Radosław Mołoń: dyrektor Teatru Polskiego nie jest artystą,...

    Radosław Mołoń: dyrektor Teatru Polskiego nie jest artystą, lecz urzędnikiem (LIST OTWARTY)

    red.

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wicemarszałek Radosław Mołoń pisze w sprawie wszczęcia procedury odwoływania Krzysztofa Mieszkowskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego
    1/2
    przejdź do galerii

    Wicemarszałek Radosław Mołoń pisze w sprawie wszczęcia procedury odwoływania Krzysztofa Mieszkowskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego ©fot. Piotr Warczak

    Radosław Mołoń, wicemarszałek województwa dolnośląskiego, pisze w liście otwartym odnośnie wszczęcia procedury odwoływania dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu Krzysztofa Mieszkowskiego. Powodem są potężne problemy finansowe teatru. Krzysztof Mieszkowski z zarzutami się nie zgadza. Jego zdaniem dymisja to szkodliwa decyzja dla kultury, teatru i jego aktorów.
    (...) Krzysztof Mieszkowski nie jest artystą, lecz pełni funkcję osoby zarządzającej, w praktyce jednoosobowo dużą instytucją kultury o wielomilionowym budżecie - pisze wicemarszałek Radosław Mołoń w swoim liście otwartym.
    (...) Nie ma bowiem i nie będzie nigdy zgody na sytuację, w której dyrektor publicznej, opłacanej z pieniędzy podatnika instytucji nie przyjmuje do wiadomości ograniczeń budżetowych wynikających bezpośrednio z uchwał lokalnego samorządu. Dyrektor Mieszkowski ma prawo do swojej wizji teatru, ale nie ma prawa dla jej realizacji sięgać samowolnie po pieniądze podatnika ponad przyznany mu demokratyczną decyzją budżet.


    O SPRAWIE PISALIŚMY TUTAJ: TEATR POLSKI TONIE W DŁUGACH, ALE CZĘŚĆ JUŻ SPŁACONA. AKTORZY BRONIĄ DYREKTORA


    PONIŻEJ CAŁA TREŚĆ LISTU:

    Dyskusja wokół Teatru Polskiego obrosła w ostatnich dniach w tyle emocji i niepotrzebnych słów, iż warto przypomnieć samą istotę tego konfliktu. To nie jest spór wrażliwego artysty z nieczułym na sztukę urzędnikiem. To raczej spór zapatrzonego w swoją wizję, kompletnie zaimpregnowanego na krytykę urzędnika z instytucjami lokalnej demokracji i społecznie uznanymi zasadami zarządzania publicznymi pieniędzmi.

    Urzędnikiem - o czym warto pamiętać, jest w tym sporze także dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu, pan Krzysztof Mieszkowski. Przypominam o tym, gdyż  Krzysztof Mieszkowski nie jest artystą, lecz pełni funkcję osoby zarządzającej, w praktyce jednoosobowo dużą instytucją kultury o wielomilionowym budżecie.

    Wyjaśnijmy na wstępie jeszcze kilka spraw. To nie marszałek, a tym bardziej wicemarszałkowie województwa „dają” lub „nie dają” pieniądze na funkcjonowanie teatru. Taki, a nie inny budżet teatru jest wyrazem zbiorowej decyzji Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, instytucji wybranej w bezpośrednich wyborach przez ogół obywateli Dolnego Śląska. Podobnie uchwalane są budżety osiemnastu innych instytucji kultury Dolnego Śląska. Jest to więc - o czym nie należy zapominać, decyzja podjęta w trybie demokratycznym, a nie arbitralne „widzi mi się” jakiegoś urzędnika.

    Uchwalony budżet województwa jest podstawowym dokumentem regionu na straży którego stoją wspólnie (a przynajmniej wspólnie stać powinni) urzędnicy różnych szczebli lokalnej administracji - zarówno marszałek i wicemarszałkowie, jak i dyrektorzy jednostek budżetu województwa, w tym dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu.

    Doskonale rozumiem zabiegi o zwiększenie funduszy czynione od lat  przez dyrekcję Teatru Polskiego. Staram się te działania wspierać. Wielokrotnie spotykałem się z zespołem Teatru Polskiego, nie tylko w urzędzie, lecz i w siedzibie Teatru. W ostatnich latach udało się nam wspólnie doprowadzić do wyposażenia Sceny im. Jerzego Grzegorzewskiego w najnowocześniejszą aparaturę dźwiękową i oświetleniową. Jest oczywiste, że do pełnego jej artystycznego wykorzystania potrzebne są także pieniądze. 
    Dyskusja wokół wielkości budżetu Teatru Polskiego jest więc niezwykle ważna i z pewnością będzie toczyć się w przyszłości.

    Nie ma bowiem i nie będzie nigdy zgody na sytuację, w której dyrektor publicznej, opłacanej z pieniędzy podatnika instytucji nie przyjmuje do wiadomości ograniczeń budżetowych wynikających bezpośrednio z uchwał lokalnego samorządu. Dyrektor Mieszkowski ma prawo do swojej wizji teatru, ale nie ma prawa dla jej realizacji sięgać samowolnie po pieniądze podatnika ponad przyznany mu demokratyczną decyzją budżet.

    Nikt nie dał mu mandatu do podejmowanie takich kroków! A takim właśnie nieuprawnionym sięganiem po publiczne środki jest w istocie zadłużanie teatru. Długi te - prędzej lub później - muszą zostać spłacone z pieniędzy nas wszystkich. W podpisanym niedawno kontrakcie Krzysztof Mieszkowski zobowiązał się do niezwiększania zadłużenia prowadzonego przez siebie teatru - słowa nie dotrzymał.

    Przypominam, że decyzja o wszczęciu procedury odwołania Krzysztofa Mieszkowskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu została podjęta jednogłośnie przez cały Zarząd Województwa Dolnośląskiego. Postępowanie Krzysztofa Mieszkowskiego, jako menedżera każe zadać sobie jeszcze następujące pytanie natury teoretycznej: jaka jest rękojmia tego, iż nawet dysponując znacznie powiększonym budżetem dyrektor Mieszkowski uzna go za dostateczny?

    W pełni świadomie nie odnoszę się w tym liście do kwestii stricte artystycznych. Wielokrotnie wyrażałem swoje uznanie dla całego zespołu Teatru Polskiego. Nic się w tej materii nie zmieniło. Jestem przekonany, że ani dalsze funkcjonowanie Teatru ani jego wolność artystyczna nie są w niczym zagrożone. 

    W jednym z niedawnych wywiadów powiedziałem, że nie znam pani Moniki Strzępki - nie znam osobiście, pamiętam jednak dobrze grane kilka lat temu przedstawienie „Śmierć Podatnika” w jej reżyserii. Jedna z postaci tej tragikomicznej sztuki mówi: „od teraz chcę rzucać słowa na wiatr”. W dyskusji o Teatrze Polskim pada zbyt wiele słów obok głównego tematu - tematu, którym jest sposób zarządzania finansami tego odnoszącego sukcesy największego z wrocławskich teatrów. Jeśli nie zaczniemy dziś wspólnie dyskutować o istocie problemu, cała ta dyskusja zamieni się w hałaśliwą farsę.

    Radosław Mołoń

    Czytaj także

      Komentarze (13)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Panie Radku!

      księgowy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 1

      Szacunek.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      .

      księgowy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8

      Jakie to proste. Upić się wieczorem. Rano coś tam wrzucić na paletę. Zajmie najwięcej pięć minut a potem domagać się szacunku dla sztuki i dużych pieniędzy. A kto się sprzeciwia ten się nie zna na...rozwiń całość

      Jakie to proste. Upić się wieczorem. Rano coś tam wrzucić na paletę. Zajmie najwięcej pięć minut a potem domagać się szacunku dla sztuki i dużych pieniędzy. A kto się sprzeciwia ten się nie zna na sztuce. Nie da się oszczędzać na kulturze którą trudno wycenić. W praktyce może to się okazać że jest lepszym biznesem niż tzw "honorarium za doradztwo" i trudno ująć w ramy ekonomiczno-podatkowe.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Panie Marszałku

      marta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 2

      To dobra decyzja. W teatrze powinien być osobny dyrektor naczelny i dyrektor artystyczny. Nie można łączyć tych funkcji i wtedy będzie ok.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      jeszcze więcej dyrektorów

      . (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 5

      w to mi graj, dyrektorów nigdy za wiele - rodzina, znajomi, przyjaciele...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Artysta zawsze tylke chce i żąda!

      były widz Teatru Polskiego (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 1

      Artyści już tak mają. Zawsze tylko żądania i oczekiwania. Spróbuj zakwestionować lub skrytykować! Spróbuj odebrać lub czegoś nie pozwolić! Od razu, że to cenzura i atak na wolność artystyczną!...rozwiń całość

      Artyści już tak mają. Zawsze tylko żądania i oczekiwania. Spróbuj zakwestionować lub skrytykować! Spróbuj odebrać lub czegoś nie pozwolić! Od razu, że to cenzura i atak na wolność artystyczną! Artystów nie interesuje - za ile można to zrobić, tylko trzeba im dać tyle pieniędzy ile oni chcą! Taki to jest świat artystyczny :) Wszystko musi się odbywać na ich zasadach. Innych reguł, procedur czy przepisów nie respektują! Dlatego tak bardzo jestem zwolennikiem prywatnych kin, teatrów i scen muzycznych. Niech zakładają własne teatry i niech weryfikuje ich widz i jego wpływy z biletów. Bo za publiczne (czyli niczyje) łatwo się robi sztukę. A, że widzowie nie przyszli, oj, bo tego nie rozumieją !!!! Mołoń nie jest z mojej bajki, ale zgadzam się z nim! Wolę, żeby pilnował publicznej kasy, niż rozdawał na prawo i lewo :) zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      tyz prowda :)

      Pyzdra (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

      Dali artystom przykład Janda i Kamiński, że teatr można prowadzić z sukcesem. Ale nie, bo lepiej brać publiczną kasę i za nic nie odpowiadać. Sztuki takich ludzi jak Strzepka, jej Partner Demirski...rozwiń całość

      Dali artystom przykład Janda i Kamiński, że teatr można prowadzić z sukcesem. Ale nie, bo lepiej brać publiczną kasę i za nic nie odpowiadać. Sztuki takich ludzi jak Strzepka, jej Partner Demirski czy Lupa to dla mnie gnioty i dlatego nie chodzę do tego teatru. Brakuje mi tego Polskiego sprzed lat... zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      dług długowi nie równy

      w-w (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 1

      Czy ten list otwarty może traktować o Prezydencie Wrocławia Rafale Dutkiewiczu?

      "Nie ma bowiem i nie będzie nigdy zgody na sytuację, w której opłacany z pieniędzy podatnika urzędnik (prezydent)...rozwiń całość

      Czy ten list otwarty może traktować o Prezydencie Wrocławia Rafale Dutkiewiczu?

      "Nie ma bowiem i nie będzie nigdy zgody na sytuację, w której opłacany z pieniędzy podatnika urzędnik (prezydent) nie przyjmuje do wiadomości ograniczeń budżetowych wynikających bezpośrednio z uchwał lokalnego samorządu. Prezydent Dutkiewicz ma prawo do swojej wizji Wrocławia, ale nie ma prawa dla jej realizacji sięgać samowolnie po pieniądze podatnika ponad przyznany mu demokratyczną decyzją budżet."

      Czy to akurat dyrektor Mieszkowski ma pecha, że nie może tworzyć w nieskończoność spółek krzaków i tam ukrywać horrendalnych długów a z kolei inny "zapatrzony w swoją wizję, kompletnie zaimpregnowany na krytykę urzędnik" może bezkarnie działać wbrew "społecznie uznanym zasadom zarządzania publicznymi pieniędzmi"?

      Dziękujemy Panie Mołoń za tę piękną parabolę!zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ...

      abrakadabra (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Czyli według Ciebie dobrze jest, gdy urzędnik może tworzyć spółki w nieskończoność? Czy raczej źle? Bo trudno to wyczytać z Twojej wypowiedzi.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      brawo Mołoń

      były widz Teatru Polskiego (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 4

      Popieram całą treść listu, choć akurat "wolność artystyczna" aktualnie prezentowana w tym teatrze mi nie odpowiada. Jednak każdy ma prawo do swojego gustu, ja - jako widz - bardzo tęsknię za...rozwiń całość

      Popieram całą treść listu, choć akurat "wolność artystyczna" aktualnie prezentowana w tym teatrze mi nie odpowiada. Jednak każdy ma prawo do swojego gustu, ja - jako widz - bardzo tęsknię za Teatrem Polskim z czasów, gdy królował w nim Igor Przegrodzki.zwiń

      Zdjęcie autora komentarza
      analogicznie ...

      Wojciech Barszczewski

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 4

      ... jak wybraliście sobie takiego prezydenta miasta - a jest to wybór demokratyczny - niech sponsoruje WKS, strzela fajerwerkami, rozbija służbowe samochody - bo taki był wasz wybór ...

      PS. no...rozwiń całość

      ... jak wybraliście sobie takiego prezydenta miasta - a jest to wybór demokratyczny - niech sponsoruje WKS, strzela fajerwerkami, rozbija służbowe samochody - bo taki był wasz wybór ...

      PS. no nareszcie zakumałem felieton RedNacza :-) podstawka pod "list otwarty" - bo w końcu wybrany demokratycznie zarząd urzędu marszałkowskiego może jako wybrana demokratycznie władza przeznaczyć 66 mln na portal internetowy, a poskąpic 3 mln na Teatr Polski: bo taki był wynik wyborów ...
      pozdrawiamy serdecznie z Europejskiej Stolicy Kultury 2016 :-) zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ...

      abrakadabra (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Pan Mołoń broni się przed obarczaniem go jednoosobową odpowiedzialnością z cała sytuację, skądinąd słusznie wskazując, że budżet uchwalają radni sejmiku i do nich należy mieć pretensje, że tak...rozwiń całość

      Pan Mołoń broni się przed obarczaniem go jednoosobową odpowiedzialnością z cała sytuację, skądinąd słusznie wskazując, że budżet uchwalają radni sejmiku i do nich należy mieć pretensje, że tak wygląda, a nie inaczej. I słusznie, analogicznie z prezydentem. Zawsze żal do niego, że na coś dał za mało, a radni - choć to do nich należy decyzja - nigdy za to odpowiedzialności nie ponoszą.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      czerwone lisy

      Greg (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

      może niedługo się okaże, że wjechanie w tramwaj na Ostrowie Tumskim to była decyzja ogółu obywateli Dolnego Śląska :)


      Zdjęcie autora komentarza
      bez brawury ...

      Wojciech Barszczewski

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

      ... "tylko" mieszkańców Wrocławia ... ;-)

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama