Cellulit wcale nie taki znowu śmieszny

    Cellulit wcale nie taki znowu śmieszny

    Maria Malatyńska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Dominika Kluźniak (pierwsza z prawej)

    Dominika Kluźniak (pierwsza z prawej) ©warner bros

    - W d... se kremy wcierają, ale żeby o rozum zadbać, to nie! - taką oto najkrótszą recenzję filmu "Jak pozbyć się cellulitu" można usłyszeć z ekranu. Czyżby inteligentny reżyser Andrzej Saramonowicz, niegdyś współautor "Ciała", "Testosteronu" i "Lejdis", chciał nas samokrytyką swojego debiutu uśpić? Raczej obłaskawić dobrym trafieniem w sedno. Doceńmy to!
    Dominika Kluźniak (pierwsza z prawej)

    Dominika Kluźniak (pierwsza z prawej) ©warner bros

    Pierwszym zaskoczeniem tego kolejnego, polskiego "arcydzieła" jest jego współprodukcja: to Warner Bros podpisał umowę z reżyserem. I to podpisał, podobno, na trzy filmy. Ten jest dopiero pierwszy. Czy doświadczona marka amerykańska wiedziała, co robi?

    Zaskoczeniem drugim jest tytuł filmu. Bo choć część akcji odbywa się w SPA, gdzie zabiegom upiększającym poddają się dwie młode i piękne dziewczyny, a masuje, klepie i naciera je trzecia dziewczyna, również piękna i młoda - to przecież nie o cellulit tu chodzi, ale o szaleństwo.


    Aktorki biegają po ekranie, rzucają się do walki i wszędzie węszą zbrodnie, przechytrzając domniemanego mężczyznę - krwiopijcę, który w podziemnych klatkach wyciska podobno z kobiet krew, by zasilić producentów kremów.

    A więc sprawa jest ważna: chodzi w filmie o antyreklamę SPA! A zabiegi wywołują nie tylko halucynacje, ale także sprzyjają "nieczystości" języka. Piękne panie krzyczą przez cały film wulgaryzmami, traktując je jako jedyną formę komunikacji. Dobrze, że język angielski nie jest tak finezyjny jak polski, więc jeśli już Warner Bros będzie sobie chciał sprowadzić ten film do Stanów, to wszystkie monologi, dialogi i narracje zza ekranu będzie mógł zastąpić jednym popularnym angielskim słowem: tym na literę "f".

    O czym właściwie jest ten film? Tego nikt nie wie i niech tak zostanie. Bo ważne jest coś innego: że to pierwszy od długiego czasu rodzimy produkt, który wypełnia postulat parytetu. Są piękne kobiety, które "twórczo" działają bezkarnie, prześladując jeszcze głupszych od siebie mężczyzn. W końcu jeden z nich się zbuntuje i wkroczy do akcji, chcąc przejąć inicjatywę, ale będzie już za późno!

    Mała, rudowłosa i chaotyczna Dominika Kluźniak, wysoka i sztywna Maja Hirsch oraz zmienna jak kameleon Magdalena Boczarska wprawdzie nie grają, bo nie mają co grać, ale działają jak szalone. I to właśnie dzięki nim i niczego nierozumiejącym mężczyznom film jest bełkotliwy, nużący i efekciarski. I choć zaskakuje cytatami ze wszystkich możliwych filmów ("Pulp Fiction", "Szklana pułapka" i inne), to do końca nic nie wyłania się z jego chaosu.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      http://massagethai.info kurs masaz tajski, indonezyjski, stemplami ziolowymi, tajski masaz stop wars

      http://massagethai.info kurs masaz tajski warszawa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      Uczestniczyłem w kursie masażu tajskiego podstawowego i zaawansowanego oraz kursie masażu indonezyjskiego na ul. Krolewskiej w Krakowie. Na każdym panowała miła i przyjazna atmosfera. Kanya zawsze...rozwiń całość

      Uczestniczyłem w kursie masażu tajskiego podstawowego i zaawansowanego oraz kursie masażu indonezyjskiego na ul. Krolewskiej w Krakowie. Na każdym panowała miła i przyjazna atmosfera. Kanya zawsze służyła radą i pomocą. Wiele elementów, których uczyłem się na kursach, wykorzystuję w codziennej pracy. Przemek B. niedowidzacy technik masazysta po Szkole krakowskiej
      ***
      Dziękuje za bardzo dobry kurs masażu tajskiego. Miałem wiele zabiegów tajskiego na całym świecie, również od nauczycieli masażu - u Kanyi czuć nie tylko profesjonalizm technik, ale "ręce z powołaniem", każdy dotyk ma cel i czuć jego efekt. Kanya bardzo dobrze uczy masażu tajskiego, ma żadko spotykany dar.

      W czasie masażu czuje się emanujacy z niej spokój. Idealnie zgrane nacisk dłoni, ruchy całego ciała i oddech. Tylko sie uczyć od mistrza. Masaż tajski jest zupełnie inny od klasycznego w tym, że oszczędza dłonie masażysty. Moja fascynacja masazem Tajskim jeszcze bardziej sie ugruntowała po kursie zaawansowanym. Kaya pokazała, jak różnymi technikami masazu (stopą, łokciem, przedramieniem) mozna osiągnąć pożadany efekt. Bardziej uświadomiłem sobie jak ważna jest kolejność wykonywania masażu do osiągniecie lepszego efektu.

      Kanya zna wiele ciekawych technik masażu, które nie są uczone normalnie w szkolach. Sa one proste i skuteczne, pozwalają bardziej wczuć sie w klimat masazu Tajskiego. Jestem zainteresowany wymiana zabiegow tajskiego b.gornicki@adler.nazwa.pl Bogdan Górnicki, niewidomy amator masażu, Warszawa, kurs masażu tajskiego Kampinos Majówka i kurs zaawansowany siepien 2010

      ****
      Tajski różni się od masażu klasycznego tym, że przy tym pierwszym masażysta musi się dużo nagimnastykować, technika ta wymaga od niego dużo więcej ruchu. Pacjentem też trzeba dużo więcej poruszać! Kanya każdy ruch opisywała, dokładnie mówiła jak trzymać palce. Dużo lepiej mi się pracowało po godzinach, gdy już wszyscy się rozeszli i zostałem tylko ja z Mariuszem, Kasią i Kanyą, bo wtedy był wreszcie spokoj. Tomasz Marciniak technik masażysta głuchoniewidomy Rawicz
      ***

      Spokojna pani Kanya, cicho mówi, jest nieco tajemnicza, bardzo łagodna w ruchach, nie złości sie jak my z gatunku: cholera, już ci trzy razy mówiłem, ile będę powtarzał. Cierpliwie, spokojnie, raz, drugi, trzeci, aż pojął kursant. W tym momencie już wiedziałem, że warto było tu być. Byłem pewien, że mnie tu nie ominie wiedza. Krzysztofa Gaj technik masażysta głuchoniewidomy z Krakowa

      ***

      Na szkolenie przyjechałam, bo chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe, a o tajskim tylko czytałam wcześniej w Internecie. To jednak nie to samo, co poznać technikę na żywo. Podczas szkolenia najbardziej podobało mi się to, że instruktorka każdy kolejny etap masażu pokazywała każdemu masażyście indywidualnie, wykonując go po prostu na nim.

      Mogliśmy poczuć, jak ważne jest ciepło jej dłoni i jaka powinna być siła nacisku. Kanya wyczuła też chyba, że moje mięśnie były spięte, więc wykonała na mnie dodatkowo masaż - chodząc po moich udach! To zapamiętam najbardziej! Było to mocne ugniatanie, a czułam to najpierw jako mocne ukłucie, które chwilę później powoli się rozchodziło.

      Na pewno wykorzystam elementy tej techniki! Myślę, że klienci też będą tym zaciekawieni i będą przychodzili. A masaż tajski może im pomóc, gdyż pozwala on poruszyć organizm do tego, żeby sam zaczął się regulować. Danuta Gronowicz technik masażystka głuchoniewidoma ze Szczecina

      ***
      Kursy sa profesjonalne i rzetelnne. Kanya jest świetnym dydaktykiem, cechuje ją cierpliwośc i spokój, doskonale przekazuje wiedzę - mam na myśli szczególnie osoby słabowidzące i niewidome, które są otoczone dobrą opieką. Kanya podchodzi do każdego i pokazuje, aż do skutku. Podczas demonstrowania kolejnych technik każdy może podejść i dotykać rąk prowadzącej.

      Nie każdy ma takie doświadczenie i predyspozycje, Kanya robi to perfekcyjnie. Kurs masażu tajskiego i masażu tajskiego stóp jest doskonałym uzupełnieniem pracy z tkankami miękkimi - dużo streczingu i masażu głębokiego. Są to bardzo skuteczne techniki, polecam i zachęcam do ich poznania. Grzegorz Romanowski, przewodniczący Dolnośląskiej Sekcji Niewidomych i Słabowidzących Masażystów i Fizjoterapeutów Polskiego Zwiazku Niewidomych, Wrocław

      *****

      Sposób prowadzenia zajęć w pełni mi odpowiada. Kanya to życzliwa osoba, umiejąca przekazać wiedze osobie niewidzącej. Wiem, że jest to cecha, którą nie posiadają wszyscy uczący, nawet z papierami tyflopedagogicznymi, bo tu papier nie pomoże, kiedy nie ma serca. W naszym kręgu kulturowym czasami otwartość, bezinteresowność i, ośmiele się napisać, wręcz dziecięca radość, postrzegana jest z rezerwą. A ja ją za to lubię. My europejczyczy jesteśmy uziemieni. Gosia Cz. extensor01@interia.pl Kurs masazu tajskiego Kielce, Bochnia 10.2009

      ***

      Byłem na kursie masażu tajskiego w Krakowie w szkole masażu dla niewidomych i słabowidzących - kurs super, jestem pod wrażeniem metody i prowadzącej. Od wielu lat jestem masażystą, zajmuje się równiesz akupresurą i terapią manualną, masaż tajski jest pięknym połączeniem i uzupełnieniem tych metod.

      Elementy masażu tajskiego wykorzystuję podczas tradycyjnego masażu na stole. Oczywiście wykonuję go również jako całość, na specjalne życzenie klietów, których jest coraz więcej. Polecam masażystom zapoznanie sie z tą metodą, na pewno przyniesie dużo satysfakcji Wam i Waszym klietom. Z kursu zaawansowanego skożystam wiosną. Joachim Trocha, technik masażu, vitasanus@gmail.com Bytom 09.2009


      ***

      Kanya jest fantastyczną osobą. Potrafi wszystko cierpliwie wytłumaczyć, pokazać kilka razy, jeśli ktoś czegoś nie rozumie. Osobiście dla mnie ważne była niewielka ilość uczestników, bo jestem niewidoma. Każdy mi chętnie pomagał. Zżyliśmy się wszyscy, az żal było się rozstawać.

      Chętnie wezmę udział w innych szkoleniach. Masaż Tajski jest bardzo interesujący, jeśli prowadzi go ktoś, kto posiada duże doświadczenie i umie podzielić się swoją wiedzą. Warto skorzystać z kursow Kanyi. Eliza Praska, kurs masazu Gdansk marzec '09

      http://massagethai.infozwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama