Premiera Return to the Voice Teatru Pieśń Kozła

    Premiera Return to the Voice Teatru Pieśń Kozła

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Return to the Voice
    1/4
    przejdź do galerii

    Return to the Voice ©Mateusz Bral

    Grzegorz Bral, reżyser piątkowej (19 grudnia) premiery „Return to the Voice” Teatru Pieśń Kozła, opowiada o ginącej kulturze, poszukiwaniach korzeni muzycznych w Szkocji.
    Pracując nad Return to the Voice, penetrowaliście kulturę Szkocji i język gaelicki?
    Właściwie penetrowaliśmy szczególne pęknięcie szkockiej kultury.

    Jakie?
    W latach 50. zeszłego wieku w Szkocji zaczęły powstawać rozgłośnie radiowe, popularyzujące muzykę.

    Co w tym złego?
    Kiedy zaczyna się nadmiernie popularyzować tradycyjną kulturę, przestaje być ona potrzebna, nie spełnia dotychczasowej funkcji, która zmienia się w funkcję przyjemności. Ludzie, którzy mają inny powód uprawiania sztuki, idą w zapomnienie. I tak dokonuje się eutanazja kultury powiązanej z duchowością, przyrodą, głębokimi spotkaniami ludzi.

    Spotkaliście ludzi kultywujących stare tradycje?
    Z Maciejem Rychłym skupiliśmy się na twórczości ludzi, którzy nie goszczą w radiu, nie wydają płyt. Znaleźliśmy ich, podróżując po kraju. W Szkocji niemal wszyscy śpiewają – spotkaliśmy parlamentarzystkę, dla której śpiew jest częścią codzienności, oraz jednego z szefów Created Scotland, który jest muzykiem instrumentalistą. Muzykują niemal wszyscy, ale żeby dotrzeć do tzw. prawdziwków, trzeba zanurzyć się znacznie głębiej. Archiwa szkockiej muzyki to kilkaset tysięcy nagrań terenowych z lat 30., 40., 50. i 60 zeszłego wieku. Można posłuchać ludzi, którzy nieszkolonymi głosami próbują przekazać ważne treści i robią to pięknie, choć na rynku komercji nie mieliby wielkich szans. Pewnie dlatego, że są zbyt prawdziwi, nieoszlifowani, nieuwikłani w plastikowe normy, do jakich ograniczamy się w dzisiejszym świecie. Z tego bogactwa pieśni wybraliśmy z Maciejem 15 utworów, które w naszym odczuciu przechowywały kulturę sprzed czasów państwowości, muzykę, która nie była emblematyczna dla narodu, a bliższa była spersonalizowanej historii ludzi związanych z daną ziemią. To, co znaleźliśmy, było niezwykłe. Szkoci mają w swojej kulturze muzykę w której głosy ludzkie imitują ptasie, zachowane są tradycyjne pieśni Osjana, czyli poematy, mogliśmy dotrzeć do zbiorów muzycznych tak zwanych travelersów, czyli grupy ludzi, których naturą jest wieczna wędrówka. Spotkaliśmy także niecodziennie osobowości – jedną z nich była Elisabeth Stewart, która, jak mówi, pochodzi od Mary Stuart. Ta osobliwa kobieta ma w mieszkaniu ok. 30 zegarów rozwieszonych na ścianach; każdy pokazuje inną godzinę. Gdy Elizabeth zaczyna kolejną opowieść, przenosi się odpowiednio w czas wskazywany przez jeden z tych zegarów. Swoje opowieści opiera na czasie, przemieszczając się między zmyśleniem a rzeczywistością w sposób tak płynny, że nie widać, gdzie się kończy prawda, a zaczyna fikcja.

    Jak powstał spektakl?
    Jest efektem naszych poszukiwań w głąb kultury Szkocji. Gdy mieliśmy materiał wyjściowy, Maciej zabrał się za aranżację i kompozycję. Jak często podkreślał, to, co obecnie znajdujemy w Szkocji, to muzyka osunięta w monodię. Maciej wsłuchiwał się w szkockie jednogłosy, próbując odkryć, jaki byłby wielogłos, gdyby ocalał. To, co usłyszał, stworzyło powrót do głosuReturn to the Voice. Koncert jest próbą usłyszenia wibracji i wielogłosowości, która mogła być zawarta w muzyce przed jej ujednoliceniem.

    W jakim języku śpiewacie?
    Gaelic, oprócz dwóch pieśni, które skomponował Maciej w oparciu o poezję w języku angielskim.

    W spektaklu jest miejsce na fabułę?
    Nie ma fabuły, to są odrębne poematy, które dopiero struktura spektaklu – zaczyna pokazywać. Jest to opowieść o pewnej społeczności do-tkniętej mroczną siłą, od której dotknięcia zaczyna się proces jej degeneracji. Chcemy oddać hołd ginącej kulturze, kulturze dawnych Szkotów, ale też każdej ginącej kulturze.

    Po co? Żeby jej nie zapomnieć?
    Nazywam to nawet liturgią wobec dawnej pamięci. Bo chcieliśmy obudzić pamięć nie tego, co wiemy z książek, ale tego, co mamy w podświadomości, w naszym DNA.

    Śpiewa z Wami Anna Maria Jopek...
    Ponad 10 lat temu Anna zobaczyła nasz spektakl Kroniki – obyczaj lamentacyjny i od tej pory oglądała nasze spektakle. 10 lat temu powiedziała, że bardzo chciałaby przyjść do mnie na warsztaty, ale uważam, że to ja mogę się uczyć od Anny Marii, więc nie widziałem sensu w takim spotkaniu. Rok temu spotkaliśmy się na koncercie w Jeleniej Górze. Anna Maria jest człowiekiem poszukującym, nie odcina kuponów od tego, co ma. Cały czas pięknie ryzykuje, postanowiła tym razem zaryzykować razem z nami. Pracowała z nami w fantastyczny sposób. Mój skład jest międzynarodowy, więc koledzy nie wiedzieli, kim jest. Kiedy usłyszeli, jak śpiewa, wszystko zrozumieli.

    Jest gwiazdą spektaklu?
    Nie jest to projekt wokół niej zorganizowany, nie jest naczelną solistką z towarzyszeniem Teatru Pieśń Kozła. To bardzo partnerska praca.

    Polska premiera "Return to the Voice" w piątek, 19 o godz. 19 w Katedrze Św. Marii Magdaleny we Wrocławiu (ul. Szewska). Kolejne spektakle odbędą się w dniach 20, 21 grudnia o godz. 19 i 21 grudnia również o godz. 21.30. Bilety w cenie 40 zł (ulgowy) i 60 zł (normalny).

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama