Gazeta Wrocławska » Magazyn » Wiktoria nad życie pokochała psychopatę

Wiktoria nad życie pokochała psychopatę

Data dodania: 2011-03-04 12:22:37 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-03-04 12:22:37

Gazeta Wrocławska

Sylwia Królikowska

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Kwas wżerał się jej w twarz, kiedy nieprzytomna leżała kilka godzin na łóżku. Miała związane ręce i nogi. Obudziła się dopiero w szpitalu. Kat wmawiał, że sama się tak urządziła. Wszyscy mu wierzyli... - pisze Sylwia Królikowska.

Chciałaby wiedzieć, co czuje ofiara, kiedy kata dosięga zasłużona kara. Czytała, że to pozwala łatwiej zacząć budować życie na nowo. Ale ona musiała poradzić sobie bez tego uczucia, bo wciąż kocha ludzi, bo nie wszyscy są źli. Zły był tylko Eugeniusz. Ten, którego tak bardzo kochała. Ten, który chciał ją zabić.

Wiktoria Zender ma dziś 35 lat. Napisała dwie książki o swoich tragicznych przeżyciach: "Strefa cienia" i "Strefa światła".
∨ Czytaj dalej
Jest bardzo otwarta i już ze spokojem wspomina to, co się jej przytrafiło 17 lat temu. To, że ma dziś rodzinę, ciepły dom, to głównie jej zasługa. Wielu przecież zamknęłoby się w czterech ścianach. Ze wstydu, ze strachu…

Dokładnie pamięta dzień, kiedy poznała Eugeniusza. Starszy, dostojny kierowca zatrzymał się, kiedy łapała okazję, wracając ze szkoły do domu. Szybko nawiązała się rozmowa, mimo wiekowej przepaści. On miał wtedy 64 lata, ona 18… Dystyngowany pan imponował bagażem doświadczeń, szarmancją. Znajomość miała się zakończyć pod domem Wiktorii. Poprosiła, żeby wysadził ją kawałek dalej, tak by rodzice się nie zorientowali. Zresztą i tak miała z nimi od dawna na pieńku.
Zbuntowana nastolatka nie potrafiła dojść z rodzicami do porozumienia. A jeszcze gdyby zobaczyli, że przywiózł ją starszy, obcy mężczyzna… Ale cały czas miała go w głowie. Po kolejnej awanturze z rodzicami po prostu wsiadła do pierwszego autobusu i pojechała do Warszawy. Zadzwoniła do Eugeniusza, a ten po kilkunastu minutach przyjechał po nią. Szybko go pokochała, a różnica wieku okazała się dla niej dużym plusem. Wiktoria miała gwarancję na ucieczkę przed dorosłością. Starszy partner opiekował się nią jak dzieckiem. Dbał, żeby miała się w co ubrać, co zjeść, płacił rachunki. A w zależności od otoczenia mówił o niej: żona, córka, wnuczka… - Wcale mi to wtedy nie przeszkadzało. Wówczas najważniejsze było to, że był blisko, zawsze, kiedy go potrzebowałam, a potem nawet, kiedy już nie chciałam go widzieć… To naprawdę była miłość - mówi Wiktoria. Zaraz dodaje, że wcale nie chce tłumaczyć swoich decyzji. - Po prostu wtedy taką podjęłam, uważałam ją za najbardziej słuszną... - mówi.

Pierwsze tygodnie życia z nowym partnerem były jak sielanka. Wiktoria przeniosła się do szkoły w Warszawie i zaczynała sprawdzać w roli pani domu. Co więcej, podobało się jej krzątanie w kuchni, sam Eugeniusz też nie stronił od takich obowiązków. Ale znajomość powoli zaczynała uwierać, kiedy opieka zmieniła się w próbę wychowania. Nagle zaczął ją strofować, wszystko robiła źle, nie tak, nic nie umiała. Wybuchał bez powodu. Źle jadła, źle piła, nie tak się ubierała... Przyszły kat próbował wmówić jej, że bez niego nie jest nic warta, nie da sobie rady w życiu. A ona każdego dnia coraz mocniej w to wierzyła... I choć żyła w ciągłym strachu, że Eugeniusz nagle wybuchnie, że z jakiegoś błahego powodu puszczą mu nerwy, wciąż mu ufała. Starała się wykonywać wszystkie polecenia i zasłużyć na jego miłość. Bała się, że ją zostawi, kiedy nie będzie taka, jaką chciał ją widzieć. Niedługo potem pierwszy raz ją uderzył. Dziś nawet nie pamięta dokładnie, dlaczego wpadł w szał.
Nie widziała nawet nic podejrzanego, gdy kazał jej wypełniać dokumenty, które przynosił z pracy. Mówił, że pracuje w fundacji, która miała pomagać byłym więźniom obozów koncentracyjnych zdobyć odszkodowanie. Dopiero później okazało się, że papiery fałszował, a na przestępstwie zarobił kilkaset tys. zł. Wiktorii podsuwał dokumenty, tłumacząc, że starsze osoby nie radzą sobie z ich wypełnianiem czy spisaniem życiorysu i trzeba im pomóc.

- Robiłam, o co mnie poprosił, nie podejrzewając, że coś jest nie tak - mówi. A niedługo potem została oskarżona o pomoc w fałszerstwie... Najpierw policja zgarnęła Eugeniusza. Któregoś dnia wyszedł z domu i nie wracał kilka dni. Dopiero od znajomych dowiedziała się, że jest w areszcie. Pomogła załatwić adwokata. Któregoś ranka panowie w mundurach zjawili się przed drzwiami. Nie otworzyła im. I to nawet nie ze strachu, raczej z beztroski, niedowierzania. Nie podejrzewała, że cokolwiek może jej grozić, przecież nic nie zrobiła.

Policjanci wrócili, ale już z brygadą antyterrorystyczną, która do mieszkania weszła... razem z drzwiami. Z okrzykami rzucili się na filigranową dziewczynę. Wiktoria miała wtedy zaledwie 19 lat. Odpuścili nieco, gdy zobaczyli, że tak naprawdę nie mają do czynienia z wyrachowanym, bezwzględnym przestępcą. Już bez szarpaniny poszła z nimi "na dołek", wciąż nie zdając sobie sprawy z tego, co ją czeka. W policyjnej celi nie czuła się nawet źle, raczej była zaciekawiona nowym miejscem. Policjanci też byli mili, pozwalali spacerować po korytarzu. Dopiero prokurator okazał się mieć mniejsze poczucie humoru. Trafiła na miesiąc do aresztu śledczego.

- Krzyczałam, że nie może mnie tam zamknąć, że muszę iść do szkoły - wspomina Wiktoria. Jeszcze bardziej przeraziła się, kiedy policja przywiozła ją do celi. Ze łzami błagała, by jej tam nie zamykali... - Ale przyzwyczaiłam się do nowych warunków, po dwóch tygodniach udało mi się nawet znaleźć pracę i rozwoziłam jedzenie. Cieszyłam się, że wreszcie mam spokój, że nie muszę się bać wybuchów agresji, że nie muszę już żyć w ciągłym strachu...
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

bardzo

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

aseni (gość), 04.01.12, 11:45:47

współczuje Wiktori życzę zdrowia ,straszne co zrobił ten staruch.

skomentuj

bardzo

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mik8 (gość), 17.04.12, 20:13:36

ja rowniez wspólczuje i podziwiam ze mimi tak wielkiej tragedii potrafiła zawlczyc o siebie i wygrała. Powodzenia Paji Wiktorio

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.