Non omnis moriar? Może i tak. Ale ile naprawdę "moriar", a...

    Non omnis moriar? Może i tak. Ale ile naprawdę "moriar", a ile nie, to już głównie zależy od nas

    Arkadiusz Franas

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Ja już się nie smucę, gdy słyszę takie wypowiedzi: Horacy, Horacy, Horacy... to ten słynny koszykarz? Człowiek coś wie. Faktycznie. Był taki koszykarz w amerykańskiej drużynie NBA Los Angeles Lakers, nazywał się Horace Grant.
    Non omnis moriar? Może i tak. Ale ile naprawdę "moriar", a ile nie, to już głównie zależy od nas
    I czterokrotnie zdobywał mistrzostwo tej ligi. Czyli dobry był w swojej dziedzinie. A to, że młodemu człowiekowi przyszedł on szybciej do głowy niż Quintus Horatius Flaccus, to, tak prowokacyjnie w tej sytuacji stwierdzę, signum temporis. Poza tym Grant urodził się w 1965 roku, a Horacy w 65, i to p.n.e. Ten drugi nie miał szans na dużą obecność w tv, że o internecie nie wspomnę. Poza tym, ile osób by teraz zrozumiało: "Exegi monumentum are perennius/ regalique situ pyramidum altius", a potem jeszcze "non omnis moriar multaque pars mei". I wcale nie zależy mi na przywróceniu łaciny do szkół. Broń Boże, to już poszło za daleko, nawet Kościół to zrozumiał w drugiej połowie XX wieku. I niech nasze dzieci uczą się języków współczesnych, ale...

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama