Bundeswehra - armia gotowa, ale niedozbrojona. Czy Niemcy...

    Bundeswehra - armia gotowa, ale niedozbrojona. Czy Niemcy pomogą Polsce w razie zagrożenia?

    Anna Przybyll

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Przez całe dekady po II wojnie światowej w Niemczech było nie do pomyślenia, by mówić o udziale Bundeswehry w walkach za granicą. Dziś niemiecka armia chce pomagać Polsce, jeśli zaatakują Rosjanie, ale nie bardzo ma jak.
    Niemcy, które wskutek poczucia win za II wojnę przez całe dekady wykluczały udział Bundeswehry w akcjach zbrojnych NATO poza granicami kraju, od pewnego czasu odważniej definiują swoje interesy narodowe i podkreślają ważną pozycję w stosunkach międzynarodowych. Większą odpowiedzialność Niemiec za losy świata, w tym gotowość do użycia sił zbrojnych, postuluje prezydent Joachim Gauck. Taki apel po raz pierwszy pojawił się w jego przemówieniu z okazji Dnia Zjednoczenia Niemiec w październiku 2013 r.
    Szerzej o tej sprawie mówił prezydent w styczniu 2014 r., otwierając Konferencję Bezpieczeństwa w Monachium. - Niemcy nigdy nie będą popierać rozwiązań czysto militarnych. Będziemy postępować bardzo ostrożnie i używać wszystkich możliwości dyplomatycznych. Ale jeśli trzeba będzie użyć niemieckiej armii, ani nie możemy mówić z zasady "nie", ani nie możemy odruchowo przytakiwać - podkreślał Joachim Gauck.

    Wątek wykorzystania sił zbrojnych prezydent rozwinął w połowie czerwca podczas wywiadu dla rozgłośni Deutschlandfunk na zakończenie kilkudniowej wizyty w Norwegii. - Mam wrażenie, że nasz kraj powinien chyba odłożyć na bok powściągliwość, która była na miejscu w dekadach minionych, na rzecz większej odpowiedzialności - stwierdził Gauck. Przyznał, że niemieckie obawy przed silniejszym angażowaniem się były ze względów historycznych jak najbardziej uzasadnione. - Lecz dziś Niemcy są solidną i sprawdzoną demokracją, a także państwem prawa. Stoją po stronie uciskanych. Walczą o prawa człowieka. W tej walce o prawa człowieka lub o uratowanie życia niewinnych ludzi czasami jest konieczne sięgnięcie po broń - zaznaczył były wschodnioniemiecki dysydent.

    W ostatnim czasie okazało się, że eksperci wieszczący odrodzenie niemieckiej dominacji i nadmiernej militaryzacji mogą spać spokojnie. Powody do obaw mają natomiast rządy mniejszych krajów europejskich należących do NATO, które liczyły na potęgę niemieckiej armii jako tej, która jako pierwsza przyjdzie z odsieczą w razie inwazji ze Wschodu. "Przeważająca część uzbrojenia Bundeswehry jest przestarzała i nie nadaje się do użytku. Mnożące się informacje o tych deficytach ukazują, że nowe ambicje Niemiec w zakresie polityki bezpieczeństwa stoją w ostrej sprzeczności z możliwościami, jakimi dysponuje armia" - alarmuje "Handelsblatt".

    Okazuje się, że potężna na papierze Bundeswehra w rzeczywistości jest mocno szczerbata i niezdolna do przerzutu własnych sił do Afganistanu, nie wspominając o wsparciu dla armii sojuszniczych. Od kilku tygodni wciąż zalicza bardziej lub mniej spektakularne wpadki, stając się obiektem szyderstwa ze strony mediów i społeczeństwa.

    - W okresie zimnej wojny nieoficjalne motto Bundeswehry brzmiało: "Móc walczyć, aby nie musieć walczyć". Czyli na papierze armia była silna, ale nie musiała tej siły udowadniać w rzeczywistości. Ta mentalność pokutuje do dziś u starszych dowódców. To, co się dzieje obecnie w armii, to nie załamanie sił zbrojnych, ale efekt złego zarządzania nimi - mówi "Polsce" Marcus Mohr, redaktor pisma "ADLAS - Magazyn o polityce zagranicznej i bezpieczeństwa", a także oficer rezerwy w niemieckim wojsku.
    Informacje o zatrważającym stanie niemieckiej armii wyciekły do mediów ze spotkania głównego inspektora sił zbrojnych generała Volkera Wiekera z członkami komisji obrony Bundestagu. Z informacji zebranych przez dociekliwych dziennikarzy wynika, że na 180 transporterów opancerzonych Boxer funkcjonuje tylko 70. Pozostałe pojazdy są w remoncie, ale bez większych szans na naprawę, bo do większości z nich brakuje części zamiennych.

    Dramatycznie rysuje się też statystyka dotycząca helikopterów. Na 31 śmigłowców Tiger sprawnych jest tylko 10. W stanie pełnej gotowości znajduje się tylko 16 śmigłowców transportowych CH-53 na 83, a na 33 maszyny NH 90 tylko osiem może utrzymać się w przestworzach.

    Dowódca sił powietrznych Karl Müllner ostrzegł, że lotnictwo nie będzie w stanie wykonać nowych zadań postawionych przez NATO. Samolot transportowy A400M zamiast w listopadzie znajdzie się na wyposażeniu Luftwaffe dopiero w grudniu lub styczniu.

    Problemy ze sprzętem trapią także niemiecką marynarkę wojenną. Ponad połowa trałowców i jedna z ośmiu fregat stoją unieruchomione w porcie. Jedna z fregat przeznaczona do akcji przeciwko piratom u wybrzeży Afryki wypłynęła bez śmigłowców, co istotnie ogranicza jej możliwości działania. Z 43 śmigłowców bojowych bazujących na okrętach tylko siedem można obecnie uznać za w pełni sprawne. W dodatku trzy z pięciu samolotów rozpoznawczych P3-C Orion nie może wystartować z powodu usterek.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama