Paweł Śpiewak: Żydokomuna to stereotyp. Nieprawdziwy. "Ida"...

    Paweł Śpiewak: Żydokomuna to stereotyp. Nieprawdziwy. "Ida" nie jest o tym

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Film Pawlikowskiego mówi o dybuku - problemie niemożności ucieczki od pamięci o śmierci najbliższych - mówi w rozmowie z Agatonem Kozińskim profesor Paweł Śpiewak.
    Śpiewak: "Ida" nie jest żadnym portretem żydokomuny rządzącej ówczesną Polską. To wątek drugorzędny

    Śpiewak: "Ida" nie jest żadnym portretem żydokomuny rządzącej ówczesną Polską. To wątek drugorzędny ©fot. Bartek Syta / Polskapresse

    W swojej książce "Żydokomuna" z 2012 r. dowodzi Pan, że takiego zjawiska w ogóle nie było. Film "Ida" pokazuje coś innego - przecież "krwawa Wanda" grana przez Agatę Kuleszę idealnie się w ten stereotyp wpasowuje. To w końcu rządziła Polską po wojnie żydokomuna czy nie?
    Swoją książką objąłem okres od 1905 r. praktycznie do naszej współczesności. Opisałem w niej grupę działaczy lewicowych o żydowskich korzeniach, pewną formację, która działała jeszcze przed wojną. Podobną grupę można znaleźć wśród innych nacji. Owi żydowscy rewolucjoniści odgrywali pewną rolę w różnych lewicowych formacjach, ale nie sposób mówić o tym, że mieli wszechwładną pozycję w ruchu komunistycznym.
    Zresztą nie sądzę, by można było mówić o "Idzie" jako o filmie temu poświęconemu. Przecież w nim nie ma wyjaśnień, kim jest pani prokurator. Owszem, mówi o jej żydowskich korzeniach, ale nie wyjaśnia, czy stała się częścią systemu władzy z powodów ideowych, czy miała ku temu predyspozycje charakterologiczne. Film nie kreśli jej portretu, tak iż nie da się postawić na jego podstawie żadnej wyrazistej tezy. Rozumiem, że pan jako dziennikarz dąży do skrótu i w ten sposób odwołuje się do stereotypu, ale ja nie widzę do niego podstaw.

    Pytałem Pawła Pawlikowskiego, czemu zdecydował się zająć tematyką żydowską w swoim filmie, ale on odparł, że to nie jest film o Holokauście, tylko film "ogólny, uniwersalny, mówiący o ludzkich słabościach, lękach i wyzwaniach".
    W ten sposób uciekł on od istoty swego filmu. Nie rozumiem także twierdzeń o tym, że ten film jest w swej istocie antysemicki. Takie interpretacje to nieporozumienie. Nie zamierzam twierdzić, że wśród prokuratorów Służby Bezpieczeństwa nie było osób o pochodzeniu żydowskim. Były, ale stanowiły znikomą mniejszość. Podobnie było w rządzącej partii. Z tego faktu wcale nie zamierzam robić tajemnicy, udawać, że go nie było. Ale też nie można twierdzić, że Żydzi stali za wszystkimi zbrodniami tamtego okresu, bo to też byłaby nieprawda. Choć dla mnie akurat w tym filmie najbardziej istotny jest inny wątek.

    Co Pana szczególnie uderzyło?
    To, o czym on mówi - czyli problem niemożności ucieczki od pamięci o śmierci najbliższych. W tradycji żydowskiej określa się to terminem "dybuk". Oznacza to, że przeszłość nas prześladuje, czasami przybiera demoniczne wręcz formy. Tak właśnie jest w "Idzie" - w scenie, gdy obie kobiety znajdują kości swoich przodków. Od tej przeszłości bardzo trudno się uwolnić. Proszę zauważyć, że akcja filmu dzieje się w latach 60., a więc dopiero po 20 latach od wojny obie kobiety zaczynają sprawdzać, co się stało z ich rodziną. One na pewno wcześniej wielokrotnie miały okazję, by zadać sobie pytanie o wydarzenia sprzed lat, ale dopiero po takim czasie chcą poznać prawdę. To jest w tym filmie tak poruszające. Czemu aż tyle lat dojrzewały do tej decyzji? Czemu prawda, którą poznały, stała się powodem tak dramatycznego kroku jednej z bohaterek? Warto pamiętać zresztą, że bardzo wiele osób, które przeszły przez Holokaust, później popełniało samobójstwa. Oni zwyczajnie nie wytrzymywali życia ze świadomością tego, czego doświadczyli w czasie wojny. Bo też II wojna światowa nie skończyła się w 1945 r. - ona dalej rozgrywała się w pamięci tych, którzy przeszli przez jej koszmar.

    Czyli Pana zdaniem "krwawą Wandę" do samobójstwa pchnęły przeżycia związane z wojną, a nie zbrodnie, którymi zasłużyła sobie na ten przydomek?
    W filmie jest scena, w której układa ona fotografie rodzinne - a zaraz po niej skacze z okna. To jest kluczowy moment filmu. W tej właśnie chwili wróciła do niej przeszłość, okazało się, że siła przeżyć z tamtego okresu jest potworna. Pozornie była ona cyniczną, bezwzględną kobietą, ale jednocześnie miała pod sobą wulkan emocji. To jest istota tego filmu. Na pewno natomiast nie jest to żaden portret żydokomuny rządzącej ówczesną Polską. Ten wątek dla tej opowieści jest całkowicie drugorzędny.

    Nie dla wszystkich. Na forach internetowych natknąłem się na inną interpretację tego filmu - mówiącą, że "krwawa Wanda" nie miała oporów przed ferowaniem wyroków śmierci, w ten sposób bowiem mściła się na Polakach za zbrodnie, jakich Żydzi doznali z ich rąk w czasie wojny.
    Bzdury, nie wiem, na jakiej podstawie można tego typu tezy stawiać. Przede wszystkim dlatego, że żadna z postaci naszkicowanych w tym filmie nie została pokazana dosłownie - to w naturalny sposób uniemożliwia tak bezpośrednie interpretacje. Mówiąc o tym dziele, właściwie ze skrawków składamy portrety Idy, Wandy. Niewiele o nich wiemy, mamy bardzo mało danych. Bo właściwie czemu Wanda jest "krwawa"? Bo skazywała osoby, które dziś nazywamy patriotami? A może ona była prokuratorem przy procesach gospodarczych? Nie wiemy tego, możemy tylko się domyślać. Natomiast jedno możemy powiedzieć na pewno, mianowicie to, że po zakończeniu wojny dużo łatwiej było awansować w strukturach państwowych osobom pochodzenia żydowskiego niż przed wojną. Przed 1939 r. urzędników, nauczycieli o żydowskich korzeniach, oficerów było łącznie mniej niż 1 proc. A przecież Żydzi stanowili 10 proc. mieszkańców II Rzeczypospolitej. Natomiast w Polsce Ludowej ten czynnik etniczny przestał odgrywać istotną rolę, i to po raz pierwszy w historii Polski.

    A Żydzi z neoficką gorliwością korzystali z tych możliwości awansu w strukturach peerelowskiego państwa.
    Nie. Teraz to pan powiela klasyczny stereotyp z posmakiem wręcz antysemickim. Bo skąd wiadomo, że byli gorliwi? Znam ludzi takich jak na przykład ojciec Adama Michnika, który był wybitnym działaczem komunistycznym przed wojną, ale w PRL nie chciał mieć z komunizmem nic wspólnego. Tego typu osób było więcej. One miały świadomość, jak groźne mogą się okazać związki z nową władzą. Poza tym proszę zwrócić uwagę - większość antysemitów nie ma ochoty o tym pamiętać - trzy czwarte Żydów, którzy przeżyli wojnę, natychmiast po niej wyemigrowało. Wyjeżdżali, ponieważ nie chcieli dłużej być obiektami antysemickich ataków, ale też wiedzieli, czym jest komunizm. Zatem mówienie o tym, że byli oni bardzo gorliwi, jest po prostu nie do przyjęcia.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pan Śpiewak mija się z prawdą

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

      W świetnym filmie Łozińskiego to nie polski chłop zabija dziecko tylko przyjmuje je na przechowanie ale ponieważ dziecko jest obrzezane i nie ma możliwości jego ukrycia i tu dokładnie Łoziński...rozwiń całość

      W świetnym filmie Łozińskiego to nie polski chłop zabija dziecko tylko przyjmuje je na przechowanie ale ponieważ dziecko jest obrzezane i nie ma możliwości jego ukrycia i tu dokładnie Łoziński opisuje też okoliczności za ukrywanie Żyda grozi śmierć jego rodziny i również sąsiadów zostaje On nijako przymuszony do jego oddania Niemcom i oni je zabijają Łoziński dokładni opisuje sytuacje bezsiły i również rozpacz tego Polskiego chłopa i żal ludzi opisuje to towarzysząc bratu tego dziecka który przyjechał do Polski i odwiedzając ludzi dzięki którym On i jego Matka przeżyli. Chłop inny zabił jego Ojca ale czy zrobił to z chęci zysku czy ze strachu o własne życie to trzeba obejrzeć film "Miejsce urodzenia" żeby wyrobić sobie zdanie. Trzeba obejrzeć film żeby nie powielać lansowanego przez Śpiewaka stereotypu polskich chłopów mordujących Żydowskie dzieci. Tak samo jak trzeba obejrzeć "Sztetl" o Zbyszku Romaniuku żeby zobaczyć jaki paszkwil nakręcił na bazie tej historii Pasikowski, trzeba poczytać o Sosze i innych Lwowskich kanalarzach i ich losach żeby wiedzieć jak antypolsko podrasowała te historie Holland i najlepiej jeszcze "Dziewczynkę w zielonym sweterku" przeczytać, dowiedzieć się o tym że trzej kanalarze pomagali do końca że jeden z nich kopał potem węgiel na Workucie i żaden Żyd mu nie pomógł że Sochę wywalili z jego mieszkania i zginał w 1946 (a nie 45 jak to jest w filmie) roku w Wałbrzychu i że mało prawdopodobne żeby nad jego trupem czy na pogrzebie padły słowa że to "kara za pomaganie Żydom". No ale w ten sposób pytań o to czemu tym ludziom żaden Żyd nie pomógł choć u kogoś pokroju np. kpt. Hollanda mogli się wstawić w ten sposób Pani reżyser uniknęła. Bo np. jeden z oficerów NSZ miał dostać wyrok śmierci ale na procesie zeznawała JEDNA osoba z kilkunastu ocalonych przez niego w czasie wojny więc skład sędziowski plus prokurator (sami Żydzi) wydali lżejszy wyrok. Na koniec powtórzę pytanie córki generała Nila "Wyrok na mojego ojca wydali sami Żydzi (i jeden Rosjanin) i nikt ich za to nie ukarał ale gdyby to Polacy zamordowali Żyda oj to wtedy......"zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Stalin i Bierut byli Żydami?

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 7

      Jaka „większość w kierownictwie”?. Kierownictwo to były jednoosobowo-wodzowskie dyktatury a nie jakieś grupy, które mogły sobie dyskutować czy „wydawać rozkazy” albo ich nie wydawać.
      Stalin i...rozwiń całość

      Jaka „większość w kierownictwie”?. Kierownictwo to były jednoosobowo-wodzowskie dyktatury a nie jakieś grupy, które mogły sobie dyskutować czy „wydawać rozkazy” albo ich nie wydawać.
      Stalin i Bierut byli Żydami?zwiń

      Zdjęcie autora komentarza
      Żydokomuna jest faktem i żadne zaklinanie rzeczywistości tu nie pomoże.

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 3

      Wystarczy prześledzić historię ruchu komunistycznego by się o tym przekonać.
      Wystarczy włączyć telewizor, poczytać np. Michnika, Urbana oraz ich polskich kolaborantów
      i wszystko jest jasne....rozwiń całość

      Wystarczy prześledzić historię ruchu komunistycznego by się o tym przekonać.
      Wystarczy włączyć telewizor, poczytać np. Michnika, Urbana oraz ich polskich kolaborantów
      i wszystko jest jasne.
      Prof. Śpiewak powiela też żydokomunistyczne kłamstwa twierdząc, "że wśród prokuratorów Służby Bezpieczeństwa nie było osób o pochodzeniu żydowskim. Były, ale stanowiły znikomą mniejszość".
      To nieprawda. Wszystko zależy od tego, jak liczymy.
      W ogólnej liczbie funkcjonariuszy SB, prokuratury i sądownictwa, żydzi stanowili mniejszość.
      Ale jeżeli policzymy kierownictwo, a więc tych którzy wydawali zbrodnicze rozkazy, to
      stanowili znaczącą większość.
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      PRAVDA

      jerzy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Według raportu, jaki w 1945 roku pułkownik Nikołaj Seliwanowski (sowiecki doradca przy MBP) pisał do Ławrientija Berii wiadomo, że Żydzi stanowili 18,7% wśród ogółu pracowników MBP, ale aż 50%...rozwiń całość

      Według raportu, jaki w 1945 roku pułkownik Nikołaj Seliwanowski (sowiecki doradca przy MBP) pisał do Ławrientija Berii wiadomo, że Żydzi stanowili 18,7% wśród ogółu pracowników MBP, ale aż 50% wśród zajmujących stanowiska kierownicze[2]. Odsetek Żydów w MBP regularnie wzrastał przekraczając podobno w późniejszym okresie 37% ogółu[3]. Był to duży odsetek, gdyż w okresie powojennym Żydzi w Polsce stanowili mniej niż 1% w społeczeństwie na skutek zagłady dokonanej przez III Rzeszę. Wybrane osoby pochodzenia żydowskiego związane z najwyższymi stanowiskami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego:
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Ministerstwo_Bezpiecze%C5%84stwa_Publicznegozwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama