Pierwsze dni w żłobkach trudne? Dlaczego nie można zostać...

    Pierwsze dni w żłobkach trudne? Dlaczego nie można zostać przez kilka godzin z dzieckiem?

    Malwina Gadawa

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Pierwsze dni w żłobkach trudne? Dlaczego nie można zostać przez kilka godzin z dzieckiem?

    ©Mariusz Kapała/Polskapresse/zdjęcie ilustracyjne

    - Dlaczego we wrocławskich żłobkach miejskich nie ma okresu adaptacyjnego? Moje 19-miesięczne dziecko dostało się do żłobka nr 13 przy ul. Wieczystej. Nie ma tam możliwości zostania z maluchem choć na chwilę - pisze nasza czytelniczka Olga. Sprawą zajęła się Malwina Gadawa.
    Pierwsze dni w żłobkach trudne? Dlaczego nie można zostać przez kilka godzin z dzieckiem?

    ©Mariusz Kapała/Polskapresse/zdjęcie ilustracyjne

    - Żłobek nie wyraża zgody na choćby chwilowe wejście rodzica z dzieckiem na salę. Dyrekcja argumentuje to faktem, że w grupie jest dużo dzieci i powstałoby zamieszanie. Jednak niemal wszystkie żłobki niepubliczne oraz publiczne przedszkola organizują dni adaptacyjne. Nikomu tam nie przeszkadza liczna obecność rodziców. Dlaczego miejskie żłobki (zwłaszcza nr 13) nie próbują ułatwić dzieciom pierwszych dni? - pyta nasza czytelniczka Olga.

    Urzędnicy tłumaczą, że okres adaptacyjno-przygotowawczy przybiera w żłobkach miejskich różne formy - takie, na jakie pozwalają zasady higieny i wielkości sal przystosowanych do pobytu średnio 25 dzieci. Swoje procedury tłumaczą tym, że w salach nie ma miejsca dla dzieci i ich rodziców. Dodają też, że pobyt rodziców może być stresujący dla tych maluchów, przy których nie znaleźliby się opiekunowie.

    - W początkowym okresie rodzice mogą przyprowadzać dzieci na kilka godzin, odprowadzać później i wcześniej odbierać. Rodzice są w stałym kontakcie telefonicznym z pracownikami żłobków, mogą też, w porozumieniu z kierownikiem, skorzystać z monitoringu (który jest w większości żłobków) i obserwować, jak dzieci się czują i zachowują w nowym miejscu - tłumaczy Anna Bytońska z wrocławskiego magistratu. Dodaje, że dzieci, które są już zapisane do żłobków, mogą (również po ustaleniu z kierownikiem żłobka) w wakacje wziąć wraz z rodzicami udział w zajęciach organizowanych na przyżłobkowych placach zabaw. Dotyczy to żłobków, które przerwę urlopowa miały w lipcu, a pracują w sierpniu - wtedy rodzice i dzieci maja okazję wziąć udział w zajęciach z innymi dziećmi. Taki sposób sprawdza się od kilku lat.

    Mój reporter

    Zadaj pytanie swojemu reporterowi!

    Chcesz wiedzieć co wydarzyło się przed chwilą na Twojej ulicy?
    Zastanawiasz się gdzie zjesz we Wrocławiu najsmaczniejsze lody?
    Szukasz miejsc parkingowych w pobliżu katedry?
    Chcesz wiedzieć ile zarabia prezydent?
    A może masz inne pytanie związane z Wrocławiem?
    Zadaj je, a nasz reporter poszuka odpowiedzi!

    Dane kontaktowe

    Dziękujemy za przesłanie pytania, prosimy o cierpliwość. Opublikujemy je na stronie Mojego_reportera kiedy redakcja rozpocznie prace nad odpowiedzią.

    Oświadczenia:

    Użytkownik, który podał w powyższym formularzu dane osobowe klikając przycisk "WYŚLIJ" potwierdza, że: (czytaj dalej)
    • został poinformowany, że podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak konieczne do publikacji przekazanych materiałów
    • został poinformowany, że jego dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Domaniewskiej 45, dla celów korzystania i publikacji przekazanych materiałów w internecie i prasie drukowanej, oznaczenia ich imieniem i nazwiskiem / nazwą autora oraz kontaktu z Użytkownikiem i korzystania przez Operatora z udzielonej mu na podstawie Regulaminu przez Użytkownika licencji
    • został poinformowany, że Polska Press Sp. z o.o. jest administratorem danych osobowych. Właściciel danych ma prawo wglądu do swoich danych oraz ich poprawiania siedzibie spółki. Nadto ma prawo w każdym czasie wyrazić sprzeciw oraz cofnąć zgodę na przetwarzanie przez Spółkę danych w zakresie przewidzianym przez przepisy. Oświadczenia woli o w/w treści powinny by ze względów bezpieczeństwa wyrażone na piśmie.

    Czytaj także

      Komentarze (12)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      a może żłobki są nie dostosowane?

      Mmama (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      A może żłobki nie są dostosowane do czegoś tak normalnego jak adaptacja małego dziecka?
      Zimny chów- tak, jak się nie ma innego wyjścia.
      Po pierwsze żłobków i miejsc jest za mało, więc grupy są...rozwiń całość

      A może żłobki nie są dostosowane do czegoś tak normalnego jak adaptacja małego dziecka?
      Zimny chów- tak, jak się nie ma innego wyjścia.
      Po pierwsze żłobków i miejsc jest za mało, więc grupy są tak liczne, jak się da.
      Po drugie prawo popytu i podaży: skoro chętnych posłać dziecko do żłobka jest tak dużo, to dyrekcja i miasto zarządzające żłobkami nie mają interesu ani motywacji wyjść rodzicom trochę naprzeciw i ułatwić adaptację .Stąd mentalność z poprzedniej epoki.
      Po trzecie chory system zapisywania do żłoba wspiera prowadzenie dzieci tak, jak w normalnym roku szkolnym. Gdyby dzieci były przyjmowane do żłobka na bieżąco (na przykład urodzone w listopadzie - w grudniu), to na małej powierzchni byłoby więcej miejsca, żeby rodzic się tam zmieścił. A to się wiąże z punktem pierwszym. I koło się zamyka.
      Nie wiem, czy nie jest jeszcze gorsze to, że rodzice uważają taki stan rzeczy za normę. Może po to, żeby własne wyrzuty sumienia zagłuszyć.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bolesna prawda

      Opiekun (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      Prawdą jest, że we wrocławskich państwowych żłobkach rodzice nie mogą zostawać na bawialni ze swoimi pociechami, ale istnieje coś takiego jak okres adaptacyjny w żłobku. Miesiąc wrzesień jest...rozwiń całość

      Prawdą jest, że we wrocławskich państwowych żłobkach rodzice nie mogą zostawać na bawialni ze swoimi pociechami, ale istnieje coś takiego jak okres adaptacyjny w żłobku. Miesiąc wrzesień jest miesiącem adaptacyjnym, mówimy oczywiście o dzieciach rozpoczynających swój żłobkowy rok od tego miesiąca. Rodzice mogą przyprowadzać dzieci na chwilkę i stopniowo rozszerzać czas przebywania dziecka w placówce. Mogą pozostać w szatni, na ławce koło żłobka czyli pod tzw. telefonem, aby rozpaczającą pociechę zabrać jak najszybciej i utulić. Dzieci poznają Panie, kolegów, poznają sale, zabawki. Mogą uczestniczyć w zabawach integracyjnych. To czas kiedy się bardzo dużo śpiewa dzieciom, tańczy wspólnie i bawi dowolnymi zabawkami. Powoli wprowadza się zajęcia edukacyjne, zależnie od wieku dzieci. Wszystko fajnie i ładnie brzmi. Na grupach 2 i 3 zapisanych jest 43 dzieci, niebawem będzie 50 (w niektórych żłobkach ma to już miejsce). Proszę sobie wyobrazić grupę 50 szkrabów wraz z rodzicami na jednej sali. Albo inaczej, proszę sobie wyobrazić minę dzieci, których rodzice pracują, a one same mają tzw. pakiet 10 godz. Każdorazowe otwarcie drzwi to rozpacz, każdy dżwięk domofonu to płacz i nadzieja a tu .... guzik. Ilość dzieci a pojemność żłobka się wykluczają, po prostu.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Autorka pisze nieprawdę...

      ja (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 4

      W większości żłobków publicznych i niepublicznych nie ma możliwości przebywania rodziców w sali z dziećmi. Wejść, zobaczyć, tak, ale przesiadywanie w czasie adaptacji nie wchodzi w grę. Wynika to z...rozwiń całość

      W większości żłobków publicznych i niepublicznych nie ma możliwości przebywania rodziców w sali z dziećmi. Wejść, zobaczyć, tak, ale przesiadywanie w czasie adaptacji nie wchodzi w grę. Wynika to z kilku kwestii i nie podlega dyskusji.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      gospodarka nakazowa, centralnie sterowana...

      ... (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

      "Wynika to z kilku kwestii i nie podlega dyskusji."
      - a co to za ton rodem z poprzedniej epoki...??

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ?

      Ewelina (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 11

      Pierwsze dni w nowej pracy też są trudne, dlaczego nie mogę zabrać ze sobą rodziców?????


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie bądź taka mądra...

      Nina (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Ty masz 20, czy 30 lat, a dzieci w żłobku 1 rok, 2 latka. To chyba jednak spora różnica dość dobrze tłumacząca potrzebę obecności rodzica przy tak malutkim dziecku w tych pierwszych trudnych dla...rozwiń całość

      Ty masz 20, czy 30 lat, a dzieci w żłobku 1 rok, 2 latka. To chyba jednak spora różnica dość dobrze tłumacząca potrzebę obecności rodzica przy tak malutkim dziecku w tych pierwszych trudnych dla psychiki dziecka chwilach. Natomiast jeśli Ty jako 20-latka nadal potrzebujesz mieć przy sobie rodziców w chwilach próby, to chyba powinnaś skonsultować się z psychologiem lub terapeutą.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bo jesteś dorosła?

      Głu.ie pytaniezadałaś. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 4

      To chodzi o małe dzieci a nie stare baby.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      im dłużesz pożegnania tym...

      MIeszkaniec "Psiaka" (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 3

      "Jednak niemal wszystkie żłobki niepubliczne oraz publiczne przedszkola organizują dni adaptacyjne" chyba jednak piszemy nieprawdę lub ją naginamy używając popularnych zwrotów "wszystkie" itd JA...rozwiń całość

      "Jednak niemal wszystkie żłobki niepubliczne oraz publiczne przedszkola organizują dni adaptacyjne" chyba jednak piszemy nieprawdę lub ją naginamy używając popularnych zwrotów "wszystkie" itd JA nie znam publicznego żłobka w którym rodzice mogli by przebywać wraz z dziećmi (a mam dwójkę dzieci) , dni otwarte bywają ale jest to przeważnie jeden dzień w wakacje. poza tym wydaje mi się że im dłuższe pożegnania tym dziecku trudniej rozstać się z rodzicem i zostać w żłobku/ przedszkolu.....

      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      odp

      ktoś (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      czytaj dokładnie co cytujesz "niepubliczne żłobki i publiczne przedszkola" mają dni adaptacyjne, a publiczne żłobki właśnie ich nie mają!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      .

      . (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 6

      Serio? Jak Pani Olga wyobraża sobie 40kilkoro (w starych żłobkach, po 35 w nowych) dzieci + 40 rodziców + opiekunki na 50m? wolne żarty. Od zapewnienia adaptacji są w żłobku są dni otwarte, mama...rozwiń całość

      Serio? Jak Pani Olga wyobraża sobie 40kilkoro (w starych żłobkach, po 35 w nowych) dzieci + 40 rodziców + opiekunki na 50m? wolne żarty. Od zapewnienia adaptacji są w żłobku są dni otwarte, mama może się przejść z dzieckiem i poopowiadać, zaklikatyzować. W niektórych prywatnych placówkach są takie dni adaptacyjne, ale bardzo rzadko, większość żłobków które je organizowało raz, więcej się na nie nie zgadza, bo w 10 osobowej grupie panuje wtedy mega chaos. Co dopiero w grupie z 80 osobami.... Jaki to jest dyskomfort dla maluchów!!!!!zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gadasz, a nie znasz się...

      Nina (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Sam pewnie jako rodzic nigdy nie byłeś w takiej sytuacji, bo wypowiadasz się , a nawet nie wiesz, jak to w rzeczywistości wygląda. W mieście, w którym mieszkam, żłobek miejski nie przyjmuje 40...rozwiń całość

      Sam pewnie jako rodzic nigdy nie byłeś w takiej sytuacji, bo wypowiadasz się , a nawet nie wiesz, jak to w rzeczywistości wygląda. W mieście, w którym mieszkam, żłobek miejski nie przyjmuje 40 dzieci na raz, tylko co tydzień po pięcioro nowych dzieci, tłumacząc słusznie, że paniom opiekunkom łatwiej jest ogarnąć nowe dzieci w małych grupkach. Czyli jednorazowo na terenie żłobka przebywa jedynie pięcioro nowych dzieci - w związku z tym jakie widzisz obiektywne przeszkody, aby przez te kilka dni z tą piątką nowych dzieci przez godzinę czy dwie przebywał jeden z ich rodziców? Na dodtatek grupa liczy teoretycznie 38 miejsc, jednak przez miesiąc oddając córkę do żłobka, w ani jednym dniu nie zauważyłam na liście obecności, aby tyle dzieci było obecnych. Na zajęcia uczęszcza może połowa z nich i tyle, reszta dzieci co chwile jest przypuszczalnie chora ( jak to zwykle w żłobkach bywa ) lub z innych przyczyn nie uczęszcza i siedzi z rodzicami w domu. Na przykładzie żłobka publicznego w moim mieście gołym okiem widać, że sytuacja w żłobkach wcale nie przedstawia się tak czarno, jak to fałszywie przedstawiasz.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      karolina

      sk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 6

      nie zgadzam sie z ta pania, taki cel ma okres adaptacyjny, ze dziecko przykladowo przez tydzien uczeszcza po kilka godzin do zlobka, a matka np. przebywa w szatni a nie w grupie dzieci. jak sobie...rozwiń całość

      nie zgadzam sie z ta pania, taki cel ma okres adaptacyjny, ze dziecko przykladowo przez tydzien uczeszcza po kilka godzin do zlobka, a matka np. przebywa w szatni a nie w grupie dzieci. jak sobie pani to wyobraza, ze np. jest piatka nowych dzieci i dodatkowo jeszcze rodzice z nimi na sali?? bez sensuzwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama