Bartłomiej Sienkiewicz: Afera taśmowa? A może jej nigdy nie...

    Bartłomiej Sienkiewicz: Afera taśmowa? A może jej nigdy nie było?

    Agaton Koziński, Paweł Siennicki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - A może afery taśmowej nigdy nie było? A może ten krzyk, który się rozległ, nie wynika z naruszenia fundamentów państwa ani nie pokazuje żadnej nadzwyczajnej prawdy o polskiej polityce? - mówi Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSW, w rozmowie z Agatonem Koziński i Pawłem Siennickiem.
    Bartłomiej Sienkiewicz

    Bartłomiej Sienkiewicz ©FOT. BARTEK SYTA/Polskapresse

    Kiedy po raz ostatni był Pan w Krakowie?
    Jeżdżę tam regularnie, w tym mieście mieszkają moja rodzina i przyjaciele.

    I jak mieszczański Krakówek zareagował na ujawnione nagrania z Pana udziałem?
    Przede wszystkim mieszczański Krakówek to mit. W Krakowie żyje blisko milion osób, to miasto niezbyt różni się od innych podobnej wielkości. Tymczasem ciągle wszyscy patrzą na nie przez pryzmat ulicy Wiślnej i "Tygodnika Powszechnego", klubu Piękny Pies i elity inteligenckiej miasta, która stała się symbolem wsobnego Krakówka.

    Damy na Wiślnej mdlały, gdy usłyszały nagrania?
    To nie była dla nich kluczowa historia.
    Otrzymałem natomiast ogromną liczbę telefonów, mejli, SMS-ów ze słowami wsparcia od osób, których nie widziałem przez lata. Ta lawina ludzkiej życzliwości bardzo mi pomogła w najgorszym momencie.

    Zawsze Pan podkreślał, że jest fanem twórczości Josepha Conrada.
    Tak, to jeden z moich ulubionych pisarzy.

    On w swoich książkach często pytał: czym jest honor. Jak Pan odpowiada?
    Cytatem z Szekspira: "Czym jest honor? Słowem. Czym jest słowo? Powietrzem".

    Słowa sprawiły, że dziś jest Pan na billboardach.
    Nie przeszkadzają mi billboardy opozycji. Moment, w którym wyszedłem przed pełną, krzyczącą salę sejmową, nie był łatwy, ale w takich momentach, gdy ma się w głowie poczucie, że nie zrobiło się nic złego - po prostu się wychodzi i mówi spokojnie to, co należy powiedzieć.

    To był trudniejszy moment niż ten, kiedy Pan po raz pierwszy wchodził do gmachu MSW w 1990 r.?
    Nie da się tego porównać. Czym innym jest mierzyć się z przeciwnikiem, gdy bierze się udział w naturalnej, jeśli można tak to określić, wojnie, a czym innym jest być osobiście ugodzonym i zmuszonym do obrony własnego dobrego imienia. Polityka nie jest zajęciem dla osób, które chcą, by było tylko przyjemnie. W pewnym sensie nawet cieszę się z tego wydarzenia. W końcu tyle jesteśmy warci, ile nas próbowano.

    Czego się Pan dowiedział o sobie?
    Poznałem granice swojej wytrzymałości. Dowiedziałem się, jak to jest, gdy trzeba rano wstać, założyć na twarz spokój i wytrzymać w tej masce przez cały dzień. Dowiedziałem się, że nawet w chwili najgłębszego kryzysu bez problemu zasypiam i śpię jak dziecko.

    Kto Panu najbardziej pomagał przez to przejść?
    Rodzina. Wcześniej moja 10-letnia córeczka pytała mnie ciągle: "Tato, kiedy abdykujesz?". Ale gdy wybuchł kryzys, słyszałem od rodziny tylko jedno: "Walcz do końca".

    Rok temu udzielił Pan naszej gazecie wywiadu i ówczesny spadek poparcia dla PO tłumaczył Pan brakiem świeżego języka.
    Chyba trochę go odświeżyłem.

    Właśnie. Pana rozmowę z Markiem Belką nagrano miesiąc po tym wywiadzie. Skąd tak diametralna różnica w języku oficjalnym i prywatnym?
    Politycy są jak zwierzęta tresowane przez dziennikarzy. Wyrazisty język jest zaletą w analityce, którą przez lata się zajmowałem - jest natomiast wadą w polityce. Gładkie komunikaty, które się wygłasza do dziennikarzy, to nic innego jak forma zabezpieczenia się przed atakami medialnymi wynikająca ze świadomości, że łatwość stawiania diagnoz nie oznacza łatwości ich realizacji. Tym samym im mniej się mówi, im gładziej się mówi, tym jest się skuteczniejszym. Czyli dokładnie odwrotnie niż w dziedzinie, którą się zajmowałem wcześniej.
    1 3 4 5 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tak się wyraża dresiarz a nie minister. Do dymisji i to już.

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 5

      Panie (jeszcze) Ministrze, idzie Pan w zaparte.
      W kraju cywilizowanym po takich słowach minister w ciągu 24 godzin podaje sie do dymisji.
      Jeżeli tego nie zrobi to wylatuje w ciągu następnych 24...rozwiń całość

      Panie (jeszcze) Ministrze, idzie Pan w zaparte.
      W kraju cywilizowanym po takich słowach minister w ciągu 24 godzin podaje sie do dymisji.
      Jeżeli tego nie zrobi to wylatuje w ciągu następnych 24 godzin na zbity pysk.
      I na scenie politycznej jest skończony.
      Menele spod budki z piwem wyrażają się lepije niż Pan.
      Kończ Pan, wstydu Rzeczpospolitej i jej obywatelom oszczędź.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      źle wybrali moment na sprzedawanie

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

      Ci kelnerzy źle wybrali moment na sprzedawanie swoich nagrań. Panowie – kto to robi przed wakacjami?! Trzeba było gdzieś na początku października, teatry otwierają po sezonie, rusza rok akademicki,...rozwiń całość

      Ci kelnerzy źle wybrali moment na sprzedawanie swoich nagrań. Panowie – kto to robi przed wakacjami?! Trzeba było gdzieś na początku października, teatry otwierają po sezonie, rusza rok akademicki, wszyscy w domu po urlopach. A teraz? Najważniejsze problemy to „czy jutro będzie dobra pogoda”, „czy kijek na ogniskową paróweczkę ostry” i „dlaczego p*** ***** się tak uśmiechała do tamtego ratownika”.

      Ludzie siedzą gdzieś na działkach czy Mazurach, popijają napoje rozjaśniające umysł a wtedy te wszystkie taśmy są bez znaczenia a te miliony na urlopach za granicą mogą sobie pooglądać na olinklusiwie najwyżej programy angielskie albo niemieckie gdzie o jakichś bzdurnych taśmach z Polski się nie mówi. I do tego jeszcze był ten mundial, oj źle kalkulowaliście panowie kelnerzy.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama