Nikołaj Iwanow: Polonofobia w Rosji istniała zawsze. Dla...

    Nikołaj Iwanow: Polonofobia w Rosji istniała zawsze. Dla Stalina była narzędziem politycznym

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - W Rosji w latach 30. zginęło tylu Polaków, ilu w powstaniu warszawskim. To było ludobójstwo Rosjan na Polakach, o którym się nie mówi - twierdzi historyk Nikołaj Iwanow w rozmowie z Agatonem Kozińskim.
    Prof. Nikołaj Iwanow, historyk mający rosyjskie i polskie obywatelstwo. Prezes Fundacji "Za Wolność Waszą i Naszą", wykładowca Uniwersytetu

    Prof. Nikołaj Iwanow, historyk mający rosyjskie i polskie obywatelstwo. Prezes Fundacji "Za Wolność Waszą i Naszą", wykładowca Uniwersytetu Opolskiego. Były pracownik Radia Wolna Europa. Autor wielu książek, w tym "Polacy w Związku Radzieckim w latach 1921-1939", "Powstanie warszawskie widziane z Moskwy". Właśnie ukazała się jego najnowsza pozycja "Zapomniane ludobójstwo" (wyd. Znak)

    W książce "Zapomniane ludobójstwo" pisze Pan o "zoologicznej polonofobii" w Związku Radzieckim pod koniec lat 30. Co Pan miał na myśli?
    W Rosji zawsze była polonofobia. Jej historia ma pewnie z tysiąc lat.

    Przecież historia Rosji liczy niewiele ponad 500 lat.
    Zależy, jak tę historię będziemy liczyć - bo możemy zacząć ją wywodzić od Rusi Kijowskiej. Ale bez względu na to, jak będziemy ją liczyć, zawsze trwał spór między katolicyzmem a prawosławiem, który przekładał się na konflikt między Polską a Rosją jako największymi państwami słowiańskimi wyznającymi te odmienne religie.

    Zaskoczył mnie Pan. Wcześniej Rosjanie, z którymi rozmawiałem - m.in. prof. Irina Kobrinska - podkreślali, że Rosjanie wobec Polaków mają stosunek obojętny. Inaczej jest w drugą stronę - to my przywiązujemy ogromną wagę do słów Rosjan. Pan teraz twierdzi coś odwrotnego.
    Nie widzę tej sprzeczności. Na poziomie codziennego życia Polska jest bardzo obecna w życiu Rosjan. Widać to choćby po przysłowiach - cały czas Rosjanie regularnie mówią choćby znane: "kurica nie ptica, Polsza nie zagranica", to jedno z najbardziej rozpowszechnionych powiedzeń w tym kraju. Już w Rosji carskiej wśród głównych wrogów wymieniano Żydów, studentów i Polaków. A Józef Stalin w latach 30. po prostu wykorzystał starą rosyjską polonofobię.

    Co chciał osiągnąć w ten sposób?
    Polska była wtedy jedynym państwem, które potencjalnie mogło zagrozić Związkowi Radzieckiemu. To był jedyny kraj, z którym ZSRR graniczył, zdolny stanąć przeciw niemu do walki - pozostali sąsiedzi byli zbyt mali i zbyt słabi. Dodatkowo Stalin pamiętał o porażce 1920 r. pod Warszawą. Ona ciągle siedziała mu z tyłu głowy. Widać było, jak bardzo, choćby podczas moskiewskich procesów pokazowych, gdzie często do Bitwy Warszawskiej się odwoływano. Przecież marszałek Tuchaczewski w ich trakcie został oskarżony o zdradę.
    Stalin w 1937 r. autentycznie przygotowywał się do wojny z Polską. Jego celem był zresztą podbój całej Europy
    Ten sam Tuchaczewski, który - mimo porażki w bitwie 1920 r. - zrobił zawrotną karierę w Armii Czerwonej, wchodząc na sam jej szczyt.
    Póki żył Lenin, a Stalin pełnił drugoplanowe role, musząc liczyć się z Trockim, Tuchaczewski rzeczywiście robił wspaniałą karierę. On napisał m.in. słynną pracę o Bitwie Warszawskiej, w odpowiedzi na którą Józef Piłsudski wydał własne opracowanie "Cud nad Wisłą". Początkowo wydawało się, że w górę ciągle będzie szedł Tuchaczewski, a Stalin będzie sprawować jedynie funkcje w drugim szeregu. Pozostanie co najwyżej sekretarzem generalnym zajmującym się papierkowymi sprawami. Po śmierci Lenina sytuacja uległa zmianie. Stalin stanowisko sekretarza partii przekształcił w swoje główne narzędzie kontroli nad partią. Najpierw wyrzucił Trockiego, a potem rozpoczął niszczenie kolejnych działaczy, których podejrzewał o jakąkolwiek nielojalność.

    A rozkręcenie antypolskiej fobii świetnie się nadawało jako argument do partyjnej czystki?
    Tak. To był dla niego najłatwiejszy straszak pozwalający mu rozpętać wielki terror. W latach 30. większość Rosjan pamiętała argumentacje z czasów carskich, mówiącą, że Polacy to zdrajcy, którym było dobrze w Imperium Rosyjskim, a mimo to wbijali mu nóż w plecy.

    Czytałem pamiętniki Wiktora Krawczenki, wysoko postawionego członka partii bolszewickiej, który w 1944 r. uciekł do USA, a tam opisał mechanizm wielkiej czystki stalinowskiej. Pisał o niej bez owijania w bawełnę - ale wątku antypolskiego tam nie było.
    Krawczenko jako prawdziwy marksista uważał, że represje można prowadzić tylko na podstawie przynależności klasowej, nie narodowościowej. Stalin i NKWD jednak marksistowskiego klucza się nie trzymali. Gdy przeglądam archiwalne dokumenty z tamtego okresu, ilość dowodów na antypolską nagonkę wręcz poraża. Mało kto dziś pamięta o tym, że przed wojną w Związku Radzieckim mieszkało ponad milion Polaków, było ich ok. 1,2 mln. Ogromna liczba. W granicach Związku Radzieckiego znalazło się około 300 tys. km kw. terenów, który wchodziły w skład I Rzeczypospolitej - to niewiele mniej, niż liczy współczesna Polska. Wprawdzie na tych terenach Polacy nie stanowili większości, ale w wielu skupiskach trzymali się razem i tam nadawali ton.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      dla systemu sowieckiego narodowość była drugorzędna

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

      „W Rosji w latach 30. zginęło tylu Polaków, ilu w powstaniu warszawskim. To było ludobójstwo Rosjan na Polakach, o którym się nie mówi”.

      A ilu zginęło Gruzinów (rodaków Stalina), Ormian, Żydów,...rozwiń całość

      „W Rosji w latach 30. zginęło tylu Polaków, ilu w powstaniu warszawskim. To było ludobójstwo Rosjan na Polakach, o którym się nie mówi”.

      A ilu zginęło Gruzinów (rodaków Stalina), Ormian, Żydów, Ukraińców, Niemców, Białorusinów i samych Rosjan? Nie będę wyliczał około stu narodowości czy grup etnicznych byłego ZSRR ale twierdzę, że z każdej grupy ginęło propocjonalnie tylu, ilu mieszkało na terenie ZSRR, czyli zdecydowanie najwięcej Rosjan, bo Rosjan było najwięcej. Czyli wychodzi na to, że to też było „ludobójstwo Sowietów na Rosjanach, o którym się nie mówi”. Po prostu dla systemu sowieckiego narodowość była drugorzędna, formalnie liczyła się tzw. przynależność klasowa a w praktyce szalał ślepy teror, który kosił jak leci, bez względu na narodowość.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ???

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      Rosjanie od czasów Piotra I są wykorzystywani do pacyfikowania Polaków i takie są fakty. I co z tym fantem byś zrobił? Sami są wykorzystywani, to fakt, ale są uzywani zeby nam robic kuku.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama