Frasyniuk: Brakuje nam opowieści o Solidarności. Najlepszy...

    Frasyniuk: Brakuje nam opowieści o Solidarności. Najlepszy byłby film w stylu Tarantino

    Dorota Kowalska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Władysław Frasyniuk
    1/2
    przejdź do galerii

    Władysław Frasyniuk © JANUSZ WOJTOWICZ / POLSKAPRESSE GAZETA WROCLAWSKA

    - Tarantino, który nakręcił "Bękartów wojny", równie dobry film zrobiłby o Solidarności. Waliliby na niego młodzi ludzie, bo mam wrażenie, że młodym ludziom brakuje takiej gęby Solidarności, która powinna być nie tylko powodem do dumy - mówi Władysław Frasyniuk, były opozycjonista, w rozmowie z Dorotą Kowalską.
    Czuje się Pan człowiekiem Solidarności?
    Oczywiście, że tak.

    Ale ta Solidarność jest chyba inna niż kiedyś, prawda?
    Ona jest inna, ale z powodów dość oczywistych. Dzisiaj, kiedy mówimy: "Solidarność", myślimy: "związek zawodowy". Solidarność, w której ja funkcjonowałem, była ruchem obywatelskim, wtedy, prawdę mówiąc, niewiele zajmowaliśmy się sprawami pracowniczymi. W państwie totalitarnym walczyliśmy o jakiekolwiek prawa.
    W stanie wojennym do tego ruchu obywatelskiego dołączyliśmy kolejny aspekt: polityczny, bo wtedy trzeba było dość intensywnie kalkulować właśnie w sposób polityczny. Efektem tej kalkulacji okazał się zresztą Okrągły Stół.

    Dzisiaj ludzie Solidarności, ludzie Sierpnia, są jednak w różnych miejscach sceny politycznej, często podzielni. Czemu tak się stało, jak Pan myśli?
    Powiem tak: bardzo trudno dociera do świadomości społecznej to, co się stało - 13 grudnia jest trochę taką datą jak każda inna. Mam takie osobiste przekonanie, że spora część ludzi Solidarności po 13 grudnia jest jakby nieobecna. Nie wiem, czy jest bardzo sfrustrowana, bo spotykam się z nimi i oni wciąż mają przekonanie, że uczestniczyli w czymś wielkim. Mają świadomość, że w tym czasie trzeba było mieć szczególną odwagę, determinację, pozytywne myślenie, żeby się w tę Solidarność zaangażować. Oczywiście, część ludzi z tych 16 miesięcy Solidarności, które były czasem wielkiego zrywu narodowego, ma poczucie krzywdy i zapomnienia, ale też ma poczucie, że nie było ich po 13 grudnia, więc szukają alibi.

    Ostatnio miałem okazję słuchać Jana Rulewskiego, który skarżył się, jak go potraktowała Solidarność po 1989 roku. Ale, moim zdaniem, problem leży przede wszystkim w tym, że polskie społeczeństwo niewiele wie o tej wielkiej Solidarności. Wciąż numerem jeden jest Cud nad Wisłą, powstanie warszawskie - nie ma szacunku, nie ma opowieści o powstaniu, które zakończyło się sukcesem, czyli o powstaniu Solidarności. Obchody 25-lecia naszej wolności były tego najlepszym dowodem, bo Barack Obama mówił do ludzi, których nie było, mówił do ludzi z, nazwijmy to umownie, pierwszej Solidarności, ludzi konspiracji, ale oni nie zostali na to spotkanie zaproszeni, powiedzmy to sobie jasno. Chwilę później mieliśmy uroczystości z udziałem wielkim polityków z całego świata na plażach Normandii - tam w pierwszych rzędach siedzieli żołnierze, którzy w tych bitwach uczestniczyli. U nas w pierwszych rzędach wciąż siedzą współcześni politycy, którzy dają do zrozumienia: "to my jesteśmy uczestnikami tamtych czasów".

    Ludzie pierwszej Solidarności mają o to żal do polskich polityków?
    Kiedy z tymi ludźmi rozmawiam, to mam poczucie, że brakuje im…

    Docenienia?
    …brakuje im chyba jednak właśnie opowieści. Tu już nawet nie chodzi o to symboliczne dziękuję, o żadną kasę, miejmy tego jasność. Ale o to, że ta fantastyczna legenda Solidarności, jedyny rozpoznawalny znak ostatnich ponad 20 lat, czas wielkiej bezkrwawej rewolucji, jest jakby zapomniana, nieopowiadana. W codziennym życiu nie ma tradycji Sierpnia, nie ma tych wartości, które nam wtedy przyświecały. One są nieobecne i w polityce, i w naszym codziennym życiu. Brak nam tej życzliwości, przyzwoitości, współpracy, myślenia w kategoriach tego, co ważne na naszym podwórku, w naszej gminie. Ludziom Solidarności tego brakuje.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      Niech aferały, złodzieje, malwersanci z KLD-UW-PO nie biorą się robienie filmów o Solidarności,

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

      Wystarczy, że przez 25 lat karmią Polaków kłamstwami zawartymi w scenariuszu
      napisanym przez Urbana, Kiszczaka i Jaruzelskiego.
      Prawdziwi ludzie Solidarności, zostali wyparci z przestrzeni...rozwiń całość

      Wystarczy, że przez 25 lat karmią Polaków kłamstwami zawartymi w scenariuszu
      napisanym przez Urbana, Kiszczaka i Jaruzelskiego.
      Prawdziwi ludzie Solidarności, zostali wyparci z przestrzeni publicznej i skazani na zamilczanie
      przez kontraktowych "opozycjonistów" typu Frasyniuka.zwiń

      Zdjęcie autora komentarza
      Zastanawia mnie, dlaczego "kontraktowy opozycjonista" tak chwali się swoim palcem?

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      Czy chce nam pokazać, gdzie go przed chwila trzymał?
      Fuuuj !

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie róbmy sensacji i propagandy z historii

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 4

      Łatwo jest powoływać się na Tarantino, który prowokował filmem „Bękarty wojny” innych, bo przecież nie Polaków i może warto by się spytać co na ten temat sądzą środowiska żydowsko-amerykańskie. Bo...rozwiń całość

      Łatwo jest powoływać się na Tarantino, który prowokował filmem „Bękarty wojny” innych, bo przecież nie Polaków i może warto by się spytać co na ten temat sądzą środowiska żydowsko-amerykańskie. Bo mnie wystarczy histeryczna reakcja niektórych środowisk w Polsce na film „Nasze matki, nasi ojcowie” gdzie „ośmielono się” (w kilku scenach) pokazać antysemityzm w AK a przecież wiadomo, że AK to mogli być tylko szlachetni rycerze w białych rękawiczkach i każdy młody akowiec, jeśli przed wojną był studentem, na pewno nie zamykał Żydów w getcie ławkowym. Te getta same się po prostu na polskich uczelniach robiły. Nie potrzeba Tarantino do Solidarności. Bo mnie wystarczy histeryczna reakcja niektórych środowisk w Polsce na film o „Kamieniach na szaniec” gdzie ktoś „ośmielił się” twierdzić, że młodzi ludzie byli też istotami seksualnymi a przecież wiadomo, że „o takich sprawach” wtedy nawet nikt nie myślał.

      Nie róbmy sensacji i propagandy z bardzo szarej i prozaicznej historii jak zrobiliśmy ze szpiega Kuklińskiego. Czekam na kolejny taki film np. o szpiegu-szabliście Pawłowskim. Też „waliliby na niego młodzi ludzie”? Na pewno. Wystarczyłoby jak zwykle zapędzić szkoły do kin i rekordy zapewnione.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama