Demon seksu i prędkości. Smutna historia Hellé Nice

    Demon seksu i prędkości. Smutna historia Hellé Nice

    Marek Ponikowski, marek.ponikowski@wp.pl

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Hellé Nice
    1/5
    przejdź do galerii

    Hellé Nice ©Flickr/Vintage.es

    Lista jej kochanków jest niemal równie długa jak lista wyścigów, w których uczestniczyła - pisze o Hellé Nice autorka jej biografii "The Bugatti Queen" Miranda Seymour.
    Dwudziestego czwartego stycznia 1949 r. w ośmiu europejskich miastach tłumy gapiów obserwowały start do Rallye Monte Carlo - pierwszego po wojnie, a dziewiętnastego od inauguracji w 1911 r. Dwieście pięć samochodów ruszyło na trasę zjazdu gwiaździstego do stolicy księstwa Monako. Tam kolejne próby miały wyłonić zwycięzcę. Tradycyjnie jednym z miast startowych było Monte Carlo. W przeddzień startu podczas uroczystego balu monakijskiego automobilklubu zawodnicy i zaproszeni goście byli świadkami bulwersującego wydarzenia. Sławny kierowca wyścigowy, ulubieniec całego Monako, Louis Chiron, wstał nagle od stolika i ze środka sali podniesionym głosem zarzucił innej zawodniczce, również obecnej na balu, współpracę z gestapo w okresie wojny. Hellé Nice wyglądała jak trafiona piorunem. Po paru chwilach porażającej ciszy wyszła z sali. Nazajutrz nie stawiła się na starcie.

    ***
    Naprawdę nazywała się Hélene Mariette Delangle i przyszła na świat w 1900 r. w miasteczku Aunay-sous-Auneau na południowy zachód od Paryża. Ojciec był listonoszem, ciemnoskóra matka prowadziła mu dom. Hélene Mariette opuściła dom jako szesnastolatka.

    Miała talent taneczny, a do tego niebanalną urodę, więc pod pseudonimem Hélene Nice, skróconym z czasem do Hellé Nice, zdobyła sporą popularność występami w paryskich teatrzykach. Występowała m.in. z samym Maurice'em Chevalierem, nie stroniła też od pozowania do aktów malarzom i fotografikom. Wkrótce po I wojnie światowej była już właścicielką domu i jachtu, zaczęła też startować w towarzyskich imprezach samochodowych. Szybka jazda stała się jej pasją. Gdy w roku 1927 wypadek na nartach i uszkodzenie kolana położyły kres karierze scenicznej Hellé, postanowiła ona poświęcić się automobilizmowi. W 1928 r. za kierownicą wyścigowej omegi-six wygrała kobiece Grand Prix na torze Monthléry, ustanawiając przy okazji światowy rekord prędkości w kategorii dam: 190 km/godz. Następny rok spędziła w USA, uczestnicząc w wielu wyścigach typu "dirt track", czyli na nawierzchniach ziemnych i szutrowych, za kierownicą samochodu konstrukcji sławnego Harry'ego Millera.

    Po powrocie do Francji spotkała bratnią duszę. Philippe de Rothschild pisał sztuki teatralne, scenariusze filmowe i wiersze, zamierzał też, nie bez powodzenia, stać się producentem najlepszych na świecie win. Pasjonował się - jak ona - automobilizmem, a do tego był przystojny i nieprzyzwoicie bogaty. Rotschild, z którym połączył Hellé namiętny romans, przedstawił ją swemu przyjacielowi Ettore Bugattiemu. Zrobiła na sławnym konstruktorze i producencie z Molsheim tak wielkie wrażenie, że wypożyczył jej do wyścigów, a potem sprzedał za stosunkowo niską cenę 40 tys. franków sportowe bugatti typ 35 B. Kontakt z nowym autem zaczęła od poprawienia własnego rekordu prędkości. Na torze Monthléry - przy nie najlepszej, zimowej pogodzie - osiągnęła 197,708 km/godz.

    W sezonie 1930 Hellé Nice po raz pierwszy stanęła na starcie wyścigu Grand Prix. Na torze w Le Mans, konkurując wyłącznie z mężczyznami, wywalczyła trzecie miejsce. W 1933 r., jadąc bugatti typ 43 w duecie z Rogerem Bonnetem, zajęła również trzecie miejsce w arcytrudnym Coupé des Alpes. W pobitym polu znalazło się prawie 120 konkurentów. Startowała z sukcesami w wyścigach górskich i rajdach. W 1935 r. w Rallye Monte Carlo zdobyła Puchar Pań i 19. miejsce w klasyfikacji generalnej. Aktywność sportową Hellé Nice zgrabnie łączyła z bujnym życiem towarzyskim i uczuciowym. "Lista jej kochanków jest niemal równie długa jak lista wyścigów, w których uczestniczyła" - pisze w jej biografii "The Bugatti Queen" Amerykanka Miranda Seymour. Dodaje, że Hellé nie była lubiana przez kierowców ze względu na swój ekstrawagancki sposób bycia i agresywny styl jazdy. Latem 1936 r. z nowym szwajcarskim kochankiem Arnaldo Binellim i nową alfą romeo C8 monza Hellé Nice popłynęła do Brazylii, gdzie miała uczestniczyć w wyścigach Grand Prix w Rio de Janeiro i Sao Paulo. Udział w tej drugiej imprezie skończył się dramatem. Napierający widzowie wypchnęli na jezdnię, wprost pod rozpędzoną alfę romeo, belę słomy. Auto przekoziołkowało w powietrzu i wpadło w tłum, zabijając cztery osoby i raniąc około 30. Hellé cudem przeżyła. Wróciła do sportu samochodowego po kilkumiesięcznej rekonwalescencji.

    ***
    Czas niemieckiej okupacji spędziła w Nicei, a więc w tzw. wolnej strefie podległej rządowi Vichy. Oszczędności i otrzymane od rządu Brazylii odszkodowanie za wypadek w Sao Paulo pozwalały na życie we względnym dostatku. W 1948 r. jej dawna rywalka z toru Anne Itier zaproponowała wspólny start w reaktywowanym Rallye Monte Carlo. Hellé z ochotą zaakceptowała ten pomysł. Chciały jechać renaultem 4 CV, który ze względu na niewielką masę i silnik z tyłu dociążający napędzaną oś dobrze nadawał się na zaśnieżone trasy.

    ***
    Co skłoniło Louisa Chirona do oskarżenia Hellé Nice o współpracę z gestapo? Miranda Seymour, pracując nad biografią Hellé, przeprowadziła kwerendę w archiwach francuskich i niemieckich. Nie znalazła żadnego śladu potwierdzającego jego słowa. Ale zarzut padł na podatny grunt. We Francji kolaboracja z niemieckim okupantem była dość powszechna i nigdy jej konsekwentnie nie rozliczono. Wielu Francuzów miało nieczyste sumienia. Tym gorliwiej uznawano milczenie Hellé Nice za dowód winy. Ona sama po pierwszym szoku próbowała wytoczyć Chironowi sprawę o pomówienie. Bezskutecznie - bo pozew przeciwko poddanemu księstwa Monako musiałby rozpatrywać tamtejszy sąd, a żaden z nich nie chciał angażować się w sprawę kłopotliwą dla jednego z najbardziej poważanych mieszkańców Monte Carlo. Od Hellé odwrócili się wszyscy, łącznie z Arnaldo Binellim, który na dodatek ograbił ją z pieniędzy. Resztę życia spędziła w nędzy, utrzymując się z zapomogi, którą przekazywała jej paryska fundacja dobroczynna wspierająca dawnych aktorów estradowych. Gdy zmarła w 1983 r., koszt kremacji pokryty został ze środków publicznych, a siostra nie zgodziła się na złożenie urny w rodzinnym grobie.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama