Ważne
    "Jastrzębie" nie odstraszą Rosji. Po co nam rakiety za 250...

    "Jastrzębie" nie odstraszą Rosji. Po co nam rakiety za 250 mln dolarów?

    Piotr Subbik

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    AGM-158 JASSM
    1/3
    przejdź do galerii

    AGM-158 JASSM ©U.S. Air Force - Department of the Air Force

    Eksperci podważają sens zakupu uzbrojenia dla polskich „Jastrzębi”. Według nich rakiety są wyjątkowo drogie, a w razie wybuchu wojny nawet nie dolecą do Rosji.
    Około 850 milionów złotych, czyli równowartość 250 mln dolarów, zapłacimy Amerykanom za pociski manewrujące AGM-158 JASSM. Celem inwestycji jest zwiększenie siły rażenia naszych samolotów F-16. Umowa w sprawie zakupu uzbrojenia zostanie podpisana w czwartek w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach koło Poznania.

    Wojsko się cieszy, a eksperci są sceptyczni
    Jednak pociski trafią do Polski dopiero w 2017 r.
    Nasze władze od kilku dni z entuzjazmem mówią o nadziejach, jakie w nowoczesnym uzbrojeniu F-16 pokłada armia. Szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Gocuł stwierdził, że „jeśli będziemy mieć pociski JASSM, a w Polsce pojawią się »zielone ludziki«, to możemy przerwać tę zabawę i uderzyć w miejsce, które decyduje o ich wysyłaniu”. Problem jednak w tym, że… w przypadku wybuchu konfliktu z Rosją pociski JASSM mogą w ogóle nie być wykorzystane.

    – Ta broń jest nam wątpliwie potrzebna. Nie da się jej wystrzelić z niczego innego niż samolot, a rozmieszczone tylko na dwóch lotniskach, w Łasku i Krzesinach, F-16 mogą być unicestwione w trzy minuty. Na przykład przez rakiety „Iskander” z Kali­ningradu – twierdzi Wojciech Łu­czak, wydawca miesięcznika „RAPORT – Wojsko Technika Obronność”. Inni eksperci, m.in. Tomasz Hypki ze „Skrzydlatej Polski”, zwracają również uwagę na to, że przy maksymalnym zasięgu rażenia, wynoszącym 370 kilometrów, pociski JASSM mogą sięgnąć celów co najwyżej w obwodzie kaliningradzkim. – Nie sądzę też, że tylko z powodu zakupu nowych rakiet Rosja przestraszy się Polski. Może gdyby posiadały głowice jądrowe… – twierdzi z kolei Andrzej Kiński, redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojkowej”.

    Za drogie?
    Zdaniem Andrzeja Kińskiego zakup nowego uzbrojenia dla F-16 wpisuje się jednak w ciąg zdarzeń, które mają pokazać przygotowanie NATO na ewentualny konflikt. Jednym z jego elementów jest m.in. stała obecność wojsk Sojuszu w Europie Środkowo-Wschodniej. A w przypadku Polski – także wzmacnianie systemu obrony kraju zwanego „polskimi kłami”. Obok budowy nadbrzeżnego dywizjonu rakietowego, zwiększania zdolności bojowej Wojsk Specjalnych oraz planów zakupu rozpoznawczych i bojowych dronów, obejmuje on właśnie wyposażenie w JASSM samolotów F-16. Kontrowersje budzi cena, jaką ma za nie zapłacić Polska. Kilka tygodni temu Departament Stanu USA informował, że nie będą droższe niż 500 milionów dolarów.

    – Cenę udało się zbić o połowę po tym, jak podnieśliśmy raban, że jest za wysoka. Ale wciąż pociski dla Polski są pięć razy droższe niż te, które kupuje amerykańskie lotnictwo – zaznacza Wojciech Łuczak. Dla Andrzeja Kińskiego 250 mln dolarów to jednak „dobra cena”. Wylicza, że obejmuje ona nie tylko zakup 40 pocisków bojowych, ale również 6 pocisków ćwiczebnych. Dochodzą do tego aktualizacje oprogramowania samolotów, wyposażenie naziemne i szkolenie personelu. A także koszt przeprowadzenia prób sprawdzających, jak nasze F-16 zachowują się przy starcie i w locie z pociskami oraz podczas ich zrzucania.

    Rakiety od Lockheeda Martina
    AGM-158 JASSM to manewrujące pociski rakietowe typu powietrze-ziemia. Produkuje je koncern Lockheed Martin (to zarazem producent F-16). Ich zakup MON zapowiedziało pod koniec 2012 r., przy okazji ogłoszenia 10-letniego programu modernizacji polskiej armii. Nie było na nie przetargu. Rozmowy w sprawie zakupu prowadzono m.in. podczas niedawnych wizyt w Polsce sekretarzy stanu i obrony USA Johna Kerry’ego i Chuc­ka Hagela. Zgodę na ich sprzedaż Polsce musiał wydać Kongres USA. MON nie wyklucza, że w przyszłości będzie zainteresowane zakupem nowej wersji pocisków, nad którą pracuje Lockheed Martin.

    Ich zasięg ma wynosić nawet do 1000 km. A więc akurat one mogłyby niszczyć cele w Rosji. Po wczorajszym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, poświęconym strategicznemu wzmocnieniu bezpieczeństwa kraju, prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, że „priorytetem wśród priorytetów jest zamysł zbudowania w Polsce własnego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej”.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      Właśnie dlatego je kupili żeby Rosji nie odstraszały, bo niby dlaczego ?

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

      Pułkownik Putin nigdy nie miał zamiaru najechać na Polskę. On i tak rządzi Polską.

      Zakup rakiet to kwestia łapówek i przekrętów, a nie sprawa obronności.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo