Gazeta Wrocławska » Sport » Ergowiosła 2011: Szurmiej wygrał, Rańda chory (ZDJĘCIA)

Ergowiosła 2011: Szurmiej wygrał, Rańda chory (ZDJĘCIA)

Data dodania: 2011-01-30 11:01:22 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-01-31 10:40:51

Gazeta Wrocławska

Wojciech Koerber

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Białorusin Paweł Szurmiej, dwukrotny olimpijczyk, wygrał w Orbicie jubileuszowe, XX Mistrzostwa Polski na Ergometrze Wioślarskim Ergowiosła 2011.

Jubileuszowa, XX edycja Ergowioseł znów dała dużo radości i dużego kopa na przyszłość. Jest bowiem zimowe wiosłowanie na sucho konkurencją, w której wciąż wiele jeszcze do odkrycia i wiele do zorganizowania.

- Nikt jeszcze nie przeprowadził akademickich MŚ czy ME, a mając zgrany zespół, można by spróbować się przymierzyć. Rozmawiałem już na ten temat ze światowymi władzami - mówi nam Marian Pawlak z AZS-u Politechniki, człowiek, który jest przy wrocławskich Ergowiosłach od pierwszej edycji (1992 rok).
∨ Czytaj dalej


Jak było w sobotę? Godnie, sprawnie, na poziomie. Wśród ciężkich ponownie spotkały się dwie legendy - nasz Maciej Siejkowski i... też już nasz Paweł Szurmiej, dwukrotny olimpijczyk zresztą (Ateny i Pekin). Bo choć to Białorusin, to także wieloletni przyjaciel imprezy. Dla Siejkowskiego nie miał jednak litości, odpierając jego ambitny zryw na kilkaset metrów przed metą. Gdy obaj wstali jednak z wózka, znów byli już przyjaciółmi. Tak jak i na piątkowej kolacji, poprzedzającej zawody. Dodajmy, że 35-letni Szurmiej przyjechał do Wrocławia jako brązowy medalista ME na ergometrze, który to krążek wywalczył tydzień wcześniej w Paryżu. Z identycznym zresztą czasem. A zwyciężył tam Niemiec Karsten Brodowski, brązowy medalista poznańskich MŚ 2009 w czwórce podwójnej.
- Szacunek dla Pawła. Ja jestem drugi, czyli pierwszy przegrany - chylił czoło potężny Siejkowski, na co dzień pracujący w niemieckiej straży pożarnej. Na swoje 44 lata kompletnie nie wygląda, ale to wioślarstwo rzeczywiście jest jak ambrozja, zapewnia wieczną niemal sprawność. Przykłady? A choćby Kazimierz Naskręcki, rocznik 38, nasz olimpijczyk z Tokio, gdzie był szósty z Siejkowskim seniorem - Marianem. Wyprostowana sylwetka z wagi lekkiej, kilkudniowy zarost, James Bond normalnie. Do dziś zresztą wiosłuje na ergometrze, a jeszcze dwa lata temu startował w rywalizacji oldbojów.

Idziemy dalej. Marian Drażdżewski, trener naszej czwórki wagi lekkiej szlakowego Pawła Rańdy. Lat 65. Po nartach biegowych zawsze idzie jeszcze na siłownię, gdzie w czarnej wełnianej czapce haruje i wygląda niczym ten więzień z Alcatraz. No i ciekawostka - w sobotę startował także 20-letni Jakub Kocerka. Jak się okazuje, nie wnuk ani prawnuk Teodora (brązowego medalisty olimpijskiego z Helsinek i Rzymu), lecz jego syn z drugiego małżeństwa. Gdy przyszedł na świat, ojciec miał 64 lata. Nic, tylko wiosłować. Dodajmy, że wspomniany Jakub reprezentuje WTW Warszawa, a więc najstarsze polskie towarzystwo sportowe (1878), którego członkiem był m.in. Henryk Sienkiewicz.
Gdy chodzi o męską wagę lekką, pechowo zabrakło obrońcy tytułu, wspomnianego Kierasa Rańdy, który rzadko ma przecież okazję wiosłować przed swoimi. Obóz w Szklarskiej Porębie zakończył jednak ciężką grypą. Zwyciężył Marcin Jędrzejczak, który przed rokiem uległ naszemu mistrzowi o ledwie 0,3 s. To jeden z tych zawodników, którzy specjalizują się w ergometrze, a są niewidoczni latem na wodzie. Dla których Ergowiosła są clou programu. Nasi olimpijczycy z kolei podchodzą do zawodów z marszu, po drodze. Stąd chociażby ich dalsze miejsca (patrz wyniki).

- Bronimy się jednak przed tym, aby ergometr stał się odrębną konkurencją, dyscypliną samą w sobie. Bo jest pomocny w treningu, a superwioślarze zawsze w tej czołówce gdzieś są i muszą jeździć przyzwoicie, poniżej 6 min i 6,20 w przypadku wagi lekkiej - tłumaczy Marian Pawlak.
Dodajmy, że Jędrzejczak wygrał jednocześnie Memoriał red. Ireneusza Maciasia, tragicznie zmarłego latem 2006 roku naszego kolegi, wielkiego przyjaciela wioseł. Stąd też puchar odebrał z rąk małżonki, Małgorzaty Maciaś, która tradycyjnie wzbudziła zainteresowanie płci przeciwnej. Choć oprócz pucharów były też czeki. Pula nagród wyniosła 10 tys. złotych, które rozdzielono między cztery konkurencje (panie, panowie - ciężcy i waga lekka). Sprawiedliwie i po równo, a więc 1200, 800 i 500 zł brutto dla pierwszych trójek.

Jako że była to jubileuszowa edycja imprezy, rozdano też okolicznościowe medale. M.in. prezesowi Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Ryszardowi Stadniukowi, ale i, rzecz jasna, Dolnoślązakom. Choćby dla dzielnego spikerskiego trio: Ewy Gancarz, Waldemara Niedźwieckiego i Ryszarda Kręcigłowy, znanego też z żużlowych imprez na Stadionie Olimpijskim.

Strzałem w dziesiątkę okazał się rozegrany poza protokołem pokazowy wyścig sztafet: VIP-owskiej, dziennikarskiej oraz Wrocławskiego Hospicjum (razy dwa). Każdą wspomógł jeden z członków naszej czwórki mistrzów olimpijskich w składzie Adam Korol, Michał Jeliński, Marek Kolbowicz i Konrad Wasielewski. Dziennikarze mieli chytry plan, że oni walną po pięćdziesiątce, a resztę - 1850 m - pokona szlakowy Korol. Ten jednak wydał inną dyrektywę - wszyscy płyną swoje 500 i koniec. Właśnie, i to był ich koniec. Zajęli drugie miejsce, ustępując VIP-om, wśród których niesamowitą pracę wykonał radny Maciej Zieliński. Podobno wykręcił lepszy czas od swojego partnera, Kolbowicza.

Jedno jest tylko do poprawki. Organizatorzy musieli zapłacić za wynajem Orbity aż 25 tys. zł. A przecież robili niekomercyjną, niebiletowaną imprezę dla mieszkańców miasta. Z wolnym wstępem.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

chyba regres

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

bartq (gość), 30.01.11, 21:39:12

Mnie interesuje, a Ciebie co interesuje może napisz a nie tylko narzekasz?

odpowiedzi (0)

skomentuj

KIlka osób interesuje...

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KIbic (gość), 30.01.11, 20:28:53

Mistrzów Olimpijskich nie ogląda się codziennie we Wrocławiu, a jak ktoś jest ignorantem nie interesującym się sportem to niczym się nie dogodzi.
Pozdrawiam "progres-a"

odpowiedzi (0)

skomentuj

progres

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

skała (gość), 30.01.11, 18:56:27

nie ma się czym ekscytować, kogo to interesuje?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy wybierasz się na pierwsze zakupy do Sky Tower?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.