Menu Region

Joanna Wołosz: Teraz tylko siatkówka

Joanna Wołosz: Teraz tylko siatkówka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Paweł Witkowski

Prześlij Drukuj
Joanna Wołosz: Teraz tylko siatkówka

Joanna Wołosz w sprawach sercowych mówi na razie pas (© Fot. Polskapresse)

Z rozgrywającą Impelu Gwardii Wrocław Joanną Wołosz rozmawia Paweł Witkowski
Wiele zawodniczek, trenerów, wymieniając walory Joanny Wołosz, zaczyna od wyróżnienia jej zagrywki. Co o tym sądzi trzecia najskuteczniej punktująca z serwisu zawodniczka PlusLigi Kobiet?
Nie ukrywam, kiedyś mnie bardzo ciągnęło, by atakować, niestety, miałam za słabe warunki fizyczne. Chociaż w tym elemencie mogę się wyżyć. Fajnie, że mi to wychodzi, dopóki będzie mi to wychodziło, będę próbowała zagrywki z wyskoku.

Mój znajomy po meczu z Muszynianką powiedział, że gra Pani jak facet.
Ojej.

Chodziło mu o to, że swoimi zagraniami wyróżnia się Pani na boisku.
Takie opinie odbieram pozytywnie. Bardzo
podoba mi się męska siatkówka, szczególnie jej dynamika. Zawsze podpatrywałam grę mojego brata, to przez niego złapałam bakcyla do treningów.

Do Impelu Gwardii przyszła Pani jako mistrzyni juniorek z Gedanią Gdańsk. Spodziewała się Pani, że po roku będzie już czołową zawodniczką ligi?

Na pewno nie. Wybrałam klub z Wrocławia, bo słyszałam wiele fajnych opinii o trenerze Rafale Błaszczyku. W zespole była Marta Haładyn, sądziłam, że będziemy uzupełniać się, grać po równo. Gdy Marta przeszła do MKS-u (Dąbrowa Górnicza - przyp. P.W.), drużynę wzmocniła Olga Owczynnikowa. Wtedy bałam się mocno. Nie sądziłam, że zagram już w pierwszym meczu.

Białorusinka zachorowała i zaliczyłam swój debiut. Była trema, ale udowodniłam trenerowi, że może na mnie liczyć. Chyba wykorzystałam swoją szansę. Cieszę się, że trener mi zaufał i przez praktycznie cały sezon mogłam grać.

Pierwsze wrażenia po przyjeździe do Wrocławia...
To było tak dawno... Z pewnością pozytywne. To miejsce bardzo mi się podoba. Jest wyjątkowe dla siatkówki, bo rzadko się zdarza, by tak duże miasto miało klub na wysokim poziomie.
Jak młoda kobieta radzi sobie sama, kiedy jej rodzina oddalona jest o ponad 400 km?
Przywykłam do bycia poza domem, z dala od bliskich. Trzy lata spędziłam w SMS-ie Sosnowiec - to dopiero była szkoła życia.

Jak zareagowała Pani na powołanie do reprezentacji na mistrzostwa świata w Japonii?
Byłam w szoku. Jechałam na kadrę już nie po naukę jak na początku wakacji. Teraz miałam być częścią zespołu i dać z siebie jak najwięcej, by nasz wynik na turnieju był jak najlepszy. Co prawda, rewelacyjnie nam nie poszło, sama też nie miałam wielu okazji do pokazania się, ale jest to cenne doświadczenie. To największa impreza, na której byłam.

Marzenie o kadrze się spełniło, jakie jest kolejne?
Chciałabym się znaleźć w składzie reprezentacji na igrzyska w Londynie.

Co Pani robi, gdy nie gra w siatkówkę?
To zależy od ilości wolnego czasu. Jeśli mam jeden dzień, to nie mogę sobie pozwolić na wiele. Staram się wtedy odpocząć, spotkać znajomych. Gdy jest tego czasu więcej, to jadę do domu odwiedzić rodzinę, przyjaciół z Elbląga. Ciężko zaplanować coś innego, gdy w ciągu dnia ma się kilka godzin wolnego. W takich chwilach lubię poczytać książkę, wyjść na zakupy, ze znajomymi na miasto, do kina... nie ustalam z góry grafiku zajęć. Najczęściej robię to, na co przyjdzie mi ochota.
1 »
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama