używają rolnicy po obydwu stronach granicy, bez problemu znajdziemy także w muzeach. Podobnie jak stroje ludowe, które Ukraińcy, jak i Rumunii wciąż bardzo chętnie noszą. Jedni i drudzy wielką wagę przywiązują do tradycji. Na wioskach można podziwiać pięknie utrzymane, zabytkowe drewniane zagrody.

    Jednak Polakowi trudno się pozbyć wrażenia, że mimo całej "europejskości" Rumunów, to Ukraińcy są nam bliżsi. I nie chodzi tu tylko o język. To Ukrainiec szybciej zaprosi nas do siebie i ugości czym chata bogata. Nie obejdzie się oczywiście bez alkoholu, który Rumun chętniej zastąpi kawą. A wiadomo, że gorąca kawa nie przełamuje lodów tak skutecznie jak schłodzona horiłka.

    Po wstępnym zapoznaniu, Ukraińcy stawiają sprawę jasno. Do nas i Rumunów nic nie mają, tylko nie mogą zrozumieć dlaczego jeszcze nie są w Unii. To właśnie na Bukowinie widać, że po stronie rumuńskiej powstają drogi, remontuje się zabytkowe monastyry i zamki, a na ulicach przybywa zachodnich samochodów.

    Ukrainiec przemierzający wyboiste bezdroża zdezolowaną ładą nie ukrywa rozczarowania. Ale nie jest nachalny. Dlatego warto odwiedzić zarówno jego kraj, jak i Rumunię, bo może za kilka lat będzie to po prostu Unia. Bogata i schludna, ale już bez klimatu. Będziemy pewni, że na drodze krajowej leży asfalt, rzekę pokonuje się mostem, koń i krowa nie są głównymi użytkownikami dróg, a w sklepie nie ma liczydła. Tylko czy wtedy będziemy chcieli tam jechać?

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama