Gazeta Wrocławska » Kultura » Niezwykły fenomen spektaklu Leningrad

Niezwykły fenomen spektaklu Leningrad

Data dodania: 2011-02-10 11:57:51 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-02-10 11:59:37

Gazeta Wrocławska

Małgorzata Matuszewska

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Niezwykły fenomen spektaklu Leningrad

(© Fot. Tomasz Hołod)

Takich tłumów, jakie przychodzą na Leningrad - muzyczny spektakl w Centrum Sztuki Impart, nie widziałam dawno.

Nic to, że nie ogląda się go zbyt wygodnie, bo na niewielkiej scenie, z widowni, na której krzesła stoją na równiej podłodze, więc nie zawsze można dostrzec szczegóły.

Wygląda na to, że spektakl od swojej premiery w grudniu 2009 roku zyskał nowy status i zwyczajnie stał się kultowym. Nie lubię tego określenia, bo zwykle za nim ukrywa się niewiele. Ale jak inaczej nazwać wydarzenie, które ludzie oglądają po kilkanaście razy, śpiewają songi razem z artystami (najwyraźniej dobrze już je znają), prowadzą swoisty dialog z bohaterami przedstawienia?
∨ Czytaj dalej


Tuż po premierze pisałam, że Leningrad to opowieść o nocnej libacji w pewnym mieszkaniu. Libacji będącej manifestacją swoistej życiowej filozofii. Tomasz Mars i Mariusz Kiljan śpiewają piosenki anarchistycznej rosyjskiej grupy Leningrad. Akompaniuje im męski kwartet, nie tylko pełniący rolę tła dla wokalistów, ale wyraźnie współtworzący rockowo-punkowy koncert. Teksty, w bardzo dobrym tłumaczeniu Michała Chludzińskiego, mówią o beznadziei życia w kraju, gdzie niewiele wolno, o drożejącym gazie i prądzie, trudnej miłości, wreszcie o śmierci. Zasłuchany widz nie dziwi się, że ludzie piją tam na umór. Być może żyją na krawędzi świata, na której nie pozostaje im nic innego?

Autentyczna rosyjska grupa Leningrad z liderem Siergiejem Sznurowem, zwanym Sznurem jest w Rosji dobrze znana. To undergroundowa grupa spod znaku sprzeciwu wobec rzeczywistości. Sznur jest wokalistą i gitarzystą, autorem wulgarnych tekstów. Jego grupa Leningrad ponoć już nie istnieje, choć kto wie? Sznur to wolny duch, więc trudno jednoznacznie określić jego działalność.

Kiedy oglądałam wrocławski spektakl długo po premierze, zaintrygowało mnie, skąd bierze się jego rosnąca popularność. Przychodzą ludzie bardzo młodzi, a także bardzo dojrzali. Także ci, którzy na co dzień nie tolerują wulgaryzmów w żadnej formie. Na spektaklach wciąż bywa Łukasz Czuj, reżyser Leningradu, mieszkający w Krakowie. - Coraz więcej ludzi śpiewa i uczestniczy w spektaklu - tłumaczy. - To już zjawisko socjologiczne, bardzo ciekawe. Widzowie piszą do mnie e-maile, opowiadają, że przychodzą czwarty, piąty raz i wciąż znajdują coś nowego. Cieszę się, bo tak się dzieje dzięki energii wypracowanej w zespole - dodaje.

Łukasz Czuj jeszcze przed premierą obawiał się, że dojrzali widzowie odrzucą Leningrad. Ale potem był świadkiem reakcji festiwalowej publiczności Przeglądu Piosenki Aktorskiej, która ostatecznie rozwiała jego obawy. - Widzowie, którym bliski jest Władimir Wysocki, kupili klimat Leningradu - zauważa.
A przekleństwa, gęsto padające ze sceny? - Można tak kląć w spektaklu, że ma to wartość poetycką - twierdzi Łukasz Czuj.

Joanna Biernacka, profesjonalna dramaturg, uważa, że siłą Leningradu jest właśnie dobra dramaturgia. - Widz czuje, że zespół lubi ze sobą pracować, że ceni prezentowany materiał - mówi.

Kulturoznawca dr Jacek Wasilewski ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej uważa, że Leningrad jest znakomitą odpowiedzią na potrzebę przeżywania karnawału. - Nie mamy sztywno zaplanowanych reguł karnawałowego święta, a w czasie karnawału tworzy się przestrzeń zawieszającą reguły codzienności - twierdzi.

Dlaczego lubujemy się w scenicznych wulgaryzmach?
- Potrzebujemy karnawału, bo na co dzień jesteśmy spięci, więc chcielibyśmy się wyluzować, a nawet być niegrzeczni, szorstcy - dodaje dr Wasilewski. - Ten spektakl jest więc zawieszeniem reguł, odreagowaniem codzienności - tłumaczy.

Leningrad grany będzie 10 i 11 lutego o godz. 19 w Centrum Sztuki Impart, ul. Mazowiecka 17, bilety po 30 i 35 zł.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Sznurow

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

morswin (gość), 13.02.11, 23:29:01

Po polsku pisze się Sznurow! Ale zgadzam się z powyższym komentarzem.
Siła tego spektaklu to muzyka i znakomite teksty piosenek - fantastycznie zaadoptowane w naszym języku, bo nie wszystkie są dokładnie, kropka w kropkę, przetłumaczone.
Także momenty, w których aktorzy improwizują, przemawiają za tym, że ten spektakl trzeba zobaczyć. Również widziałem Leningrad nie jeden, nie dwa i nie trzy razy i, chociaż znam już na pamięć całe to show, to i tak za każdym razem mnie zaskakują!

odpowiedzi (0)

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

idepozapalki.pl (gość), 11.02.11, 21:47:43

Pani Małgorzato, Leningrad to nie tylko "odpowiedź na karnawał". To zjawisko, którego fenomen objawia się niezależnie od pory roku. Z całym więc szacunkiem dla dr Wasilewskiego - ale pieprzy głupoty.

Fenomen tego spektaklu wynika z energii, jaką przekazuje. Po pierwsze: bierze ją z muzyki, oryginalnej, nietuzinkowej, pobudzającej. Falowej, zmiennej, elektrycznej. Nie wiem ile Pani razy to widziała, ale skoro nie potrafiła Pani tego opisać, to zgaduję, że wcale.
Teksty są ważne, ale wulgaryzmy absolutnie nie stanowią istoty tego spektaklu. Styl życia, zaprezentowany w tłumaczeniach tekstów, ale widoczny też w oryginalnych tekstach Shnurova można opowiedzieć i bez wulgaryzmów. To opowieść o stylu życia wyrzutków społeczeństwa, buntowników z wyboru. Przyciąga, bo ładuje w widzów prawdziwą, czystą energię. Chęć życia.

Mogła też sobie Pani zadać więcej trudu i podać prawdziwe informacje na temat oryginalnego zespołu. Leningrad istnieje i gdyby choć wklepała to Pani w google - byłoby to jasne. Ale czasem jak widać nawet google to za dużo....

Na czym polega ten fenomen? Tutaj ma Pani odpowiedź osoby, która widziała go już nie raz, nie dwa i nie trzy razy...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.