Grecja pogrąży się w totalnym chaosie? Populistyczna lewica...

    Grecja pogrąży się w totalnym chaosie? Populistyczna lewica może wyprowadzić kraj ze strefy euro

    Charles Bremner

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jeśli w zaplanowanych na 25 stycznia przedterminowych wyborach w Grecji wygrają populiści, to całkiem realne stanie się wyjście tego kraju ze strefy euro i pogrążenie się go w totalnym chaosie.
    Grecja znów straszy Europę. Jeśli w przyśpieszonych wyborach, wyznaczonych na 25 stycznia tego roku, wygra znacząco SYRIZA, skrajnie lewicowe ugrupowanie, znów wróci sprawa opuszczenia przez ten kraj strefy euro. Dla Grecji może to oznaczać pogrążenie się w totalnym kryzysie.

    Grecy muszą pójść do urn wyborczych, choć - jak wynikało z sondaży - połowa mieszkańców tego kraju była temu przeciwna, bo trzykrotne podejście do wyboru prezydenta zakończyło się fiaskiem.
    Kandydat rządzącej koalicji, były unijny komisarz Stavros Dimas, przepadł, choć do wygranej zabrakło mu tylko kilkunastu głosów. W tej sytuacji premier greckiego rządu Andonis Samaras, a jednocześnie lider konserwatywnej Nowej Demokracji, która rządzi krajem razem z socjalistyczną partią PASOK, zapowiedział wybory.

    Wyborowi 73-letniego Dimasa na głowę państwa sprzeciwiali się między innymi posłowie wspomnianej partii SYRIZA oraz Złotego Świtu, ugrupowania skrajnie prawicowego.

    Informację o przedterminowych wyborach bardzo nerwowo odebrały zarówno stolice unijnych krajów, jak i ateńska giełda, której indeksy poleciały momentalnie w dół. Wszystko za sprawą populistycznych wypowiedzi przedstawicieli partii SYRIZA kierowanej przez Alexisa Tsiprasa. Jego zdaniem już najwyższa pora, by Ateny odrzuciły zagraniczną pomoc finansową, sugerując w ten sposób, że kraj nie tylko sam jest w stanie postawić swoją gospodarkę na nogi, ale też może pomóc obywatelom. Tych ostatnich mami się miedzy innymi znaczącym podniesieniem emerytur oraz płacy minimalnej.

    Jeśli tylko obejmiemy władzę, dodają liderzy partii SYRIZA, znikną w naszym kraju korupcja i biurokracja. Zagraniczne instytucja finansowe, które od lat pompują w gospodarkę grecką miliardy euro, twierdzą, że to czysty populizm groźny w swoich skutkach. Skutków rządów populistów nikt nie jest w stanie przewidzieć.

    - To jest historyczny dzień dla Grecji - mówił Tsipras po nieudanych głosowaniach w sprawie wyboru prezydenta. Oskarżył potem rząd Samarasa o stosowanie brutalnych metod wobec mieszkańców kraju pod dyktando zagranicznych instytucji finansowych. - Przyszłość dla Grecji właśnie się zaczyna - dodawał buńczucznie Tsipras.


    Alexis Tsipras

    Jakiś czas potem jednak nieco stonował on swoją przeciwną euro retorykę, mówiąc, że jest proeuropejskim politykiem, który domaga się renegocjacji greckiego długu.

    Jednak zagranicznych inwestorów przerażają jego obietnice, które wedle tylko ostrożnych szacunków pochłonęłyby 13 mld euro, a w wśród nich mowa jest na przykład o szybkim stworzeniu 300 tys. nowych miejsc pracy, powrocie świątecznych bonusów oraz darmowej dostawie prądu dla tysięcy greckich rodzin.

    Premier Samaras z kolei, który kieruje gabinetem od dwóch lat, jest przekonany, że Grecy nie dadzą się omamić populistycznym hasłom. - Nadeszła ta godzina, kiedy Grecy muszą decydować - mówił Samaras i wyraźnie ostrzegł, że rządy ugrupowania SYRIZA oznaczałyby dla kraju bankructwo i wyjście ze strefy euro.

    Bo w tym politycznym zgiełku niknie nieco informacja, że to właśnie dzięki zagranicznej pomocy Grecja nie utonęła, nie stała się bankrutem, choć za takiego była uważana jeszcze kilka lat temu. Szacuje się, że w latach 2010-2014 w grecką gospodarkę wpompowano około 240 mld euro. Równolegle zagraniczne instytucje finansowe wymuszają na władzach greckich surowe reformy, cięcia, oszczędności, co ma uzdrowić ten kraj.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      bzdury piszecie

      Kamil Łukaszek

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Lewica taka populistyczna, ateńska giełda tak znerwicowana, wzrost płacy minimalnej tak bardzo mamiący, europejskie banki takie charytatywne.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To czego ci ludzie chcą?

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 11

      Ci Grecy są porąbani. Najpierw „wylegują się na słoneczku” za pożyczone pieniądze, potem płaczą żeby im Unia nadal dawała kasę a jak tą kasę już dostają to jeszcze są niezadowoleni jak Unia im...rozwiń całość

      Ci Grecy są porąbani. Najpierw „wylegują się na słoneczku” za pożyczone pieniądze, potem płaczą żeby im Unia nadal dawała kasę a jak tą kasę już dostają to jeszcze są niezadowoleni jak Unia im słusznie zwraca uwagę żeby się wzięli do roboty. To czego ci ludzie chcą? Żeby na nich Unia zapier...ła?zwiń


      Zdjęcie autora komentarza
      praca

      Kamil Łukaszek

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      Pod względem czasu pracy grecy pracują średnio 2020 h/rocznie zajmując przed Polakami( 1920h) pierwsze miejsce. Dane OECD niezbicie dowodzą ze pisze Pan bzdury

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama