Rzecz o języku - Rodacy, jest temat!

    Rzecz o języku - Rodacy, jest temat!

    Jan Miodek

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Gdyby mnie ktoś zapytał, które poczynania językowe drażnią mnie najbardziej, bez sekundy wahania powiedziałbym, że największą irytację czuję wtedy, kiedy spontanicznie i poprawnie zbudowane konstrukcje nerwowo zamieniane są przez rodaków na tę czy inną formę modną, potwornie nadużywaną, lecz uchodzącą za przepustkę do wyższego, lepszego stylu.
    Wystarczy przez dłuższą chwilę wsłuchać się w teksty radiowe czy telewizyjne, by wychwycić od razu co niemiara takich leksykalnych zachowań.

    Oto jakiś ekspert zaczyna się wypowiadać na temat stanu naszych sadów. I byłoby wszystko w największym porządku, gdyby nie doszło do błyskawicznego zastąpienia stanu tychże sadów ich kondycją. Kondycja sadów to dopiero brzmi dumnie! - tak jak kondycja finansowa takiego czy innego przedsiębiorstwa, kondycja oświaty, kondycja kultury i nawet kondycja moralna społeczeństwa.

    Parę minut później ten sam sadownik po ludzku powiedział, że "w tym roku jabłek będzie mniej". I znów natychmiast się poprawił: "Jabłka będzie mniej" - żeby było fachowo, jak w języku poszczególnych branż, w których złowiono tyle a tyle ton śledzia (węgorza, szczupaka), zebrano ileś kilogramów ziemniaka (kartofla) czy grzyba. Pluralne jabłka, śledzie, węgorze, szczupaki, ziemniaki, kartofle i grzyby - to dobre dla nas, ale nie dla przedstawicieli ważnych gałęzi produkcji!
    Dla nas są też teatralne czy operowe przedstawienia albo widowiska. Artysta z najwyższej półki nimi się nie hańbi. On wystawia tylko spektakle. I też - gdy mu się wyrwą w spontanicznej wypowiedzi te pierwsze, błyskawicznie je na spektakle wymieni.

    Ileż to już razy zwracałem uwagę na bezdyskusyjną poprawność takich połączeń wyrazowych, jak np. temat lekcji, temat wykładu, temat odczytu, rozmawiać na jakiś temat, poruszyć jakiś temat, ostrzegając jednak przed poszerzaniem granic używalności tego natrętnego słowa. Bardzo rażące jest zwłaszcza wprowadzanie tematu w miejsce logicznych i utrwalonych tradycją syntagm z rzeczownikami problem, zagadnienie, sprawa. Można więc rozmawiać na temat chuligaństwa czy narkomanii, ale rażące jest "rozwiązywanie tematu chuligaństwa i narkomanii" - tak jak nie można "załatwiać na mieście paru tematów". Do rozwiązania jest problem chuligaństwa i narkomanii, na mieście załatwia się sprawy!

    Przed paroma dniami ktoś podsumowujący pewną radiową dyskusję wypowiedział zdanie: "No cóż, nie rozwiążemy tego problemu". Niestety, nie wytrzymał nerwowo i "poprawił się" na "nie rozwiążemy tego tematu". Ludzie, jak można rozwiązywać temat! - chciałoby się zawołać. Ale natrętnym tematem posługują się dziś wszyscy. Co druga rozmowa biznesowa zaczyna się od formuły typu "panie Jurku, jest temat", co świetnie wychwyciła ostatnio prof. Inga Iwasiów, szczecińska pisarka i historyczka litera-tury.

    Kiedy myślałem, że zakończę dzisiejszy odcinek opty-mistyczniejszym akcentem, bo z ust czołowego polskiego sportowca popłynęło na falach eteru zdanie "czeka nas wyjątkowo trudne zadanie", po sekundzie usłyszałem jego "poprawioną" wersję, która doprowadziła mnie do stanu furii: "niesamowicie ciężkie zadanie". Bo - oczywiście - wszystko musi być teraz w Polsce albo niesamowite, albo ciężkie.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama