Andrzej Urbański: Rozpoczyna się wojna w Platformie....

    Andrzej Urbański: Rozpoczyna się wojna w Platformie. Schetyna zrobi wszystko, aby wygrać

    Dorota Kowalska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    O nowym rządzie, exposé premier Kopacz i o tym, co czeka PO - mówi Andrzej Urbański, były szef kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
    Andrzej Urbański przewiduje, że teraz, kiedy Donald Tusk wyjechał do Brukseli, w PO rozpocznie się prawdziwa walka o wpływy i pozycję. O tym, kto tę

    Andrzej Urbański przewiduje, że teraz, kiedy Donald Tusk wyjechał do Brukseli, w PO rozpocznie się prawdziwa walka o wpływy i pozycję. O tym, kto tę walkę wygra, zadecyduje m.in. prezydent Komorowski, który będzie miał decydujący głos ©Fot. TVN24/x-news

    Panie ministrze, jak się Panu podobało exposé nowej pani premier?
    No, wie pani, jestem po prostu zadyszany, zdeptany i powalony na wszystkie łopatki. Ale moja osoba jest tu najmniej ważna. Natomiast myślę, że wszyscy doradcy pani premier mdleli co pół godziny albo częściej.

    Z jakiego powodu mdleli?
    Słyszeli te wszystkie cyfry idące w górę: tutaj pół miliarda na kulturę, miliardy na armię, na edukację. Oni wszyscy wiedzą, że w przyszłym roku pan minister Szczurek chciał poddać kontrolę polskiego budżetu pod ogólne zasady obowiązujące w Unii Europejskiej i nie ma mowy o tym, aby taki efekt, o którym mówiła pani Kopacz, osiągnąć. Nie ma po prostu takiej możliwości!

    Czyli co, obietnice bez pokrycia?
    Dla opozycji to jest kompletny raj, dlatego że pani premier, chcę delikatnie to powiedzieć, łapała wszystkie sroki za ogon. Tu wyrwała jednemu piórko, tu drugiemu, tu trzeciemu: dała coś środowisku medycznemu, dała oświacie. Przy okazji pani premier podała konkretny czas, kiedy te zmiany wejdą w życie. Więc opozycja wyjmie wtedy kartkę, wstanie i zada pani premier pytanie: "Ale, proszę pani, co się stało? Czemu nic się nie zmieniło. 1 października obiecała pani Polakom, że będzie tak czy tak".

    Ale przecież ktoś to exposé pisał.
    W moim przekonaniu pisała je pani premier Kopacz. Poczuła, że jest pierwszym mężczyzną, najtwardszym człowiekiem na okręcie, odrzuciła wszystkie rady, jakich jej udzielano, bo na pewno udzielano, i postanowiła ogłosić po prostu swój autorski plan. Co być może jest dobre, ale pod warunkiem, że się uwzględni, że w owym exposé co raz padają daty: a to rok 2016, 2017, 2020 - a to znaczy, że te zapowiadane zmiany będą w bardzo odległej przyszłości.

    Zakładając, że będzie jeszcze wtedy rządziła Platforma.
    Tego nie wiem. Zdaje się też, że pani premier dzisiaj to nie szczególnie interesowało. Bo, jak mówię, obietnice są dobre pod warunkiem, że próbuje się je realizować, ale jeśli po ośmiu latach rządów nie próbuje się ich realizować - to te obietnice są dla ekipy rządzącej zabójcze.

    Pana zdaniem Ewa Kopacz to będzie dobry premier?
    (śmiech) Ja już jestem pełen podziwu i pełen rozkosznych doznań na sam widok pani Ewy Kopacz.
    Uważam, że pan Schetyna rozpoczął grę o swoją pozycję w PO. I każdy stołek, który dostał, posłuży mu do tego, aby wygrać
    A z jakiegoż to powodu?
    No, z tego powodu, że z taką dumą prze do przodu. Stoi na okręcie, na czele stawki i mówi: "Ja jestem tu szefem! Popatrzcie, pokonuję kolejne mile morskie".

    Słyszę w Pana głosi ironię.
    Niemożliwe!

    Naprawdę.
    (śmiech) Zobaczymy, zobaczymy, jak sobie pani premier poradzi.

    A jak się Panu podoba nowy rząd? Kilka nominacji było zaskoczeniem.
    Jak mi się ma podobać, skoro ma wyjaśnić aferę taśmową, a nowa pani minister spraw wewnętrznych zrzeka się odpowiedzialności za służby w Polsce. To jak mi się to ma podobać, no, niech pani powie? Więc kto wyjaśni tę aferę?

    Nikt?
    To już pani powiedziała.

    A jak się Panu podoba Grzegorz Schetyna na czele Ministerstwa Spraw Zagranicznych?
    Uważam, że pan Schetyna rozpoczął grę o swoją pozycję w Platformie. I każdy stołek, który dostał, posłuży mu do tego, aby tę walkę wygrać.

    Myśli Pan, że po wyjeździe Donalda Tuska do Brukseli rozpocznie się walka o wpływy w Platformie?
    To jest pewnie, jak dwa plus dwa równa się cztery. Są w błędzie wszyscy ci, którzy myślą, że do takiej wojny nie dojdzie.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama