Rosjanie muszą wrócić do diety kartoflanej. Sankcje im...

    Rosjanie muszą wrócić do diety kartoflanej. Sankcje im niestraszne

    Helen Womack

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Koniec ze smacznymi niskokalorycznymi serami z państw bałtyckich. Koniec z camembertem i winami z Francji. - Życie będzie trochę smutniejsze - żali się mój mąż Witalij. Dosłownie chwilę przedtem pomyślał o towarach, które w wyniku zakazu znikną z półek rosyjskich supermarketów.

    Lubimy odżywiać się zdrowo podczas tygodnia, by podczas weekendu pozwolić sobie na ucztę. Teraz będziemy może musieli wydobyć z głębi szafy starą awoskę z czasów byłego ZSRR - to siatka na zakupy lub "siatka na wszelki wypadek" - i zgarniać wszystko, co tylko dostępne, i to wtedy, gdy jeszcze jest dostępne.


    - Jeśli zapytasz, to powiem ci, że my, Rosjanie, sami strzelamy sobie w stopę tym zakazem - mówi Witalij.

    Nie zgadza się z nim moja sąsiadka Tania, która co chwila umieszcza na Facebooku swoje patriotyczne wpisy. "Żadnych więcej »udek Busha«. To także dobra wiadomość" - mówi Tania, nawiązując do kurczaków importowanych z USA na podstawie umowy handlowej podpisanej na początku lat 90. przez Michaiła Gorbaczowa i George'a Busha.

    Wszystko zależy od poglądów politycznych. Do wprowadzonych w ubiegłym tygodniu w odpowiedzi na sankcje UE i USA przez Władimira Putina kontrsankcji Rosjanie podchodzą albo smętnie, albo w bojowym nastroju. Prezydent Rosji oświadczył, że wybrał taki rodzaj sankcji, który w jak najmniejszym stopniu dotknie samych obywateli. Putin jest przekonany, że Rosjanie poradzą sobie bez zagranicznych przysmaków.

    W Moskwie mamy szczyt lata. Na targach zatrzęsienie miejscowych owoców i warzyw. Dlatego sklepikarze zajmują postawę - "Ważne to, co teraz." Ale wkrótce nadejdzie jesień i nastrój może ulec zmianie. W ubiegłym roku Rosja importowała żywność o wartości 31 mld euro. W wielkich miastach produkty żywnościowe z importu stanowią 60 proc. całej rynkowej oferty.

    Rosjanie to mistrzowie sztuki przetrwania. I przetrwają. Już teraz Moskwa dąży do zwiększenia wymiany handlowej z takimi krajami jak Turcja czy Brazylia. Sprowadzane z nich towary mają zająć miejsce produktów z Rumunii, Polski czy Ukrainy. Nowe inwestycje i odpowiednio długi czas mogą sprawić, że na rynek wrócą także wyroby słynnych krymskich winnic.

    Jednak w perspektywie krótkookresowej być może trzeba będzie nieco zacisnąć pasa. Więcej zwykłej owsianki i powrotu do dawniejszego prostszego stylu życia.

    Dziś niewielu Rosjan, jak za czasów komunizmu, pielęgnuje przy swoich daczach ogródki. Nie mają zapasu marynowanych ogórków czy pomidorów, które ich rodzicom i dziadkom pozwalały przeżywać ciężkie zimy. Z ostatnich raportów w sprawie trendów żywienia wynika, że obecnie Rosjanie bardziej niż tradycyjną podstawową potrawę ziemniaki, wolą owoce morza i zwykłe owoce. Teraz jednak być może będą musieli na nowo odszukać stare, niegdyś słynne, przepisy na potrawy z tego popularnej byliny.

    W dawnych czasach rosyjska gospodyni domowa trzymała w kredensie mnóstwo dżemów własnej roboty. Teraz dżem kupujesz w sklepie. Chociaż nie należy się spodziewać szybkiego ich braku - targi dżemów i miodów właśnie otworzono tuż pod murami Kremla - nie wiadomo, jak będzie z ceną tych produktów. Ceny w Rosji w ogóle rosną przez cały rok. Za tysiąc rubli - wtedy równowartość 25, dziś 20 euro - mogłam kupić podstawowy koszyk produktów spożywczych. Dziś muszę wydać dwa razy więcej i nie widzę w nim specjalnej różnicy.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ich naprawdę te nasze sankcje nie ruszają

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści

      „Rosjanie to mistrzowie przetrwania”. Trafna uwaga. Widziałem jak Rosjanie zażerają się kartoflami zagryzanymi… chlebem. Oni są przyzwyczajeni do tego, że można wykopać sobie dół w ziemi i trwać z...rozwiń całość

      „Rosjanie to mistrzowie przetrwania”. Trafna uwaga. Widziałem jak Rosjanie zażerają się kartoflami zagryzanymi… chlebem. Oni są przyzwyczajeni do tego, że można wykopać sobie dół w ziemi i trwać z minimalną ilością pożywienia.

      Ich naprawdę te nasze sankcje nie ruszają, bo karmią się zawsze nacjonalizmem i poczuciem potęgi i taką euforią swoich zwycięstw żyją.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tak proponuje zajmjmy sie naszym nadmiarem produktow !

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 4

      Nie robcie juz tych rosjan takich debili i nie martwcie sie co beda jesc dadza sobie rade a myslec nalezy co my tak ogromnymi zapasami zywnosci zrobimy.
      Nalezy pamietac ze tam rowniez sa porzadni...rozwiń całość

      Nie robcie juz tych rosjan takich debili i nie martwcie sie co beda jesc dadza sobie rade a myslec nalezy co my tak ogromnymi zapasami zywnosci zrobimy.
      Nalezy pamietac ze tam rowniez sa porzadni uczciwi ludzie.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama